E-mail

English






Tradycja Znaku i strach

Mirosław Czech
Gazeta Wyborcza
17 stycznia 2008

Po wydaniu książki Jana Tomasza Grossa "Strach" kardynał Stanisław Dziwisz napisał w liście do wydawnictwa Znak: "Waszym zadaniem jest krzewienie prawdy o historii, a nie budzenie demonów antypolskości i antysemityzmu jednocześnie. Wydawnictwo Wasze mogłoby wykazać się większą uwagą w doborze lektur przedstawianych polskiemu czytelnikowi również z powodu etycznego dziedzictwa pozostawionego przez założycieli".

Zobacz powiekszenie
-
fot. Adam Kozak / AG
Jan T. Gross

Zobacz powiekszenie
-
Fot. Karol Piętek / Agencja Gazeta
Prof. Władysław Bartoszewski: - Dobrze, że "Strach" ukazał się w Polsce, że ludzie zapoznają się z punktem widzenia Grossa. Na zdjęciu: witryna księgarni w Radomiu

ZOBACZ WIDEO

  • -

     "Strach" Jana T. Grossa

Henryk Woźniakowski, prezes Znaku, odpowiedział: "Zasadniczymi względami, dla jakich podjęliśmy decyzję o wydaniu książki, było przyczynienie się do krzewienia prawdy o historii, do przezwyciężenia tych pozostałości antysemityzmu, które wciąż pokutują w naszym społeczeństwie, a także wierność wobec chrześcijańskich, personalistycznych źródeł wartości, z których czerpali nasi ojcowie-założyciele i którym w zmienionych warunkach my również staramy się pozostać wierni".

Niewiele jest w Polsce środowisk i wydawnictw tak zasłużonych dla pojednania z sąsiednimi narodami jak "Znak" czy "Tygodnik Powszechny". Skupionym wokół nich intelektualistom i politykom zawdzięczamy setki artykułów i książek, polemicznych wystąpień i zasadniczych debat, w których poruszano najbardziej kontrowersyjne tematy.

Bez ich dorobku w relacjach Polaków z Białorusinami, Czechami, Litwinami, Niemcami, Rosjanami, Słowakami, Ukraińcami i Żydami dalej tkwilibyśmy w oparach uprzedzeń, stereotypów i pretensji, gdzie "nasze" zawsze musi być na wierzchu, a "ich" - na samym dnie. Jak w ewangelicznej przypowieści o tych, którzy szukają źdźbła w oku innego, nie dostrzegając belki w swoim. Środowisko Znaku, podobnie jak paryska "Kultura", duża część opozycji demokratycznej i pierwsza "Solidarność", wybrało otwartość na argumenty i wrażliwość sąsiednich narodów oraz mniejszości narodowych i religijnych.

W latach 80. miesięcznik "Znak" wydał numery monograficzne poświęcone stosunkom polsko-żydowskim, katolicko-judaistycznym, polsko-ukraińskim. Dla relacji z Żydami i polskiej refleksji na ten temat fundamentalne znaczenie miał artykuł prof. Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na getto" zamieszczony w "Tygodniku Powszechnym" w 1987 r.

Wysiłkom tym patronował Jan Paweł II. Spotykał się z redaktorami i autorami "Znaku" oraz "Tygodnika", organizował kolokwia i seminaria na temat tradycji Rzeczypospolitej Wielu Narodów, zachęcał do dialogu. Polaków i narody sąsiednie przygotowywał do sąsiedztwa w warunkach wolności, a Kościół powszechny - do jubileuszu roku 2000. Wyznał winy, których ludzie Kościoła dopuścili się w ciągu wieków, i prosił o przebaczenie.

Papież pokazał, że silny człowiek i mocna swoimi przekonaniami instytucja nie boją się prawdy ani żadnych głosów, które mogą prowadzić do jej poznania.

Dla Gazety

prof. Władysław Bartoszewski

Nie całkiem zgadzam się z kardynałem Dziwiszem, że książka nie powinna ukazywać się w wydawnictwie Znak. Osobiście nie wiem, czy sam podjąłbym taką decyzję, czy nie lepsze byłoby świeckie wydawnictwo, aczkolwiek przyjmuję do wiadomości argumentację Henryka Woźniakowskiego, prezesa Znaku. Dobrze, że książka się ukazała, że ludzie zapoznają się z punktem widzenia Grossa, tym bardziej że "Strach" od dwóch lat był dostępny po angielsku. Co do współodpowiedzialności Kościoła za antysemityzm nie miał wątpliwości przecież Jan Paweł II i także za to zrobił rachunek sumienia Kościoła w 2000r. Ale nie można przenosić tego na działania wszystkich ludzi Kościoła, to uproszczenie.

