E-mail

English






Teresa Bogucka

GAZETA WYBORCZA 

2007-09-18

Zarzuty wobec TVP nasilają się wraz ze wzrostem gorączki wyborczej. Bo też nigdy za wolnej Polski telewizja publiczna nie została zaprzęgnięta do promocji jednej partii tak wyraźnie i bezwzględnie

O publicystyce szkoda nawet gadać - została odzyskana jako pierwsza, oddana jednej ideowej opcji i miota się między impresjami insynuacyjnymi, jak "Misja specjalna", a dyskusjami, w których przeciwnicy obowiązującej linii po pierwsze - mają być w istotnej mniejszości, po drugie - mają zostać zakrzyczani i sponiewierani. Widz, który chce poznać różne oceny i komentarze do wydarzeń, musi ich szukać poza TVP.

Teraz w pełni odzyskano programy informacyjne. I już - nawet jeśli przyłożyć najprostszą miarę - widać, że coś jest nie tak. A ta najprostsza miara to odpowiedź na pytanie - o czym się nie mówi.

Taktyka przemilczania różnych informacji przez "Wiadomości" jest prosta i podwójnie skuteczna. Mianowicie widzowie zainteresowani, którzy śledzą wydarzenia, po obejrzeniu wieczornej porcji - od "Wydarzeń" Polsatu, przez "Fakty" TVN, po "Wiadomości" TVP - na ogół nie są w stanie z całą pewnością stwierdzić, co w której stacji widzieli. Natomiast widzowie, którzy tradycyjnie zasiadają przed telewizorami po "Dobranocce" - nie wiedzą, czego im nie pokazano.

Tymczasem eksperyment polegający na uważnym oglądaniu trzech wieczornych serwisów informacyjnych przez jeden tydzień dał następujące efekty.

10 września, poniedziałek

Obie stacje prywatne jako pierwszą wiadomość podały obietnicę premiera w kwestiach zdrowotnych - że zostanie podniesiona składka. Obie też przypomniały, co parę tygodni temu, w czasie strajków lekarskich, premier mówił na ten temat - że podniesienie składki jest wykluczone, bo rząd nie będzie sięgał do kieszeni podatników.

"Wiadomości" telewizji publicznej materiał dały po omówieniu kampanijnych przepychanek i kłótni - jako kojącą, dobrą wiadomość, pokazano pewien sceptycyzm lekarzy, ale ani słowa o nagłej zmianie poglądów premiera.

Nie poinformowano też o kolejnym przecieku "Wprost" tyczącym agenturalnej przeszłości ideologa Radia Maryja Jerzego Roberta Nowaka ani o nieoczekiwanym znalezieniu w zasobach WSI teczek na pięciu najbogatszych Polaków.

11 września, wtorek

Widzowie TVP nie dowiedzieli się, że prokuratura oddała kardiochirurgowi, doktorowi Mirosławowi G. 170 przedmiotów zabranych mu w czasie aresztowania, a zatrzymała tylko dwie butelki alkoholu i pudełko cygar. Słowem, że cała scenografia - koniaki, zegarki itd. - pokazywana nam przez telewizję publiczną jako tło do oskarżeń ministra Zbigniewa Ziobry ("ten pan już nikogo życia nie pozbawi") była - łagodnie mówiąc - nadużyciem.

Zamiast tego pod koniec serwisu "Wiadomości" poinformowały, że biskupi wezwali do oddawania organów do przeszczepów i pochyliły się nad losem polskiej transplantologii, dla której to był czarny rok... Liczba przeszczepów spadła w lutym po medialnych doniesieniach o lekarzach uwikłanych w niewyjaśnione dotąd afery. Po tym, jak jeden z lekarzy oskarżył kolegów o zabijanie ludzi dla narządów, a teraz sam jest oskarżony o składanie fałszywych zeznań - nie może sobie poradzić białostocki szpital kliniczny, w tym roku zrobił 9 przeszczepów zamiast 40.

Kto stworzył klimat do oskarżeń o kradzież organów dla pieniędzy i które to medium zaczęło nagonkę - tego widzom nie powiedziano.

12 września, środa

Widzowie TVP nie dowiedzieli się, że ks. Tadeusz Rydzyk kupił sobie nowe audi za ćwierć miliona złotych. Niczym prawdziwy oligarcha zawiadujący mediami, a nie zakonnik po ślubach ubóstwa.

Oszczędzono im też innych przykrych informacji związanych z przejściem Radka Sikorskiego do Platformy Obywatelskiej. "Wiadomości" reakcję PiS na ten transfer przekazały w wersji light - nie przytoczono wypowiedzi posłów Krzysztofa Putry i Jacka Kurskiego o braku honoru, tylko premier Kaczyński współczująco nadmienił, że bycie byłym ministrem jest niełatwe.

Wieść o tym, że sąd orzekł, iż nie ma podstaw, by inny były minister, Janusz Kaczmarek, musiał płacić kaucję i mieć zakaz opuszczania kraju, "Wiadomości" również przekazały wzbogaconą o zdanie: "Środki zapobiegawcze wobec Kaczmarka muszą być wyznaczone jeszcze raz". Tym razem przytoczono całą historię zarzutów, żeby przypadkiem widzowie nie pomyśleli, że sąd je podważył.

Tylko ostatni materiał tego dnia przypomniał ulatujące zalety telewizji publicznej. O ile stacje prywatne, mające skłonności tabloidalne, pokazywały protest w Lublinie przeciw budowie masztu telefonii komórkowej, koncentrując się na krzykach mężczyzn, histerii kobiet, płaczu dzieci, szarpaninie, rozjazgotanych psach itp. - TVP zajęła się wyjaśnianiem natury promieniowania takiego masztu, jego szkodliwością, stroną prawną jego budowy.

13 września, czwartek

Polsat i TVN w materiałach o kampanii informują o wzięciu przez PiS na listy kandydatów Rydzyka, jak Antoni Macierewicz i Ryszard Bender; przypominają ich sylwetki, np. to, że Bender głosił, iż Auschwitz nie był obozem zagłady i więźniowie dostawali trzy godziwe posiłki dziennie. Wszystko puentowane wypowiedzią premiera Kaczyńskiego, iż prof. Bender to uczony o "momentami kontrowersyjnej drodze życiowej", ale te w porównaniu z "kontrowersjami, jakie można wiązać z życiorysami wielu tzw. autorytetów, są całkiem żadne".

TVP natomiast nadmieniła, że Bender znajdzie się na listach PiS, ale bez informacji, że jest związany z Radiem Maryja, oraz bez oceny przez premiera o jego wyższości nad "tzw. autorytetami".
14 września, piątek

Wszystkie trzy stacje informują o objęciu przez Nelly Rokitę stanowiska w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. I o kuszeniu przez premiera Kaczyńskiego Jana Rokity. Ale tylko "Wydarzenia" pokazały, jak istotny zwrot wykonał premier. Przypomniały, że nie tak dawno zarzucał on Rokicie popełnienie zbrodni porównywalnej z mordem, a miał nią być udział w inwigilacji prawicy.

"Wiadomości" nie sięgają w przeszłość premiera, ale w inną - owszem. Tym razem miały wyłączność na nowe przecieki z drugiej części raportu o WSI - odkryły, że w latach 90. admirał Piotr Kołodziejczyk szpiegował na rzecz Rosji, a wypowiedzi specjalistów w rodzaju redaktorów Jerzego Jachowicza i Tomasza Sakiewicza opisywały rosyjską sieć szpiegowską, którą zdrajcy pomagali zarzucać na Polskę. Sceptycyzm wobec tej wizji wyrażali oczywiście posłowie opozycji.

Inna wiadomość przypominała obietnicę ministra Ziobry, że zwalczy łapówkarstwo w piłce nożnej. Obietnica ta właśnie została dotrzymana, zaczął się pierwszy proces skorumpowanych działaczy. Dotąd wszystko w porządku. Dalej jednak TVP uruchamia ciąg skojarzeń w stylu dziennikarstwa Anity Gargas z "Misji specjalnej". Działacze ci związani byli z klubem Arka Gdynia, a Arka Gdynia należy do Prokomu. Dla widza to znana firma, bo należy do Ryszarda Krauzego, z którym nic dobrego nie może się kojarzyć, a najbardziej kojarzy się spot wyborczy PiS o braniu.

Zapis na Radio Maryja

Co wynika z tej wstępnej i prostej obserwacji?

Po pierwsze, TVP posuwa się do dość prymitywnych manipulacji. W upływającym tygodniu było to przede wszystkim ukrycie, że zwrócono depozyt doktorowi G., oraz wykorzystanie zasady "łapaj złodzieja" przez wskazanie na tajemnicze media wywołujące histerię oraz białostockiego lekarza oskarżającego kolegów. Wszystko, żeby zamazać rolę własną i ministra Ziobry w spowodowaniu zapaści polskiej transplantologii.

Drugi przypadek to zagmatwanie sprawy decyzji sądu dotyczącej sankcji prokuratora wobec Janusza Kaczmarka. Widz miał odnieść wrażenie, że sąd nie tyle zakwestionował decyzję prokuratora, ile znalazł w niej uchybienie, które trzeba będzie poprawić.

Trzeci przypadek to budowanie aury wokół Prokomu i jego właściciela.

Po drugie, nowe dziennikarstwo TVP nader wybiórczo operuje zasadą nakazującą osadzać wiadomość w kontekście pozwalającym ją lepiej zrozumieć. Nie stosuje jej do polityki i polityków PiS, toteż widz nie poznaje zmian, nieraz zaskakujących, w koncepcjach i poglądach partii rządzącej. Ale w przeszłości innych grzebie się ochoczo.

Po trzecie, w telewizji publicznej jest zapis na wszelkie informacje niekorzystne dla Radia Maryja oraz na te, które wskazują, że radio to uczestniczy w życiu politycznym.

Po czwarte, TVP lansuje premiera w wersji dobrotliwej, uśmiechniętej i niejadowitej. Wszystkie jego obelgi i insynuacje pod adresem przeciwników docierają do odbiorców korzystających ze stacji prywatnych, internetu i gazet.

Ci, którzy oglądają jedynie "Wiadomości" - niewiele wiedzą o stylu Jarosława Kaczyńskiego. I pewnie ze zrozumieniem przyjmują jego zaskakujące skargi, że jest bezlitośnie atakowany i prześladowany przez oligarchiczne media.
Teresa Bogucka GAZETA WYBORCZA