E-mail

English






Pożegnanie Ireny Sendlerowej

Rzeczpospolita,
Roman Kent 19-05-2008

Irena Sendlerowa przekonywała, że to, co robiła dla ratowania Żydów z Holokaustu, było czymś normalnym, ale my wiemy, że wcale tak nie było - pisze jeden z przywódców społeczności żydowskiej w USA
Opłakujemy odejście Ireny Sendlerowej, polskiej bohaterki i wzoru, z którego inni mogą czerpać siłę do wykazywania się moralną odwagą i współczuciem. Była zwykłą kobietą, ale prowadziła niezwykłe życie, przez które niosło ją sumienie. To ono kazało jej rzucać wyzwanie brutalnej sile militarnej, przemocy, nienawiści i obojętności.
Będziemy ją wspominać jako osobę pełną wdzięku i godności, osobę, która nieustannie okazywała innym dobroć. Zapamiętamy ją na zawsze za to, że uratowała od śmierci dwa i pół tysiąca żydowskich dzieci, a także za skromność, z jaką przyjmowała powszechny podziw i dowody szacunku.
O Irenie Sendlerowej napisano i powiedziano już wiele. Była wychwalana przez światowych przywódców i podziwiana przez różne pokolenia. Papież Jan Paweł II pisał do niej osobiście, pełen podziwu dla jej działań na terenach okupowanej przez nazistów Polski. Została uhonorowana przez instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Otrzymała też Order Orła Białego, najwyższe odznaczenie państwowe przyznawane cywilom w Polsce. Przez prezydentów Polski i Izraela została zgłoszona jako kandydatka do Pokojowej Nagrody Nobla.
Na wszystkie pochwały i pochlebstwa odpowiadała tak samo: nie jestem bohaterką. Szybko zmieniała temat i zamiast opowiadać o sobie, przypominała bohaterskie czyny swoich kolegów z organizacji Żegota. Przekonywała, że to, co robiła dla ratowania Żydów z Holokaustu, było czymś normalnym, chociaż my wiemy, że tak wcale nie było.
Jej ojciec uczył ją, że tonącemu człowiekowi trzeba zawsze pójść na ratunek. W czasie kiedy zaczął tonąć cały naród, bez wahania wskoczyła w groźne i głębokie wody, i robiła to nie raz, ale wielokrotnie. Robiła to w czasie, kiedy najłatwiej i najbezpieczniej było zachować obojętność.  Renata Skotnica-Zadjman, która jako dziecko została przez nią uratowana, przypominała, że "Sendlerowa działała w atmosferze, gdzie morderstwo było legalne i nagradzane, a niesienie pomocy było traktowane jak zbrodnia i surowo karane". Niewzruszone występowanie w obronie praw człowieka narażało ją samą na ryzyko śmierci, ale nigdy nie powstrzymało jej przed działaniem.
Będziemy ją wspominać jako osobę pełną wdzięku i godności, osobę, która nieustannie okazywała innym dobroć
Dla nas w Stanach Zjednoczonych Irena była ogromną inspiracją. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do Polski, zawsze starałem się z nią spotkać. Ostatni raz udało mi się z nią zobaczyć pod koniec stycznia, tuż przed jej 98. urodzinami. Jak zawsze była fascynująca. Wypytywała o moją rodzinę i uparcie namawiała, żebym więcej jadł. Jej ciepło, energia i miłość dla bliźnich była wręcz namacalna.
Historia jej życia rozbudzała wyobraźnię wielu młodych ludzi w Stanach Zjednoczonych, którzy pisali do niej listy pełne wyrazów szacunku. Chcieli się też jak najwięcej o niej dowiedzieć, aby zrozumieć, skąd się w niej wzięło tyle odwagi i współczucia. Paweł Szapiro, znany historyk tak mówi o dokonaniach Ireny: "Musimy pamiętać, że tysiące dzieci, które ocaliła, mogły normalnie żyć. Miały dzieci, które potem też miały dzieci. W ten sposób liczba ocalonych przez nią jest ogromna. A z czasem staje się coraz większa". W ten sam sposób jej spuścizna dobroci też cały czas się powiększa. Chociaż będzie nam jej brakować, nie możemy tylko płakać po jej śmierci, ale radować się jej życiem pełnym treści.
Chciałbym jeszcze sięgnąć po cytat z Hannah Senesh, żydowskiej partyzantki zamordowanej przez Niemców: "Są gwiazdy, których blask widać na ziemi, mimo że już dawno przestały istnieć. Są ludzie, których dobroć cały czas rozjaśnia świat, mimo że już dawno nie ma ich wśród żywych. To światło jest szczególnie widoczne, kiedy na świecie panują ciemności".
Irena to nasza gwiazda. Tego wieczora, kiedy będziemy wracać do domu, spójrzmy w niebo, a każdy z nas ujrzy jej światło przedzierające się przez ciemności.
Niech pamięć o niej będzie dla nas zawsze błogosławieństwem.
tłum. lorAutor jest jednym z przywódców społeczności żydowskiej w USA, przewodniczącym Związku Ocalonych i wiceprzewodniczącym Fundacji na rzecz Sprawiedliwych.
Roman Kent nie zdołał dotrzeć na pogrzeb Ireny Sendlerowej. Publikujemy fragmenty przemówienia, które miał wygłosić.

Źródło : Rzeczpospolita

Cennik serwisów płatnych | Prenumerata | Regulamin | Reklama | O nas | Praca i staże | Kontakt
C Copyright by Presspublica Sp. z o.o.