E-mail

English






Opinie, Publicystyka

Jacek Przybylski
Rzeczpospolita,
4 kwietnia 2008

Żydzi zostawili w Polsce setki tysięcy domów. Wielu spadkobierców już nie żyje, ale pozostałym trzeba zwrócić ich własność - przekonuje były ambasador Izraela w Polsce w rozmowie z Jackiem Przybylskim

0
Rz: Za kilka dni Donald Tusk jedzie do Izraela. Także w kwietniu do Polski przylatuje prezydent Szimon Peres. Czy taki ruch w dyplomacji na najwyższym szczeblu zapowiada, że w stosunkach polsko-izraelskich dojdzie do przełomu?

Dwie ważne wizyty w ciągu dziesięciu dni to rzeczywiście nie jest zwyczajna sprawa. Gdy byłem przewodniczącym Knesetu, gościłem w Izraelu profesora Władysława Bartoszewskiego i powiedziałem mu wtedy, że stosunki polsko-izraelskie powinny być bardzo dobre albo żadne. Wydaje się, że w ostatnich latach są one bardzo dobre. Mamy za sobą 800 lat dobrego sąsiedztwa, wspólnych bohaterów, ale i lata wojny, okres powojenny, szmalcowników oraz wydarzenia z marca 1968 roku. Jestem pewien, że Donald Tusk, jako historyk i człowiek sprawiedliwy, podczas wizyty w Izraelu wspomni o ranach przeszłości. Mówiąc o teraźniejszości, powinien jednak powiedzieć, że przyjeżdża w imieniu innej Polski.

"W ciągu kilkunastu lat spotkałem wielu polskich przywódców, ale odnoszę wrażenie, że premier Donald Tusk reprezentuje zupełnie nową generację liderów Polski o nowych horyzontach" - powiedział po spotkaniu w Nowym Jorku Malcolm Hoenlein, wiceprezes Presidents Conference of Major American Jewish Organizations ( jednej z najważniejszych organizacji żydowskich w USA - przyp. red.) Czym Tusk zasłużył sobie nad tak dobrą opinię?

W Izraelu Donald Tusk nie jest znany. Ale należy do pokolenia, które podchodzi do sprawy stosunków polsko-żydowskich bez kompleksów. Wie dokładnie, co się stało i ma odwagę to przyznać, ale jest premierem przyszłości. Donald Tusk zapoczątkuje rok 2008 jako rok Polski w Izraelu oraz rok Izraela w Polsce. Fundacja Adama Mickiewicza zorganizowała go na bardzo wysokim poziomie, przypominając nam, Żydom, skąd jesteśmy. Podczas wizyty opera polska i izraelska wykonają wspólnie spektakl "Madame Butterfly", będą też dni izraelskie w polskich miastach.

Historyczną wizytę w Izraelu złożył już Lech Wałęsa, który powiedział: "przepraszam, wybaczcie mi".

Donald Tusk obiecuje, że jeszcze w tym roku na biurko prezydenta trafi ustawa dotycząca restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Chodzi o setki tysięcy domów pozostawionych przez Żydów na terenie Polski. Ich wartość eksperci szacują na 30 - 60 miliardów dolarów. Bo przecież było tutaj tyle żydowskich miasteczek - sztetli. Większość spadkobierców już nie żyje, ale pozostałym wciąż można zwrócić ich własność. Czasem Polacy pytają mnie, dlaczego młodzi Żydzi przyjeżdżają tylko do Auschwitz czy do Majdanka, dlaczego nie zwiedzają Polski? Odpowiadam: odwiedzają, ale gdy jadą do Białegostoku czy innego miasta, to mają świadomość, że w domach, w których dziś mieszkają Polacy, kiedyś żyli Żydzi. Wiedzą też, że Polska nie zapłaciła za to Żydom grosza i czują ból. Oczywiście, Polaków nie można stamtąd wyrzucić, bo nie można pozwolić, by jedna niesprawiedliwość tworzyła drugą. Wtedy ten konflikt byłby wieczny. W tak dramatycznej i nienormalnej sytuacji trzeba jednak znaleźć jak najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie.

Ale trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że Polski nie stać na wypłacenie miliardów dolarów odszkodowań.

