E-mail

English






Adam Michnik
2008-10-25

-

Kazimierz Moczarski, żołnierz AK zamknięty w celi z hitlerowskim zbrodniarzem Stroopem, mógł wziąć odwet na przeklętym wrogu - poniżać go i upokarzać. Wolał rozmawiać

-
ADM
Kazimierz Moczarski
-
Adam Michnik
SERWISY

Czy polityka zawsze jest kurwą? Tego zdania był Adolf Eichmann. We wspomnieniach powstałych w 1961 r. w więzieniu izraelskim napisał: "W trosce o Rzeszę obserwowałem z coraz większym pesymizmem decyzje jej rządu - obojętnie, czy chodziło o seryjne wypowiadanie wojny, które wydawało mi się zbędne, czy o rozkazy w kwestii żydowskiej. (...) Moim zadaniem było pozostać wiernym przysiędze na sztandar i wypełniać moje obowiązki tam, gdzie skierowano mnie rozkazem. (...) Zrozumiałem, że przywódcy Rzeszy nie dbali o wymagania przekazane przez obyczaj. Mieli to gdzieś. (...) Ale też i druga strona, strona członków dowództwa zwaśnionych z sobą frakcji, nie może rościć sobie prawa do posiadania monopolu na etykę. Polityka jest i zawsze będzie zwykłą kurwą".

Tak pisał Eichmann, nazista rozczarowany klęską III Rzeszy.

Nazista wierny - Jürgen Stroop - deklarował w 1949 r., że polityka Hitlera miała sens, gdyż formułowała zdrowe i szlachetne cele; prowadziła do oczyszczenia Niemiec z "bujd kosmopolityczno-żydowsko-masońskich", do idei nacjonalistycznych, do zaprowadzenia porządku i do potęgi III Rzeszy. Czas rządów Hitlera nazywał epoką najpiękniejszą w historii Niemiec, a klęskę wojenną tłumaczył zmową wrogów: Żydów, masonów i jezuitów. Polityka nie była dla Stroopa nierządnicą, lecz upartą walką ze zgnilizną świata wrogiego nazizmowi.

Tego zdania był człowiek, który w sposób bestialski likwidował getto warszawskie w kwietniu 1943 r.

I.

2 marca 1949 r. Kazimierz Moczarski wszedł do celi więziennej oddziału XI warszawskiego więzienia na Mokotowie przy ul. Rakowieckiej 37. W celi zastał dwóch Niemców oskarżonych o zbrodnie hitlerowskie. Jeden nazywał się Jürgen Stroop. Był generałem SS, dowódcą SS i policji na dystrykt warszawski, kierował likwidacją getta warszawskiego. Drugi nazywał się Gustav Schielke; był zawodowym oficerem policji obyczajowej.

Natomiast Moczarski był działaczem konspiracji antyhitlerowskiej i żołnierzem Armii Krajowej, zbrojnego ramienia Polskiego Państwa Podziemnego w epoce okupacji. Uwięziony został przez komunistyczną służbę bezpieczeństwa w sierpniu 1945 r. pod zarzutem przynależności do konspiracji antykomunistycznej, która była kontynuacją Armii Krajowej. W styczniu 1946 r. został skazany za tę działalność na dziesięć lat więzienia. Ten wyrok - na mocy amnestii - został zredukowany do lat pięciu.

W listopadzie 1948 r. wszczęto przeciw niemu drugie śledztwo - o kolaborację z okupantem niemieckim w celu dokonywania zabójstw osób związanych ze środowiskiem lewicy. Zarzut był absurdalny i nikczemny; bohater konspiracji antyhitlerowskiej został oskarżony o czyn haniebny - o współpracę z okupantem i działanie w jego interesie. W ten sposób aparat bezpieczeństwa władzy komunistycznej chciał zohydzić Armię Krajową. Ci, którzy walczyli o wolną Polskę i uniknęli więzień hitlerowskich, trafili teraz do więzień w Polsce rządzonej przez komunistów.

II.

Książka Kazimierza Moczarskiego "Rozmowy z katem" (wydanie pierwsze - PIW, Warszawa 1977) napisana została z chłodem godnym najwyższego szacunku. Jednak czytając ją, nie umiałem zachować chłodu - ogarniało mnie uczucie szczególnego rodzaju. Spoglądałem wraz z autorem na zakratowane okno i drzwi bez klamek, na wizjer, skąd obserwowali mnie nadzorcy; nasłuchiwałem kroków klawiszy i dzwonienia ich kluczy do cel. I wraz z autorem przeżywałem to uczucie tęsknoty i upokorzenia, jakie wywołuje oderwanie od bliskich.

Nie czytałem tej książki z chłodnym obiektywizmem. Cały czas targały mną emocje: podziw i wzruszenie mieszały się z uczuciem braterstwa. I te emocje nie opuszczają mnie także teraz - gdy piszę. Trudno jest pisać zwyczajnie o człowieku niezwyczajnym.

III.
Wszystko oddzielało Moczarskiego od towarzyszy z celi więziennej: przeszłość i pamięć, postawa życiowa i ogląd świata. Ci ludzie jeszcze niedawno byli jego wrogami śmiertelnymi; należeli do grona morderców jego rodziny, przyjaciół, narodu.

Spędzili we wspólnej celi 255 dni. Mógł wreszcie wziąć odwet na okupantach przeklętych - mógł ich poniżać i upokarzać. On wolał jednak porozmawiać.

Zderzyły się ze sobą dwa światy: świat komunistycznej bezpieki, która uwięziła Moczarskiego i osadziła w celi wspólnej ze zbrodniarzem hitlerowskim, ze światem Kazimierza Moczarskiego, który nawet tak straszne poniżenie umiał spożytkować, czyniąc coś oczywiście pozytywnego.

Ten pobyt w celi polskiego więzienia z generałem hitlerowskim jest symbolem losu polskiego w tamtych przeklętych latach - to przecież symbol klęski, poniżenia i ustawicznego zeszmatławiania Polski przez władzę komunistyczną.

Jürgen Stroop został w lipcu 1951 r. skazany przez Sąd Wojewódzki w Warszawie na karę śmierci. Wyrok został wykonany.

Kazimierz Moczarski został w listopadzie 1952 r. skazany przez Sąd Wojewódzki w Warszawie na karę śmierci. Wyrok nie został wykonany. Na szczęście.

IV.

Kazimierz Moczarski urodził się w Warszawie w 1907 r. w rodzinie inteligenckiej, której tradycją było zaangażowanie w działalność niepodległościową. Studia prawnicze ukończył w 1932 r.; studiował też w Wyższej Szkole Dziennikarskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  następne >