E-mail

English






Pawel P. Reszka  2008-01-17

Gazeta Wyborcza http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,35638,4846043.html

"Strach" Grossa wywolal w Polsce wielkie emocje. - W pierwszych latach po wyzwoleniu Lubelszczyzna byla dla Zydów jednym z najniebezpieczniejszych regionów w kraju - twierdzi tymczasem Adam Kopciowski, historyk UMCS.

Badacz wyliczyl, ze od lata 1944 r. do jesieni 1946 r. zamordowanych na Lubelszczyznie zostalo co najmniej 118 Zydów. Wiekszosc z powodów antysemickich i rabunkowych.

Dr Adam Kopciowski, historyk z Zakladu Kultury i Historii Zydów UMCS, swoje ustalenia opublikowal w trzecim tomie rocznika "Zaglada Zydów. Studia i materialy", który ukazal sie pod koniec ubieglego roku.

Tlumaczy: - Próbowalem wyjasnic zagadkowe zabójstwo w Lublinie Leona Feldhendlera, jednego z przywódców buntu w obozie zaglady w Sobiborze [w 1943 r. grupa wiezniów zaatakowala hitlerowskich strazników; ucieklo ok. 300 osób - red.]. Zorientowalem sie, ze takich przypadków bylo wiecej. Stad mój tekst.

Wiosna 1945 r. Feldhendler mieszkal razem z zona w kamienicy przy ul. Zlotej 6. Wynajmowali tam pokój. 2 kwietnia zostal postrzelony przez nieznanych sprawców. Strzal padl przez drzwi mieszkania. Trzy dni pózniej zmarl w szpitalu. Jedynym oficjalnym dokumentem dotyczacym tego zdarzenia, który odnalazl lubelski historyk, jest zapis w ksiedze przyjec szpitala im. Wincentego a Paulo dotyczacy rannego. Dr Kopciowski nie wyklucza, ze morderstwo moglo miec tlo rabunkowe - z relacji znajomego Feldhendlera wynika, ze handlowal on zlotem. Jednak z mieszkania nic nie zginelo.

Nie gromadzic sie, nie rozmawiac

Publikacja Kopciowskiego zbiegla sie w czasie z polskim wydaniem "Strachu" Jana Tomasza Grossa, ksiazce poswieconej powojennemu antysemityzmowi w Polsce. Gross kilkakrotnie przywoluje watki z Lubelszczyzny. Po zajeciu miasta przez Armie Czerwona Lublin na kilka miesiecy stal sie centrum zycia zydowskiego w kraju. W sierpniu 1944 r. w miescie powstal Komitet Pomocy Zydom w Lublinie. Jednym z pierwszych problemów, jakimi sie zajal, byla kwestia bezpieczenstwa.

Gross: "Wojna trwa w najlepsze, w Warszawie powstancy tocza zaciete boje, w Oswiecimiu Niemcy wlasnie zakonczyli codzienne gazowanie kilku pociagów Zydów wegierskich, wymordowawszy tego lata przeszlo 400 tysiecy osób, a w wyzwolonej czesci Polski ludnosc miejscowa dobiera sie juz ocalalym do skóry. Do tego stopnia, ze po katastrofie, która dotknela Zydów z rak hitlerowskiego okupanta, najwazniejszym zadaniem zydowskiej organizacji opiekunczej (kiedy ocaleni byli calkowicie wycienczeni, oszolomieni trauma i ogoloceni doslownie ze wszystkiego) staje sie ochrona przed agresja ze strony polskiej ludnosci".

Komitet Zydowski zajmowal sie m.in. kwestia ochrony 80 Zydów z Wlodawy przed napadami ze strony "elementów destrukcyjnych" oraz bezpieczenstwem spolecznosci zydowskiej w samym Lublinie - radzono unikac skupisk w wiekszych grupach na ulicy oraz rozmów w jidysz.

Do tych dokumentów dotarl tez dr Kopciowski. - Lublin byl siedziba wladz, administracji PKWN oraz licznego garnizonu wojska, stad w porównaniu do prowincji byl i tak dla Zydów stosunkowo bezpiecznym miejscem - mówi historyk. - Mimo wszystko manifestowanie swojej obecnosci przez Zydów moglo sie spotkac z wrogimi reakcjami mieszkanców miasta.

Jak Zofie Niemczycka Zydzi porwali

Historyk UMCS uznal, ze w pierwszych latach po wojnie Lubelszczyzna ze wzgledu na liczbe ofiar zydowskich byla jednym z najniebezpieczniejszych regionów w kraju. Gorzej bylo tylko na Kielecczyznie. Kopciowski uwaza to za fenomen socjologiczny zwlaszcza w kontekscie Holocaustu, na którego mapie Lubelszczyzna zajmuje szczególne miejsce: tu dzialaly hitlerowskie obozy zaglady w Belzcu i Sobiborze oraz koncentracyjny na Majdanku.