Znam ten argument. Słyszałem również i taką odpowiedź, że to mienie znacjonalizowali Niemcy, a Polska je od nich przejęła. Jestem konstytucjonalistą i profesorem nauk politycznych. Wiem, że z formalnego punktu widzenia taka odpowiedź ma ogromną wartość. Ale z moralnego punktu widzenia wartość takiej zimnej odpowiedzi jest ujemna. Takie argumenty są obraźliwe. Ale my rozumiemy problemy Polski. Wiemy, że nie może oddać wszystkiego. Dlatego też już dawno proponowaliśmy, by powstała polska fundacja, która szybko wypłaciłaby pieniądze - powiedzmy 5 miliardów dolarów - starszym ludziom, którzy jeszcze żyją. Drugie pokolenie spadkobierców mogłoby dostać specjalne bony, których spłata byłaby rozłożona na 10 - 20 lat, chyba że inwestowaliby w Polsce, to wtedy otrzymaliby je szybciej. Dzięki temu pieniądze zostałyby w Polsce, gdzie by pracowały i tworzyły nowe miejsca pracy. Głowa żydowska i głowa polska mogą wymyślić wiele rozwiązań. Lepiej późno niż nigdy.

Ale jak obliczyć wysokość tej rekompensaty, na przykład za działkę położoną niegdyś na peryferiach, przy której dziś powstały drogi i osiedla mieszkaniowe?

I na to można znaleźć sposób. Wiemy na przykład, jak rozwinęła się Warszawa i że wartość działek wzrosła tu kilkunastokrotnie. Trzeba więc tę wartość urealnić. Zdajemy sobie sprawę, że w Polsce mieszkali różni Żydzi. Jeżeli ktoś żył w wynajętym mieszkaniu w Krakowie, to nie należy mu się żadne odszkodowanie. Ale było też wielu żydowskich właścicieli. Zachowały się na to dokumenty. Jesteśmy gotowi na kompromis i mam nadzieję, że Donaldowi Tuskowi uda się tę sprawę rozwiązać i że przekona do tego Polaków. Uważam, że w tej sprawie premier i prezydent Lech Kaczyński powinni współpracować, bo jest to problem moralny zarówno narodu polskiego, jak i żydowskiego.

Zdaje pan sobie sprawę z tego, że rozmowy o wysokich odszkodowaniach to woda na młyn antysemitów. Według różnych raportów w całej Europie narasta antysemityzm.

Dyskusja o odszkodowaniach podniesie poziom antysemityzmu tylko u tych osób, które już są antysemitami. Podobny problem mieliśmy ze Szwajcarią, gdzie trafiło zrabowane żydowskie złoto. Ale czy wynika z tego, że mamy milczeć? Nie. Trzeba o tym mówić. Antysemityzm jest we Francji, w Polsce i w Danii. Najgorzej jest w Niemczech. Ale nie chcę się kłócić z Radiem Maryja, ojcem Rydzykiem czy Leszkiem Bublem. Mam nadzieję, że w głębi serca mają oni coś ludzkiego i zrozumieją, że po Holokauście być antysemitą, ksenofobem czy rasistą to hańba. Walczyć z antysemityzmem trzeba efektywnie i mądrze: trzeba tak uczyć dzieci w szkołach, by otworzyły serca na innych ludzi.

Antysemityzm jest potępiany nie tylko przez polski rząd, ale również przez zdecydowaną większość Polaków. Nie sądzi pan, że rozpowszechniony w Izraelu stereotyp Polaka-antysemity psuje relacje polsko-żydowskie?

Wiem, że trzeba przekonać społeczeństwo żydowskie, iż większość Polaków nie jest antysemicka. Straciliśmy 40 lat, które można było na to wykorzystać. Teraz musimy przyspieszyć. Widzę na przykład, że na Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie przychodzi tysiące Polaków, że w Polsce powstało ponad 100 zespołów chasydzkich. Opowiadam o tym moim przyjaciołom w Izraelu. Niemal wszyscy przyjeżdżają do Polski, a gdy wracają, mówią: wow, tam jest całkiem inaczej. Zatem te mity i stereotypy są fałszywe. W Izraelu też zaszła pod tym względem ogromna zmiana. Ale wy też czasem macie stereotypowe podejście do Izraelczyków. Potrzeba więcej bezpośrednich spotkań, ale by do nich doszło, należy choćby obniżyć cenę biletów lotniczych. Z antysemityzmem musimy walczyć mądrze, ale nie za dużo o nim mówić. Bo wtedy budzimy tego diabła.

Szewach Weiss jest profesorem nauk politycznych. Był ambasadorem Izraela w Polsce oraz przewodniczącym Knesetu
Źródło : Rzeczpospolita