E-mail

English






Anna Pawlikowska
Forum Żnak
Żydzi Polacy Chrześcijanie
18 sierpnia 2007

Mówi się, że czasem ofiara przejmuje styl prześladowcy. Książka Raula Hilberga jest próbą logicznego, uporządkowanego i systematycznego przemyślenia zbrodni, przeprowadzonej z nieubłaganą logiką, w żelaznym porządku i z porażającą systematycznością.

Jedno w niej jest tchnieniem szaleństwa - motywacja. Wszystko inne spełnia wszelkie wymogi i wykorzystuje wszelkie możliwości zindustrializowanego, dobrze zorganizowanego społeczeństwa. Dotknięcie, zgłębienie tego momentu, w którym normalna, cywilizowana instytucja staje się częścią machiny Zagłady, a zwykły urzędnik - masowym mordercą, przejmuje prawdziwą grozą. Chciałoby się chodzić po ulicach i wołać do takich zwykłych obywateli, szarych urzędników, wysyłać pisma do zwyczajnie funkcjonujących instytucji: nie słuchajcie szaleńców! Nie dawajcie posłuchu tym, którzy nienawidzą!

Bo ów moment szaleństwa - to właśnie nienawiść. Hilberg opisuje jej narodziny u Adolfa Hitlera i umieszcza ten motyw w pierwszym rozdziale swojego dzieła. Lektura kolejnych części nie pozostawia wątpliwości, że bez tego początkowego impulsu, bez irracjonalnej nienawiści Hitlera, trafiającej na podatny grunt ogłupiałego przez kryzys społeczeństwa, nie nastąpiłaby degeneracja państwa niemieckiego w machinę zbrodni. Jednak kiedy owo przeistoczenie już się zaczęło, mechanizmy nowoczesnego społeczeństwa okazały się użyteczne, sprawne - i najzupełniej amoralne, pozwalające na rozmycie indywidualnej odpowiedzialności w piramidzie biurokracji i służbowych zależności.

Zresztą, cywilizacja - w wyżej zarysowanym sensie - okazała się zarówno siłą obezwładniającą dla ofiar i świadków, jak też narzędziem i moralną furtką dla współuczestników tej zbrodni. Jej nieludzki wymiar został w wielu aspektach przesłonięty poprzez utarty sposób funkcjonowania ludzkich zbiorowości - co książka Hilberga pokazuje z ogromna precyzją.

Raul Hilberg (1926 - 2007), którego rodzina uratowała się przed Zagładą emigrując z Wiednia do Ameryki w 1938 r., ukończył studia prawnicze, potem jako pracownik Departamentu Dokumentacji Wojennej USA prowadził badania archiwistyczne w wielu miejscach Europy. Poświęcił się ostatecznie historii, którą do emerytury wykładał na Uniwersytecie Vermont. Jako Żyd, tylko emigracji zawdzięcza, że nie stał się ofiarą Shoah. Jego systematyczny opis stanowi intelektualną próbę zrozumienia mechanizmu Zagłady, jest więc w jakiejś mierze odzwierciedleniem jej logiki i jej kategoryzacji. Sprawna aparatura naukowa nie dopuszcza epatowania czytelnika pozanaukowymi emocjami. Pomimo tego - a może właśnie dzięki temu - zostaje on porażony tą lekturą.

Spis treści wprowadza systematyzację, której dokonanie wydaje się kluczową operacją umożliwiającą ogarnięcie całości zjawiska Zagłady. Podział na sprawców, ofiary i świadków jest klasycznym rozstrzygnięciem każdego dochodzenia kryminalnego - tu Hilberg postąpił zgodnie z procedurami, których dostarcza jego pierwsza profesja. Jednak kategorie podrzędne stanowią owoc analizy dokumentów i samego przebiegu wydarzeń, i to one są nośnikiem dramatyzmu tej książki. Okazuje się bowiem, że dzieje Zagłady są dziejami Europy - całej, wszystkich społeczeństw i wszystkich ich warstw. Nikt w tych latach nie mógł powiedzieć, że w tę zbrodnię nie jest zamieszany. To jest bodaj najmocniejszy, uderzeniowy efekt poznawczy tej książki.