Analizujac przypadki zabójstw Zydów po wyzwoleniu, historyk UMCS wymienia cztery kategorie motywów, którymi kierowali sie sprawcy: psychologiczne, historyczne, polityczne i ekonomiczne.

- Pojedyncze przypadki zabójstw w porównaniu z masowym ludobójstwem czasów wojny nie wywolywaly wiekszego wrazenia. Zycie ludzkie stracilo wartosc - mówi dr Kopciowski. - Zlo spowszednialo.

      Zasadnicze znaczenie dla powojennych postaw antysemickich mialy tez doswiadczenia  czasów okupacji:

bezkarnego ponizania, przesladowania, wydawania, mordowania Zydów za zacheta wladz niemieckich.

To sa wlasnie przyczyny psychologiczne, o których pisze.

Motywy historyczne zas dotycza przedwojennych postaw antysemickich zwlaszcza o charakterze religijnym, które jak wynika z badan, po wyzwoleniu byly wrecz silniejsze niz przed wojna.

Przykladem moga byc oskarzenia o mord rytualny, nawiazujace do prymitywnych wyobrazen ludowych. Lubelski badacz uwaza jednoczesnie, ze przypisywanie Zydom cech diabolicznych (wykorzystywanie krwi dzieci chrzescijanskich do celów rytualnych) sprzyjalo odczlowieczeniu ofiar i równowazylo poczucie winy u Polaków, zwlaszcza u tych, którzy podczas okupacji przysluzyli sie Niemcom wydajac Zydów.

Wsród kilku przykladów antysemickich zajsc, u których podstaw lezaly zarzuty o mord rytualny, wymienia zdarzenie z 18 wrzesnia 1945 r. w Lublinie. Tego dnia - jak pisala prasa - "w wyniku prowokacji przy ul. Lubartowskiej 18 zbieraly sie grupy metów spolecznych podsycane przez prowokacyjne elementy NSZ-etowskie, chcac demolowac mieszkania zydowskie. Sprawa zajely sie Organa Bezpieczenstwa". Powodem zajsc byla pogloska o uprowadzeniu przez Zydów 14-letniej Zofii Niemczyckiej. Sledztwo wykazalo, ze dziewczyna nie zdala egzaminu w szkole. W obawie przed ojcem uciekla z domu.

Kopciowski podkresla: - Teze o "prowokacyjnych elementach" z NSZ nalezy traktowac bardzo ostroznie. Prasa piszac o przypadkach wystapien antysemickich czesto, niejako programowo, jako sprawców podawala czlonków podziemia antykomunistycznego.

Mlodziez brawurowo pomaga nam w szukaniu Zydów

Wsród politycznych motywów jako naczelny Kopciowski wymienia niezwykle zywy po wojnie stereotyp "zydokomuny" - utozsamienie wladzy komunistycznej z Zydami.

Wzmocnila go sytuacja z jesieni 1939 r., gdy na terenie Lubelszczyzny spolecznosc zydowska czesto radosnie witala wkraczajace oddzialy Armii Czerwonej. Po wojnie panowalo powszechne przekonanie o wysokim odsetku Zydów wsród aparatu represji rezimu komunistycznego.

- Tymczasem wedlug stanu z dnia 1 lutego 1946 r. wsród 1 122 pracowników Wojewódzkiego Urzedu Bezpieczenstwa Publicznego w Lublinie Zydów bylo 19 - stwierdza Kopciowski. - Natomiast z pewnoscia stanowili wiekszy odsetek w MO, bo ta formacja zostala zasilona zydowskimi partyzantami z AL. Jednak dokladnych liczb nie znamy.

Kopciowski przypomina, ze przed wojna procent Zydów w administracji panstwowej i lokalnej byl znikomy. Praktycznie byli pozbawieni mozliwosci awansu. Zmiana tych proporcji po wojnie musiala wywolywac okreslone wrazenie spoleczne. Z drugiej strony zwraca uwage, ze ocaleni z Holocaustu witali Sowietów jako rzeczywistych wybawców przed fizycznym unicestwieniem. Rzady komunistów przynosily im formalne uprawnienie i w poczatkowym okresie wzgledna swobode polityczna, zas Polakom - zniewolenie.

W 24 na 118 przypadków zabójstw Zydów, wedlug Kopciowskiego, decydujace mogly byc czynniki polityczne. Ofiary to zolnierze Korpusu Bezpieczenstwa Wewnetrznego, funkcjonariusze UB i MO, osoby uznane za konfidentów, zydowscy straznicy zwiazani z ORMO oraz prokurator. Sprawcami byli glównie czlonkowie podziemia niepodleglosciowego. Jednym z przykladów jest zabójstwo w listopadzie 1944 r. w Lublinie przy ul. Kowalskiej Hersza Blanka, jednego z uczestników ucieczki z Sobiboru. Zostal on zlikwidowany przez pieciu zolnierzy AK. Powodem bylo oskarzenie o wspólprace z UB. (Mieszkajacy z nim wówczas Tomasz Tojwi Blatt - równiez uciekinier z Sobiboru - wspomina jednak, ze oskarzenia te byly zupelnie bezpodstawne.)

