E-mail

English






Pamiątkowe zdjęcie z pięścią przed nosem Żyda

Wojciech Karpieszuk

Gazea Wyborcza

25 maja 2008

- Żyd, Żyd - krzyczą za młodym ortodoksyjnym Żydem dzieci w Warce. Kopią go, biją w twarz, ciągną za pejsy. Inni robią zdjęcia komórkami
Zobacz powiekszenie
Fot. Robert Kowalewski / AG
Asa Yitzchak Baitch

Asa Yitzchak Baitch ma 19 lat. Jest ortodoksyjnym Żydem z USA. Z przyjacielem Piotrem Pieczem, polskim Żydem mieszkającym w USA, przyjechał na 20 dni do Polski. Jeżdżą po starych żydowskich cmentarzach. W czwartek w Boże Ciało Asa po raz pierwszy jedzie bez przyjaciela. Najpierw do Góry Kalwarii, a potem do Warki, gdzie chce odwiedzić cmentarz. To domniemane miejsce pochówku cadyka Izraela Icchaka Kalisza uważanego przez Żydów za cudotwórcę.

W Warce gubi się. Mimo że pejsy ukrył pod czapką, bo tak poradzono mu po przyjeździe do Polski, czuje na sobie wzrok przechodniów. Boi się zapytać o drogę. Zatrzymuje się jakiś samochód. Ze środka trzech młodych mężczyzn krzyczy w jego kierunku. Rozumie tylko jedno słowo: "Żyd". Po chwili odjeżdżają. Asa jest przestraszony, ale idzie dalej. Mija grupkę dzieci.

- Dziewczynki i chłopcy, mają może po 12 lat - opowiada. - Poprosiłem o pomoc.

Dzieci łamaną angielszczyzną odpowiadają, że pokażą drogę. Ale jednocześnie zaczynają się śmiać. Asa znowu rozumie tylko jedno słowo: "Żyd". Odchodzi, bo zdaje sobie sprawę, że naśmiewają się z niego. Dzieci ruszają za nim. Krzyczą: "Żyd, Żyd". Pytają, czy ma dolary. - Czułem się zmieszany. Nie wiedziałem, co robić - relacjonuje. Do grupki dołączają młodzi chłopcy, na oko 15-, 16-letni. Reperowali nieopodal motocykl. Któryś z nich mówi, że pokaże mu cmentarz i też zaczyna się śmiać.

- Czuję napięcie. Boję się uciekać. Widzę już most nad rzeką, a za mostem cmentarz. Idę w tym kierunku. Wokół mnie jest ok. 20 młodych osób. Krzyczą, śmieją się. Rozmawiają o mnie, tyle się domyślam. Mijają nas przechodnie. Nikt nie reaguje.

Asa wspina się na wzgórze. Na szczycie stoi ohel z czerwonej cegły. To grobowiec cadyka Kalisza. Drzwi są zamknięte. Jeden z chłopców mówi, że załatwi klucz i schodzi na dół. Reszta zostaje z młodym Żydem. Pytają go o papierosy, ktoś wkłada mu rękę do kieszeni. Słyszy: dolary, kamera. Zaczynają go szturchać, zrzucają czapkę z głowy, ciągną za pejsy. Pojawia się chłopak, który miał przynieść klucz. Zamiast niego ma aparat. Inni w tym samym momencie wyciągają komórki, robią Żydowi zdjęcia. Ktoś przybiera bojową postawę, zaciska pięści, wymachuje nimi przed twarzą chłopca. Pada pierwszy cios na twarz Asy, potem drugi. Kopniak. Asa zaczyna uciekać. Zbiega ze schodów prowadzących na wzgórze. Dzieciaki biegną za nim. Wbiega na jakieś podwórko. Tam jest już sam. Dobija się do drzwi. Otwiera kobieta. Krzyczy: "Help, policja". Kobieta idzie po znajomą, która zna angielski. Ktoś wzywa policję. Asa dzwoni do przyjaciela w Warszawie. Opowiada, co się stało. Piotrek mówi później: - Słyszałem, że płacze. Był przerażony.

Policjanci, którzy przyjechali na wezwanie kobiety, zapraszają młodego Żyda do radiowozu i jeżdżą z nim po Warce, ale Asa nikogo nie rozpoznaje. Zabierają go na cmentarz. Wtedy robi zdjęcie grobowca cadyka. W końcu odwożą go na dworzec.

Komisarz Mariusz Świątkowski z Warki: - Rozpytujemy ludzi, robimy wywiad. Ale proszę nie łączyć tego zdarzenia z antysemicką napaścią. To był wybryk, gówniarska głupota. W Warce nie mamy problemów z antysemitami - zapewnia. Przyznaje jednak, że kilkakrotnie na grobowcu cadyka pojawiały się antysemickie hasła.

Piotrek, przyjaciel Asy: - Wstyd mi za to, co się stało. W Stanach mówię, że przesadzają z antysemityzmem Polaków. A tu coś takiego. Już na samym początku wycieczki poczułem się dziwnie, kiedy usłyszałem, żebyśmy nie afiszowali się w Polsce z tym, kim jesteśmy, a pejsy ukryli pod czapkami.

Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich powiadomił o zajściu w Warce amerykańską ambasadę: - W czwartek był wyjątkowy dzień dla katolików. Mimo to ci młodzi ludzie nie zawahali się przed czymś takim. To jest budzik. Obudźcie się, trzeba coś zrobić, zanim będzie za późno. To wielka rola Kościoła, rodziców, nauczycieli, żeby powiedzieć: to jest złe, nie róbcie tak. Rabin jest gotów przeprowadzić specjalne warsztaty dla młodzieży w Warce.

Asa: - W Polsce spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Nie będę na ten kraj patrzeć przez pryzmat tego, co się stało w Warce. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tu wrócę i będę czuł się bezpiecznie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna