E-mail

English






Zygmunt Rolat*
2008-04-10

http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,5106656.html

Żydzi zbudowali nie tylko pierwszą tkalnię, papiernię i inne obiekty przemysłowe Częstochowy. Także pierwsza sala koncertowa i teatr w mieście były dziełem żydowskich filantropów - mówił przed Kongresem amerykańskim

Przewodniczący Północnoamerykańskiego Komitetu Wspierania Muzeum Historii Żydów Polskich występował o wsparcie dla warszawskiego muzeum, które będzie prezentować całą (również tę szczęśliwą) historię społeczeństwa wyznania mojżeszowego w Polsce. - Próbowałem wyjaśnić członkom komisji, dlaczego ja, mieszkaniec Nowego Jorku, angażuję się w polskie sprawy - mówi Zygmunt Rolat. - Uznałem, że najlepiej będzie zilustrować to opowieścią o odnowieniu moich związków z Częstochową i jej mieszkańcami. Publikujemy fragment jego wystąpienia dotyczący Częstochowy.

(...)Lata temu zabrałem moje dzieci w podróż po Polsce, by pokazać im kraj praojców. To była

moja wersja Marszu Żywych.

(...) Trasa obejmowała również moją rodzinną Częstochowę będącą doskonałą syntezą polskich miast i miasteczek.

Chciałem pokazać moim dzieciom miejsce, gdzie na rogu ul. Nadrzecznej i Mirowskiej stała piękna Stara Synagoga wysadzona przez Niemców w powietrze w 1943 roku po likwidacji częstochowskiego getta. Posługę sprawował tam nasz mądry Nadrabin Nachum Asz. Chciałem także pokazać to miejsce w historycznej I Alei, gdzie zgodnie z tradycją nasz Nadrabin z Torą na ręku uroczyście witał prezydenta Rzeczpospolitej, gdy ten odwiedzał Częstochowę.

Stara Synagoga słynęła ze swoich wspaniałych fresków na ścianach i sklepieniu autorstwa wybitnego malarza prof. Pereca Wilemberga, który malował je przez trzy lata na sposób Michała Anioła. W tejże Starej Synagodze, jak narodowa relikwia, przechowywany był przez ponad stulecie pięknie haftowany sztandar bojowy Wojska Polskiego z białym orłem na czerwonym tle. W synagodze na przechowanie zostawiły go polskie oddziały pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego, towarzyszące wycofującej się spod Moskwy armii Napoleona. Przez ponad wiek sztandar Wojska Polskiego osłaniał i chronił żydowską Świętą Torę w starej częstochowskiej synagodze. Czyż można znaleźć lepszą symbolikę więzi Żydów z Polską?

Urodziłem się w Częstochowie i czule wspominam

moje szczęśliwe dzieciństwo.

Mój dziadek prowadził niewielką szkołę na częstochowskim Starym Rynku, pierwszą, w której wszystkie przedmioty nauczane były po polsku. Dziadek, zawsze nauczyciel, nauczył mnie liczyć do stu po rosyjsku (po polsku nauczyłem się sam). Podarował mi "Koło Świata", dwie połączone ze sobą kartonowe tarcze, które pozwalały odczytać nazwy stolic i inne ciekawe informacje o wszystkich państwach kuli ziemskiej. Byłem chyba jedynym pięcioletnim chłopcem w Częstochowie, który wiedział, że Bangkok jest stolicą Syjamu, a Syjam - królestwem.

Moi rodzice i mój jedyny brat Jerzyk zginęli podczas wojny. Mój ojciec i Jerzyk polegli w walce z nazistami. Jerzyk miał 18 lat i był najmłodszym w partyzanckim oddziale. Tata został zabity podczas powstania w Treblince.

Razem z Jerzykiem chodziliśmy do Hebrajskiego Gimnazjum, najbardziej prestiżowej żydowskiej szkoły w Częstochowie, której dyrektorem był niegdyś Daniel Neufeld, autor pierwszego tłumaczenia modlitewnika Sidur na język polski.

Częstochowa, słynąca obrazem Czarnej Madonny na Jasnej Górze, jest najbardziej katolickim miastem w Polsce. Przed wojną trzecią część jej mieszkańców stanowili Żydzi. Jakże ważna i produktywna była to część! Żydzi zbudowali nie tylko pierwszą tkalnię, papiernię i inne obiekty przemysłowe miasta, także pierwsza sala koncertowa i teatr w Częstochowie były dziełem żydowskich filantropów.