Mam wątpliwości co do naukowego charakteru tej książki, podzielam tu pogląd historyka Pawła Machcewicza. "Strach" jest publicystyką eseistyczną. To oczywiste, że Gross nie pisze dobrze o Polakach, bo to nie jest jego zadanie.
Zastanawiam się, jak historię Paryża napisałby szef policji obyczajowej, a jak kardynał Lustiger. Szef policji obyczajowej miał do czynienia z prostytutkami i sutenerami. Gross nie znał nawet Ireny Sendlerowej. A  czy  z faktu, że niektórzy ludzie byli antysemitami, czyli pazernymi chciwcami, mogę wnioskować, że cały naród taki był? Wśród dwunastu apostołów też jeden zdradził. Przekładając to procentowo na całe społeczeństwo, wyjdzie kilkaset tysięcy. Ja tego nie rozgrzeszam, ale nie można wyolbrzymiać. To nie służy dialogowi, lecz narastaniu sporów.
Piotr M.A. Cywiński, doktor historii, prezes warszawskiego KIK-u

Dobrze, że "Strach" ukazał się w Polsce, nawet jeśli jest książką historycznie niedobrą. Teraz można podjąć wokół niej dyskurs, choć w przeciwieństwie do "Sąsiadów" nie wnosi ona żadnych nowych faktów. To spis opinii dobranych pod tezę książki. Dobrze też, że "Strach" ukazuje się w wydawnictwie katolickim. Chciałoby się jednak przewrotnie zapytać: skoro Kościół katolicki jest tak strasznie antysemicki, to jakim cudem wydawnictwo katolickie drukuje książkę Grossa?

W "Strachu" bardzo rażące i smutne intelektualnie jest uogólnianie. Owszem, były w Polsce wydarzenia antysemickie godne potępienia, były mordy na tym tle, ale nie bardzo rozumiem, jaka postawa intelektualna pozwala stwierdzać, że Polacy są tacy czy inni. To skandaliczne imoralnie nieuczciwe. Jeśli np. węgierscy kibice wykrzykują na stadionach wulgaryzmy, to czy mam prawo twierdzić, że wszyscy Węgrzy są wulgarnymi ludźmi? Czym innym są przypadki, a czym innym reguła, którą Gross buduje.

Nie podlega dyskusji, że w łonie Kościoła katolickiego padały opinie nieprzychylne Żydom, ale one padały też na rynkach, jarmarkach, w dekretach królewskich. Przypisywanie odpowiedzialności za antysemityzm Kościołowi jest nadużyciem, dlatego że nie pokazuje tego w szerszym kontekście.

Marcin Przeciszewski, prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej

Mamy demokrację i trudno mówić, że jakaś książka nie powinna się ukazać. To nie te czasy. Każdy ma prawo dyskutować i wszelkie głosy są niezmiernie cenne. Co do samego wydawnictwa, zgadzam się po części  z  kard. Dziwiszem. Znak do tej pory kojarzył mi się z wydawniczą rzetelnością na najwyższym poziomie. Nie chodzi o to, że książka Grossa nie pasuje do linii wydawnictwa, ale po prostu nie spełnia kryteriów warsztatowych, jakie Znak stawiał swoim autorom. Gross zajął się jednym z najważniejszych tematów w Polsce, tyle że to jest publicystyka, a nie praca historyczna. Bardzo żałuję, że ta książka urąga metodologii warsztatu historycznego.

Nie uważam, że wydawnictwo katolickie powinno unikać tematów trudnych. Nie twierdzę też, że Gross napisał całkowitą nieprawdę. W Kościele faktycznie był antysemityzm. Ale na miejscu redaktorów Znaku postawiłbym autorowi wyższą poprzeczkę metodologiczną. Konieczna jest teraz debata historyków, zwłaszcza historyków Kościoła, którzy moim zdaniem za mało interesują się tą książką.

not. Katarzyna Wiśniewska

Źródło: Gazeta Wyborcza