E-mail

English






Getto: eksterminacja po Jom Kipur

Rozmawiał  Piersiak
Gazeta Wyborcza, Czestochowa
2007-09-12

http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,4484027.html

Duże getto zlikwidowane 22 września 1942 r. było jednym z większych w Generalnej Guberni, mogło w nim być nawet 50 tys. Żydów. Rozmawiamy o tym z Wiesławem Paszkowskim, pracownikiem Ośrodka Badania i Dokumentacji Dziejów Częstochowy, autorem trafiającego do druku "Przewodnika po cmentarzu żydowskim w Częstochowie" i członkiem zespołu scenariuszowego Gry Miejskiej.

22 września przypada 65. rocznica likwidacji getta. Z rampy przy ul. Targowej odjechało do Treblinki ponad 40 tys. Żydów. By przypomnieć te wydarzenia, "Gazeta" organizuje 20 września grę terenową "Podchody do historii". Wezmą w niej udział uczniowie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Podczas tej nietypowej lekcji historii poznają dzieje żydowskiej społeczności naszego miasta.


Tadeusz Piersiak: Czy eksterminacja Żydów w Częstochowie rozpoczęła się natychmiast wraz z okupacją?

Wiesław Paszkowski: Pierwszym aktem terroru był tzw. czarny poniedziałek 4 września 1939 r. Niemcy chcieli wtedy sterroryzować całą ludność Częstochowy, głównie narodowości polskiej. Ale szybko zaczęli celowe prześladowania społeczności żydowskiej: upokarzanie i bicie Żydów spotykanych na ulicach - czysto spontaniczne. Zaczęli też rabunek majątku: zakładów, sklepów. To się działo jeszcze za zarządu wojskowego. Szybko prześladowania stały się bardziej zorganizowane. Ich bardzo dokuczliwą formą było zatrudnianie przy pracach publicznych, często absurdalnych, polegających na przekładaniu cegieł z kupki na kupkę i z powrotem. Połączone to było ze złośliwościami, biciem. Prace były niedbale zorganizowane, więc szybko pojawiła się ofiara śmiertelna - przygnieciona przez mur. Pracowników administracji i inteligencję pozbawiono możliwości pracy, co prowadziło do zubożenia ich rodzin. Dla osłabienia morale Żydów zniszczone zostały obie synagogi: 22 września Niemcy spalili starą (przy ul. Nadrzecznej) i w dzień Bożego Narodzenia wyszabrowano i podpalono nową (przy ul. Wilsona). Wreszcie 9 kwietnia ukazało się rozporządzenie o utworzeniu getta. Zajmowało obszar między torami kolei a Wartą i zamknięte było ul. Kawią i Jaskrowską oraz Strażacką i Katedralną. Było to jedno z większych gett w Generalnym Gubernatorstwie, choć oczywiście z warszawskim nie mogło się równać. Za to porównywalne było z lubelskim, a większe niż krakowskie. W przeciwieństwie do większych tego typu obszarów, było ono otwarte, jego mieszkańcy nie byli więc tak gnębieni biedą i chorobami. Początkowo było tam ok. 26 tys. częstochowian, ale szybko dołączyły transporty z Płocka, Łodzi i Niemiec - zwłaszcza z Berlina oraz, okolic Częstochowy. Szacuje się więc, że w 1942 r. w getcie było nawet 50 tys. Żydów, choć formalnie zarejestrowanych nieco ponad 40 tys. Ludzie w nieświadomości próbowali ukryć się getcie np. przed obowiązkiem pracy przymusowej.

Czym się różniło duże getto od małego?

22 września 1942 r. zaczęły się wysiedlenia. Okupanci zapowiadali, że Żydzi wywożeni są na wschód, gdzie są potrzebni do pracy. Transporty jechały jednak do obozu zagłady w Treblince. Do 7 października w sześciu transportach wywieziono ok. 40 tys. ludzi: dzieci, starszych, kobiety, chorych. Co najmniej 2 tys. zabito na miejscu, a ich groby są przy ul. Kawiej. Niepełna 5 tys. osób hitlerowcy pozostawili do pracy w Hasagach (Hugo Schneider Aktien Gesellschaft z Lipska) i ścieśnili na obszarze nazwanym małym gettem. To już był obóz ogrodzony parkanem oplecionym drutem kolczastym i pilnie strzeżony. Obejmował trzy równoległe ulice Starego Miasta: Garncarską, Nadrzeczną i Kozią. Tam ludzie mieszkali w kilka rodzin w jednym pomieszczeniu. Małe getto funkcjonowało do 26 czerwca 1943 r., kiedy zaczęła się jego likwidacja na rozkaz Himmlera. Przyczyną doraźną było to, że Niemcy dowiedzieli się o zbrojeniu się ruchu oporu. Mimo likwidacji małego getta, część Żydów, w tym znany już powszechnie Zygmunt Rolat, twórca Światowego Związku Żydów Częstochowian, zatrzymano do pracy przy produkcji zbrojeniowej. Początkowo Hasagi były dwa: Pelzery i Raków. W 1944 r. Niemcy zorganizowali jeszcze Częstochowiankę i Wartę, gdzie ściągnięto Żydów z innych likwidowanych obozów w Skarżysku, Pionkach i Bliżynie. W czterech Hasagach było więzionych ok. 11 tys. żydowskich robotników. 15 stycznia 1944 r. hitlerowcy zaczęli ich wywozić - do 17 stycznia 1945 r. dotrwało ok. 5200.

Czy częstochowscy Żydzi podejmowali walkę z oprawcami?

Żydowski Ruch Oporu tworzony był jakby w przededniu akcji likwidacyjnej 22 września. Niemcy zaskoczyli miejscowych Żydów - organizując likwidację getta nazajutrz po Jom Kipur, święcie, które zatrzymało ludzi w domach. Pierwsze formy oporu miały na celu uratowanie jak największej liczby ludzi, skazanych już na śmierć - z grup prowadzonych do transportu starano się wyprowadzać jak najwięcej osób. Znajdowały one schronienie w Moebellagrze przy ul. Wilsona - wielkim magazynie, który stwarzał możliwość organizowania kryjówek. Później - w listopadzie i grudniu, kiedy istniało już małe getto, Żydowska Organizacja Bojowa powstała formalnie i utrzymywała kontakt z komendą w Warszawie. Częstochowska grupa liczyła 300 osób i w porównaniu do warszawskiej (sześćsetosobowej) była duża, jeśli porównać wielkość gett. Tutejsi bojownicy przygotowywali ukrycia, zdobywali broń, a nawet podjęli produkcję granatów. Podejmowali akcje dywersyjne, ale nie mieli doświadczenia, więc ginęli. Np. była taka akcja na Ostbahnie, gdzie Żydzi chcieli rozkręcić tory i wykoleić wojskowe pociągi jadące na Wschód. Zostali złapani i zginęli. Podobnie ujęto i rozstrzelano sześciu partyzantów (w tym brata Zygmunta Rolata - Jerzyka), którzy ukrywali się w Moebellagrze. Tam też jest grób zlikwidowanych 23 marca 1943 r. rodzin wszystkich Żydów posiadających dyplomy wyższych uczelni, a także urzędników Judenratu - zginęło 120 osób.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa