E-mail

English






FORUM
www.znak.org.pl
20 listopada 2007

Mam nadzieję, że wasza wizyta zostanie mi oszczędzona - napisał do przywódców neonazistowskiej partii NPD dyrektor drezdeńskiego hotelu. Wzbudził aplauz wielu rodaków.

Holger Apfel i Aleksander Delle to znani deputowani saksońskiego Landtagu z ramienia brunatnych. Uważają bombardowanie Drezna za zbrodnię wojenną, bagatelizują natomiast Holocaust. Ich bohaterem jest Rudolf Hess, zmarły w 1987 r. w więzieniu Spandau zastępca Hitlera. Dwa lata temu obaj NPD-owcy zbulwersowali Niemcy, wychodząc z sali obrad, by zaprotestować przeciwko uczczeniu minutą ciszy ofiar nazizmu.

Obaj na przełomie października i listopada zarezerwowali pokoje w drezdeńskim hotelu Holiday Inn. Jego dyrektor Johannes Lohmeyer zareagował natychmiast. Napisał do nich list. "Ponieważ nie są Państwo w naszym hotelu mile widziani, a i ja sam nie mogę oczekiwać od moich współpracowników, by Państwa witali i obsługiwali, poprosiliśmy o anulowanie tej rezerwacji".

Zastrzegł, że gdyby rezerwacji jednak nie udało się odwołać, to pieniądze, jakie Apfel i Delle zapłaciliby za nocleg, zostaną przekazane jako darowizna drezdeńskiej synagodze. "Potraktujcie to jako małe zadośćuczynienie za szkody, jakie wyrządzili wcześniejsi wyznawcy Państwa przekonań". Kończąc niezwykle uprzejmy list, dyrektor hotelu wyraził nadzieję, że wizyta Apfela i Dellego zostanie mu oszczędzona.

I tak się stało - deputowani poszukali sobie innego noclegu.
List naturalnie "przedostał się" do mediów. Na Lohmeyera spadł deszcz pochwał ze strony dziennikarzy i blogerów. Dyrektor skromnie wyjaśniał, że chodziło mu tylko o to, by brunatni nie psuli wizerunku Saksonii i Drezna i nie odstraszali turystów.

Zakaz hotelowy to przejaw społecznego bojkotu, jaki dotknął neonazistów. Prawo natomiast zabrania brunatnym, którzy żyją na skraju niemieckiego społeczeństwa, piastowania stanowisk w administracji czy szkołach, usuwani są z wojska i policji. Na dodatek stale obserwują ich tajne służby. Banki, jak niedawno pisaliśmy, regularnie odmawiają prowadzenia kont NPD - boją się, że samo skojarzenie z neonazistami może skłonić klientów do przejścia do konkurencji. (Za "Gazetą Wyborczą")