Historyk UMCS zwraca uwage, ze w niektórych przypadkach mordów trudno jest odróznic motywy polityczne od antysemickich.

Jako jeden z przykladów podaje zdarzenie z kwietnia 1945 r. z miejscowosci Kanie, gdzie

      oddzial NSZ rozbroil 50 zolnierzy WP, a potem       rozstrzelal piec osób zidentyfikowanych jako Zydów.

Inny przyklad - z lutego 1946 r. Oddzial partyzantki poakowskiej (30-50 osób) wkroczyl do Parczewa. Jego czlonkowie zajeli budynek poczty, odcieli posterunek MO i rozpoczeli grabiez zydowskich sklepów i mieszkan. Pomagali im miejscowi. Jeden z uczestników ataku Edward Taraszkiewicz "Zelazny" wspominal: "Miejscowa ludnosc zorientowawszy sie, co sie dzieje, nie baczac na strzaly, wychodzi radosnie na ulice, by zobaczyc "chlopaków z lasu".

      Mlodziez parczewska, przewaznie uczniowie z gimnazjum miejscowego,       brawurowo pomaga nam w szukaniu Zydów, ladowaniu samochodów, itd.

Po 4-5 godzinach, na umówione sygnaly rakietowe, zbieraja sie wszyscy. Nasza grupa oraz grupa "Dabka" lokuje sie do auta (...). Wyjezdzamy w wesolym nastroju z Parczewa". Ofiarami tej akcji bylo trzech Zydów, których partyzanci zidentyfikowali jako funkcjonariuszy UB, MO lub ORMO. Po tym zdarzeniu z Parczewa w obawie o swój los wyjechalo ok. 200 zydowskich mieszkanców.

Wrócili domy odbierac

W koncu jako jeden z najczestszych motywów ataków na Zydów dr Adam Kopciowski wskazuje motywy ekonomiczne - w tym obawa przed odzyskaniem swojego majatku przez Zydów wracajacych do rodzinnych stron. Klimat powojenny ilustruje fragmentem wspomnien Mariana Adlera, przewodniczacego Wojewódzkiego Komitetu Zydowskiego w Lublinie: "W 1947 zorganizowalismy zjazd Zydów lubelskich. Zjechaly ich setki, moze wiecej. W miescie rozpuscili wiadomosc, ze przyjechali domy odbierac i zrobila sie panika". Wiosna 1945 r. w Rogowie zamordowano Szmuela Goldfarba i Zalmena Aszkenazego, którzy w czasie wojny ukrywali sie w tej miejscowosci i wrócili, by "zalatwic sprawy majatkowe". W czerwcu w Bialej Podlaskiej zostal zastrzelony Jakub Dragoczynski z "zemsty za odebranie mlyna". Kilka tygodni wczesniej z obozu koncentracyjnego w Niemczech wrócila Fajga Himelblau. Pojechala do Czemiernik, chcac odzyskac rodzinny dom. Wstapila do wsi Stoczek po maszyne do szycia, tam zostala zamordowana. Przed smiercia miala byc "okropnie meczona i katowana".

Ped po zlote zeby

Na Lubelszczyznie po wyparciu Niemców rabunek mienia zydowskiego trwal dalej. Chodzi o dawny obóz zaglady w Belzcu. Miejscowi regularnie rozkopywali masowe mogily, szukajac zlota i kosztownosci. O tym fakcie, jak podaje Kopciowski, informowal Urzad Wojewódzki w Lublinie Komitet Zydowski w Tomaszowie Lubelskim. Jesienia 1945 r. przewodniczacy komitetu Szmul Pelc, który powiadomil wladze o tym procederze, zostal zamordowany. Prawdopodobnie przez chlopów rozkopujacych groby.

O rabunku mogil w Belzcu pisze tez Gross: "Poniewaz Niemcy przesiali uprzednio prochy spalonych, po wojnie poszukiwacze skarbów musieli kopac glebiej i dopiero z pokladów tzw. trupiej mazi wydobywali czaszki, których nie zdazono wczesniej spalic. Ze strachu przed kopiacymi obok zabierali je do domu, aby tam, w odosobnieniu, sprawdzic, czy znajda w nich zlote zeby".

Dyskusja o ksiazce Jana T. Grossa

W ramach obchodów XI Dnia Judaizmu w Kosciele katolickim w Polsce w auli Wyzszego Seminarium Duchownego w Lublinie, ul. Prymasa Wyszynskiego 6, w czwartek odbedzie sie dyskusja panelowa o ksiazce Jana T. Grossa "Strach". Udzial wezma: metropolita lubelski abp Józef Zycinski, ks. dr Romuald J. Weksler-Waszkinel (KUL), prof. Monika Adamczyk- Grabowska (UMCS), prof. Tadeusz Radzik (UMCS), Adam Pulawski (IPN).

Pawel P. Reszka