W części poświęconej sprawcom rozdział, który opisuje działalność "fanatyków, zwyrodnialców i ludzi od najcięższych zadań", zajmuje zaledwie 1/8. Pozostałe mówią o zwykłych zawodach - jak prawnicy, lekarze i politycy, oraz o zwykłych instytucjach - rządach zwasalizowanych państw, organach państwa niemieckiego, cudzoziemskich formacjach ochotniczych. Wszystkie one zostały ogarnięte gorączką zbrodni, której kierunek wskazał "numer 1" tego aparatu - Adolf Hitler. Tym, którzy zgodnie z psychologicznymi trendami chcieliby widzieć także w nim ofiarę - uwarunkowań, niezawinionych dewiacji i nieuświadomionych impulsów - polecam te lekturę. Hilberg jasno przedstawia odpowiedzialność Hitlera, jako żadnego władzy, ogarniętego nienawiścią satrapy.

Kategoria ofiar została omówiona w sposób uwzględniający każdy aspekt bycia Żydem pod władzą niemiecką - zatem zarówno funkcje społeczne, płeć, wiek, wyznanie, jak i sytuację psychiczną. Szczególne światło na obraz losu żydowskiego przynosi rozdział, poświęcony tym, którzy ocaleli. Także i oni nie stanowią jednolitej kategorii. Ci, których nie dotknęły prześladowania, przez samą społeczność żydowską nie zostali - jak pisze Hilberg - uznani za ocalałych. Zaś ocaleni do końca pozostaną w tej społeczności odrębną, bardzo znaczącą grupą. Ich odrębność wyznacza to, że zaznali losu, którego nikt z zewnątrz nie jest w stanie zrozumieć (s. 274) - i właśnie ze względu na swoją szczególną, niemożliwą do osiągnięcia w inny sposób wiedzę wywarli tak wielki wpływ na resztę społeczności Żydów.

Dla czytelnika polskiego specjalne znaczenie ma część poświęcona świadkom. Rozdział "Narody w Europie okupowanej przez Adolfa Hitlera" dotyczy między innymi Polaków. Raul Hilberg ukazuje, jak okupacyjne prześladowania przez Niemców skutecznie odsuwały "kwestię żydowską" z pola widzenia narodów. Podkreśla też, że na przykład "w Niemczech, gdzie rozpoczęto proces Zagłady, nie istniał wyraźny podział między zwykłymi Niemcami a sprawcami, znajdującymi się w każdej instytucji. [.] Kto chciał pomagać Żydom, pozostawał w Niemczech zupełnie sam".

Powszechne prześladowania polityczne - jak w Polsce, czy głód - jak na Ukrainie, były pomocnym narzędziem w umieszczaniu społeczności żydowskiej poza marginesem okupowanych narodów. Żydzi zostali w ten sposób zostawieni samym sobie, czego nie mogła zmienić cząstkowa, skrajnie zagrożona represjami z jednej strony, a potępieniem przez rodzimych antysemitów z drugiej, pomoc ludności i instytucji podziemnych w kraju, na terenie którego dokonała się największa hekatomba - czyli w Polsce.

W polskiej publicystyce często podnosi się kwestię niemożności, jako wytłumaczenia dla niewielkiej skali tej pomocy. W książce Hilberga znajdujemy kontrapunkt dla tego stanowiska - w opisie relacji holendersko - żydowskich pod okupacją niemiecką. W tym kraju Żydzi uważani byli, jak czytamy, za współobywateli. W ich obronie wybuchł nawet w 1941 r. strajk generalny. Pomoc Żydom nie była zagrożona karą śmierci, to prawda. Ryzyko jednak istniało, a mimo to tysiące Holendrów aresztowano za pomoc owym współobywatelom, co pod koniec wojny przybrało niemal manifestacyjny wymiar. Hilberg podaje przykłady ludzi, którzy nie wahali się zabić holenderskich policjantów, poszukujących Żydów, żeby ocalić ukrywanych przez siebie.

Praca zmarłego w ostatnim czasie Raula Hilberga kończy się odwołaniem do ideału udzielania pomocy zagrożonym, jako nowej doktryny europejskiej. Miejmy nadzieję, że hasło "nigdy więcej" zawsze będzie dla państw i narodów pełne treści.

Anna Pawlikowska
Raul Hilberg, Sprawcy, ofiary, świadkowie. Zagłada Żydów 1933 - 1945, Warszawa 2007.