E-mail

English






Słowo od redaktora witryny :
Jak mówi ludowe przysłowie : "Pan Bóg jest nierychliwy ale sprawiedliwy". Ponizej publikujemy artykul z Gazety Wyborczej oraz tekst opublikowany w Forum-znak.org.pl

Sprawa prałata Henryka Jankowskiego z Gdańska:
Zeznania ministranta wiarygodne

Rozmawiał Marek Wąs

Gazeta Wyborcza, 9 sierpnia 2004

Od dwóch tygodni trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy prałat Henryk Jankowski molestował seksualnie nieletniego ministranta. Wczoraj do prokuratury dotarła opinia biegłej psycholog oceniająca zeznania chłopaka.

Jak się dowiedzieliśmy biegła uznała je za wiarygodne, ale mogące zawierać nieścisłości i modyfikacje. Według naszych nieoficjalnych informacji taka opinia jest nieprzydatna dla śledztwa, bo nie rozstrzyga o wiarygodności zeznań. Dlatego być może dojdzie do ponownego przesłuchania ministranta, co byłoby wyjątkowe w tego typu sprawach.

Chłopak zaprzecza, że był molestowany, ale z jego zeznań wyłania się obraz dziwnych związków z 68-letnim księdzem. Prałat miał mu dawać pieniądze (kilka tysięcy miesięcznie), przytulać, całować w usta "na pożegnanie". Chłopak zeznał, że godził się na to, żeby dostawać od księdza pieniądze, za które kupował alkohol i narkotyki. Do alkoholowych libacji miało dochodzić również na plebani. Ks. Jankowski odrzuca wszystkie oskarżenia - z ambony ogłosił, że cała sprawa to spisek wymierzony w Kościół.

Marek Wąs: Jaki jest status księdza Henryka Jankowskiego w gdańskim śledztwie w sprawie pedofilii?

Janusz Kaczmarek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, która nadzoruje śledztwo w sprawie pedofilii: - W tym śledztwie nikt nie jest podejrzany. Ks. Jankowski występuje w zeznaniach matki jednego z chłopców, która podejrzewa, że jej syn był molestowany seksualnie.

Czy prokuratura zdobyła na to dowody?

- Na tym etapie śledztwa nie ma takich dowodów. Nadal są weryfikowane zeznania rodziców, co powinno doprowadzić do odpowiedzi na pytanie, czy doszło do molestowania. Mogę dodać, że sami rodzice mają wątpliwości w tej sprawie.

A pocałunki w usta - czy mogą być podstawą do oskarżenia o pedofilię?

- Sąd Najwyższy w 2001 r. orzekł, że za tzw. inną czynność seksualną należy uważać dotykanie narządów płciowych, nawet przez ubranie, jak również pocałunki. Ale pod warunkiem, że sprawca dążył do zaspokojenia seksualnego. Inny charakter ma przecież pocałunek ojca i syna, inny pedofila i jego ofiary. W innym orzeczeniu SN zwraca uwagę na kontekst kulturowy takich zachowań.

Te wszystkie okoliczności będzie musiał ocenić prokurator prowadzący postępowanie. W przypadku dziecka doprowadzenie do poddania się czynności seksualnej zawsze jest przestępstwem, nawet jeśli doszło do tego za zgodą małoletniego.

A subiektywne odczucie ofiary molestowania? Czy ono ma jakieś znaczenie?

- Subiektywne odczucie ofiary nie decyduje o tym, czy zostało popełnione przestępstwo molestowania seksualnego.

Czy może Pan potwierdzić, że chłopak zeznał o gorszących sytuacjach na plebani?

- Nie odpowiem na to pytanie, bo wszedłbym w kompetencje prokuratury okręgowej, która dobrze prowadzi śledztwo.

Czy może w tej sprawie pojawić się inny zarzut? Deprawacji, np. rozpijania nieletnich?

- Gdy w toku śledztwa ujawniane są inne przestępstwa, prokuratura ma je na uwadze. Jestem pewien, że tak będzie i w tym przypadku.
Rozmawiał Marek Wąs
Oburzenie w Centrum Szymona WiesenthalaForum-znak.org.pl12 sierpnia 2004 Centrum Szymona Wiesenthala wyraziło ubolewanie i oburzenie z powodu oskarżeń jakie padły w niedzielę z ust prałata Jankowskiego. Powiedział on między innymi, że jest "ofiarą Żydów i judeokomuny". Gdański prałat tłumaczył w ten sposób kwestię znalezienia się w prokuraturze oskarżenia o molestowanie jednego z ministrantów.Ubolewanie Centrum Wiesenthala jest tym większe, że ks. Jankowski to "jeden z najbardziej znanych polskich duchownych, osoba która odegrała ogromną role w ruchu Solidarności i bliski przyjaciel Lecha Wałęsy". Centrum w oficjalnym komunikacie prasowym zaznaczyło, że nie jest to pierwsza wypowiedź prałata o antysemickim zabarwieniu.W oświadczeniu podpisanym przez dyrektora Centrum w Jerozolimie, dr. Efraima Zuroffa czytamy między innymi: "To godne ubolewania, że jeden z najważniejszych polskich przywódców religijnych poniża się do używania tak prymitywnych argumnentów, by dowieść swojej niewinności. Podsycanie antysemickich stereotypów i oskarżeń nie powinno mieć miejsca w demokratycznym społeczeństwie. Wzywamy jednocześnie przywódców polskiego Kościoła do jasnego i szybkiego zdystansowania się od pełnych nienawiści komentarzy księdza Jankowskiego, które mogą być zachętą dla postaw antysemickich".Przypomnijmy, że prokuratura nie potwierdziła do tej pory oskarżeń przeciwko księdzu a dochodzenie prowadzone jest "w sprawie" a nie przeciwko konkretnej osobie. Oskarżeniom o molestowanie zaprzecza też domniemana ofiara - Sławomir R.

Kuria chce usunąć prałata z parafii św. Brygidy
Marek Wąs, Marek Sterlingow
Gazeta Wyborcza, 18 sierpnia 2004

Gdańska kuria ma dość. Arcybiskup Tadeusz Gocłowski chce, by ksiądz Henryk Jankowski ustąpił z funkcji proboszcza parafii św. Brygidy.


O zamiarze arcybiskupa dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w kręgu gdańskiej kurii. Dlaczego po 34 latach w parafii św. Brygidy prałat ma odejść? Nie chodzi wcale o niedawne posądzenie go o molestowanie seksualne ministranta - gdańscy księża w to nie wierzą - lecz o zeznania tego nastolatka i innych świadków świadczące o deprawacji chłopaka przez prałata.

Zapytaliśmy wczoraj samego abp. Tadeusza Gocłowskiego: - Czy ksiądz Jankowski zostanie odwołany?

- Arcybiskup Gocłowski o tym poważnie myśli - odpowiedział nam, mówiąc o sobie w trzeciej osobie.

- Wyśle go Ksiądz Arcybiskup jako kapelana do centrum sióstr brygidek?

- Bardzo dobry pomysł! Zapytajcie księdza Jankowskiego, co o tym myśli.

Prałat Jankowski się obrusza: - Nie mam zamiaru ustąpić. Dlaczego miałbym to robić?

Dowiedzieliśmy się jednak, że gdańska kuria jest zdeterminowana, by tak czy inaczej usunąć go ze św. Brygidy. - Ale załatwianie sprawy dekretem nie jest w stylu księdza arcybiskupa, nie chce też prowokować wielbicieli prałata do wybijania szyb w kurii - mówi osoba blisko związana z kurią. - Najpierw arcybiskup spróbuje przekonać księdza do odejścia.

Scenariusz ma być następujący. Ks. Jankowski - który ma 68 lat, czyli siedem lat do emerytury - sam ogłasza z ambony swoje odejście z powodu złego stanu zdrowia i przedstawia wiernym następcę. Następnie przenosi się do Centrum Ekumenicznego Brygidek, które sam wybudował, i zostaje kapelanem sióstr. Miałby status emeryta i nie wygłaszał już kazań.

Terminu odejścia prałata jeszcze nie ma. Kuria chce poczekać do czasu, gdy media stracą zainteresowanie sprawą, by nie powstało wrażenie działania pod ich presją.

Śledztwo dotyczące domniemanej pedofilii toczy się od trzech tygodni, ks. Jankowski nie jest podejrzanym. Jednak świadkowie mówili prokuratorowi o deprawowaniu byłego ministranta przez prałata. 16-letni Sławomir R. faktu molestowania nie potwierdził, ale opowiedział o alkoholowych libacjach na plebanii. Przyznał się do zażywania narkotyków. Zeznał, że pieniędzy na rozrywki dostarczał mu ksiądz proboszcz.

- Arcybiskup zna zeznania chłopaka i uważa, że na plebanii św. Brygidy działy się rzeczy przerażające - mówi nasz rozmówca.

Ksiądz Jankowski to w Gdańsku postać bardzo znana. Był w stoczni ze strajkującymi robotnikami w sierpniu 1980 r. Dzięki niemu kościół św. Brygidy stał się bastionem "Solidarności" i demokratycznej opozycji. Ksiądz był powiernikiem Lecha Wałęsy, pomagał opozycjonistom, tu mogli swobodnie spotykać się z zachodnimi dziennikarzami, kościół odwiedzały głowy państw.

Już wówczas jednak gdańszczan raził wystawny tryb życia prałata. W latach 90. kłopotliwe dla hierarchii stały się jego antysemickie wystąpienia. Prałat był też wrogiem przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.