E-mail

English






Dominika Pszczółkowska, Bruksela
Gazeta Wyborcza 5 grudnia 2007

Premier wrócił z Brukseli namaszczony na przyjaciela Europy i z unijnym kredytem zaufania na najbliższe miesiące.

Zobacz powiekszenie

Fot. SEBASTIEN PIRLET REUTERS

Po spotkaniu z premierem Tuskiem szef NATO Jaap de Hoop Scheffer powiedział, że ?NATO może zawsze liczyć na Polskę?. Sekretarz generalny paktu przyjedzie w styczniu 2008 r. do Polski, by rozmawiać m.in. o bezpieczeństwie energetycznym
Bruksela wybaczyła mu nawet to, że bojąc się szantażu PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podpisze nowy traktat z protokołem ograniczającym stosowanie Karty Praw Podstawowych w Polsce.

"Przyjaciel", "prawdziwy Europejczyk", "mówimy tym samym językiem", "mamy do niego pełne zaufanie" - mówili po spotkaniu z szefem polskiego rządu belgijski premier Guy Verhofstadt, szef europarlamentu Hans-Gert Pöttering i przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Ale słowem-kluczem jednodniowej wizyty polskiego premiera w europejskiej stolicy było "zaufanie", podobnie jak w sejmowym exposé. Wypowiadał je po polsku na konferencji prasowej nie tylko sam Tusk, lecz także szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.

- Cieszę się, że to zostało odnotowane w instytucjach europejskich. Zaufanie odnosi się nie tylko do relacji wewnętrznych, ma też kluczowe znaczenie dla pozycji Polski w UE - mówił szef rządu. - Będę, kiedy trzeba, twardo bronił interesu Polski, ale w duchu wzajemnego zrozumienia i zaufania - dodał.

Wizyta miała na celu nie tyle załatwienie jakiejś konkretnej sprawy, lecz właśnie podkreślenie, że styl polskiej polityki zagranicznej zmieniła się. Wszystko wskazuje, że to się udało. - Są wszelkie podstawy, by sądzić, że ten nowy rozdział w stosunkach będzie bardzo pozytywny - mówił po rozmowach rzecznik Komisji Johannes Leitenberger.

Premier Tusk tłumaczył swym rozmówcom, dlaczego podpisze tzw. protokół brytyjski, który ograniczy stosowanie Karty Praw Podstawowych w Polsce. Chodzi o to, by bez kłopotów ze strony PiS i prezydenta przeszła ratyfikacja nowego traktatu.- Prosiłem o zrozumienie, bo czuję się współodpowiedzialny za proces ratyfikacji - mówił Tusk.

Takie zrozumienie wyraził Hans-Gert Pöttering, choć jeszcze w zeszłym tygodniu cały parlament apelował do Polski, by zgodziła się na Kartę. - Rozumiem polską sytuację. Dla nas priorytetem jest i był traktat - mówił. - Bardzo dobrze rozumiemy, dlaczego Polska musi utrzymać swój wyjątek - wtórował mu Barroso.

Tusk sugerował jednak, że w przyszłości, gdy traktat będzie już ratyfikowany, Polska może zrezygnować ze swojego wyjątku. - Jeśli zmienią się okoliczności, zostaną wyjaśnione wątpliwości sceptyków w naszym kraju, to wrócimy do sprawy - stwierdził pytany o to na konferencji prasowej.

Nawet eurodeputowani z partii lewicowych, którzy jeszcze przedwczoraj rozważali zadanie Tuskowi serii trudnych pytań, np. dlaczego mianował ministra spraw zagranicznych, który porównywał gazociąg z Rosji do Niemiec do paktu Ribbentrop-Mołotow (chodzi o Sikorskiego), ostatecznie zrezygnowali z tych pomysłów i przyjęli go ciepło.

- Donald Tusk ma wielki kredyt zaufania. Unikano postawienia go pod ścianą. Wygląda, jakby grzeszki Platformy zostały jej darowane - mówił "Gazecie" eurodeputowany Marek Siwiec (LiD), który był obecny na spotkaniu z przywódcami grup politycznych w parlamencie.

Z przewodniczącym Komisji Europejskiej Tusk rozmawiał podczas lunchu m.in. o przepisach dotyczących emisji dwutlenku węgla, o bezpieczeństwie energetycznym, reformach gospodarczych. Premier przyznał, iż chce, by Polska była liderem w walce z ociepleniem klimatu. Pierwszym sygnałem ma być konferencja klimatyczna, która odbędzie się w Poznaniu w 2008 roku.

W czasie lunchu Tusk nie rozmawiał z Barrosem o problemie obwodnicy przez Dolinę Rospudy. Na konferencji prasowej premier zapowiedział jednak, że chce tę sprawę "wreszcie postawić na nogi", bo jego zdaniem dotychczas stała na głowie. Stawianie na nogi ma polegać m.in. na jak najszybszym wyznaczeniu chronionych obszarów Natura 2000, co - zdaniem Tuska - przyspieszy, a nie opóźni inwestycje w Polsce.

Późnym popołudniem premier spotkał się z szefem NATO Jaapem de Hoopem Schefferem. Rozmawiali m.in. o tarczy antyrakietowej i polskiej misji wojskowej w Afganistanie.

Zagraniczni dziennikarze pytali Tuska o ocenę wyborów w Rosji i o to, czy bliżej mu do Niemiec, które je skrytykowały, czy do Francji, która natychmiast pogratulowała prezydentowi Putinowi wygranej jego partii. - Kiedy z gratulacjami Francja występuje szybciej niż Niemcy, to Polska czuje się spokojnie - odparł Tusk. Tłumaczył, że nowy rząd chce poprawy stosunków z Rosją, lecz jednocześnie "nie można zamykać oczu na łamanie standardów demokratycznych".
Źródło: Gazeta Wyborcza