Byłem Polakiem wyznania mojżeszowego, jak miliony innych. Podczas religijnych świąt chodziliśmy do okazałej Nowej Synagogi na ul. Wilsona i bardzo uroczyście obchodziliśmy święto Konstytucji 3 maja i inne święta państwowe. Gdy zmarł nasz ukochany Marszałek Józef Piłsudski, Żydzi częstochowianie pogrążyli się w głębokim smutku i żałobie.

My, którzy przeżyliśmy wojnę w częstochowskim getcie i w ukryciu, a potem w obozie pracy niewolniczej Hasag Pelcery, gdzie razem z trzydziestką innych żydowskich dzieci doczekałem się końca wojny, nosimy w sobie wstrząsające wspomnienia. Ale to temat na inną opowieść.

Miałem szczęście, że po wojnie wyemigrowałem do USA. Młody sierota bez grosza przy duszy, ale niebojący się trudu i pracy jest w stanie zdobyć znakomite wykształcenie, materialne zabezpieczenie oraz solidną pozycję w społeczeństwie dla siebie i swojej rodziny. To jest możliwe tylko w Ameryce!

(...) Po 1989 roku podczas jednej z wizyt w Polsce spotkałem się z kilkoma osobami z Częstochowy. Dr Jerzy Mizgalski poprosił mnie o pomoc w zorganizowaniu

wystawy o długiej historii Żydów częstochowian.

Bogata źródłowa archiwalna dokumentacja, artefakty, stare fotografie i multimedia miały pomóc w pokazaniu po raz pierwszy dziejów tej wspaniałej niegdyś społeczności, obecnie zredukowanej do prawie zapomnianej garstki ludzi. W trakcie moich prywatnych spotkań z młodymi Polakami nieodmiennie spotykałem się z prawie totalną ignorancją dotyczącą niedawnych żydowskich sąsiadów. Ale wszyscy bez wyjątku chcieli się o nich dowiedzieć więcej. Zaintrygowało mnie, gdy dr Mizgalski powiedział, że na inauguracyjny wykład o historii Żydów przyszło tylu studentów, że nie mogli się pomieścić w sali i trzeba było poszukać dużo większej.

W dorocznym konkursie największej polskiej gazety wystawa "Żydzi Częstochowianie" została uznana za najważniejsze kulturalne wydarzenie roku [chodzi o tytuł "Wydarzenie roku" w plebiscycie kulturalnym częstochowskiej redakcji "Gazety Wyborczej" - przyp. red.]. Jej artystycznym uzupełnieniem był program "Z inspiracji kulturą żydowską", zrealizowany przez Zespół Szkół Plastycznych im. Jacka Malczewskiego (...), który najpierw był eksponowany w Częstochowie, a potem w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Program ten został następnie włączony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego do ogólnopolskiego programu nauczania.

Wystawa "Żydzi Częstochowianie", której towarzyszą wybrane eksponaty z programu "Z inspiracji kulturą żydowską", podróżuje od dwóch lat po USA, a jej skondensowana wersja została pokazana w 2006 roku w Rotundzie Senatu w Waszyngtonie.
(...) Chcieliśmy, by młodzi Polacy poznali

prawdziwą historię swoich współrodaków.

(...)Przekonaliśmy władze miasta, by na dobry początek zebrały się do uporządkowania cmentarza. W ciągu kilku tygodni przed otwarciem Wystawy ogrodnicy miejscy wykonali kawał dobrej roboty. W ten sposób władze miasta przygotowały miejsce na ceremonię rededykacji cmentarza, składającą się nie tylko z modlitw Kadysz i El Maleh Rachamim, ale także ze wzruszającego Apelu Poległych. Po raz pierwszy na cmentarzu żydowskim w Polsce kompania honorowa Wojska Polskiego oddała wojskowe honory żydowskim bojownikom! Ta wzruszająca uroczystość była transmitowana na cały kraj przez Polską Telewizję.

Setki Żydów i Chrześcijan, młodszych i starszych, z kraju i ze świata uczestniczyło w wydarzeniach przepełnionych radością i smutkiem, dramatem, emocjami i nostalgią. (...)Ani razu nie padło żadne złe słowo, nie zanotowano ani jednego zgrzytu. Wprost przeciwnie! A i na Wysokości werdykt także musiał być przychylny, jako że pogoda przez cały czas była doprawdy boska.



* Zygmunt Rolat, częstochowianin, przewodniczący Amerykańskiego Komitetu Budowy Muzeum Historii Żydów Polskich. Tekst jest fragmentem wystąpienia Rolata przed Komisją ds. Bezpieczeństwa i Współpracy Kongresu USA, Waszyngton z 13 marca 2008
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa