E-mail

English







Polacy - Żydzi - wojna - okupacja

Władysław Bartoszewski

Przedmowa z książki

POLACY - ŻYDZI
POLEN - JUDEN
POLES - JEWS

1939-1945

WYBÓR ŻRÓDEL

Warszawa 2001

Stosunki polsko-żydowskie kształtowały się różnie w ciągu długich wieków. Polacy i Żydzi mieszkali przez wiele lat na tej samej ziemi, współżyli ze sobą dobrze albo też żyli obok siebie obojętnie, niekiedy też niechętnie, antagonistycznie, a nawet wrogo.

 

Szereg okoliczności historycznych w dziejach średniowiecza, jak i w dziejach nowożytnych doprowadziło do wzrostu osiedlenia żydowskiego szczególnie na historycznych, centralnych i wschodnich ziemiach państwa polskiego. Wyrażało się to - w ciągu 200 lat poprzedzających okres II wojny światowej - wartością 8-10% ludności zamieszkałej na tym terenie (choć pod koniec XIX w. Żydzi stanowili na terenie niektórych ziem polskich pod władzą rosyjską nawet ponad 25% ogółu mieszkańców). Ta proporcja utrzymywała się w zasadzie bez większych wahań, co było m.in. wyrazem stosunkowo ustabilizowanej sytuacji żydowskiej grupy wyznaniowo-narodowej w tej części Europy. Oznaczało to zarazem, że grupa ta była najliczniejsza nie tylko procentowo, ale i w liczbach bezwzględnych w ówczesnej Europie. W uzasadnionej proporcji do tej liczebności pozostawało też znaczenie Żydów polskich w światowej diasporze. Głębokie życie religijne i znaczny rozwój ruchu duchowego i umysłowego w różnych jego postaciach: w działalności społecznej, artystycznej, naukowej i wreszcie politycznej, zapewniały środowisku Żydów polskich rangę zupełnie wyjątkową w świecie żydowskim w Europie, choć ich pozycja gospodarcza, a przeto i znaczenie w nowoczesnym państwie, ustępowała możliwościom cywilizacyjno-gospodarczym Żydów osiadłych w bogatszych i wyżej cywilizowanych, a przede wszystkim bardziej przemysłowo rozwiniętych państwach Europy Zachodniej (np. Niemczech, Anglii czy Francji). Odrębność obyczajów, specyficzne zakorzenienie w tradycji znacznej większości Żydów zamieszkałych w Polsce stanowiły niewątpliwie pozytywną wartość dla diaspory żydowskiej, pozostając niewyczerpanym rezerwuarem niezmiennych wartości religijno-obyczajowych. Trzeba jednak pamiętać i o tym, że odrębność, a także i gorsza sytuacja materialna 'Ostjuden' powodowały pewną rezerwę wobec nich ze strony Żydów zachodnioeuropejskich.

 

Żydzi polscy w swojej przygniatającej większości odrzucali tendencje asymilacyjne, zachowując konsekwentnie wierność swojej odrębności jako wartości nadrzędnej, a niemała grupa ludzi konsekwentnie ortodoksyjnych preferowała wręcz izolację od nieżydowskiego otoczenia. Również Polacy - mając z Żydami liczne związki wynikające z praktycznego życia - nie kwapili się do przełamywania bariery obcości. Każda ze stron miała też skłonność do poczucia wyższości wobec drugiej.

W odrodzonej Rzeczypospolitej Polskiej (po 1918 r.) ani udział w parlamencie, ani w innych formach życia politycznego i kulturalnego nie przełamywał w istocie rzeczy zasady izolacjonizmu. Z kolei polskie partie polityczne prawicy i centrum podkreślały programowo obcość żydowskiej grupy wyznaniowej w Polsce i przypisywały jej członkom szkodliwą rolę w życiu gospodarczym i kulturalnym.

 

Środowisko piłsudczyków i wywodzące się mniej lub bardziej z niego grupy o nastawieniu liberalnym (np. Kluby Demokratyczne czy później Stronnictwo Demokratyczne) lub ugrupowania socjaldemokratyczne (przede wszystkim najbardziej wpływowa Polska Partia Socjalistyczna, współpracująca z Bundem) odrzucały programowo wszelkie różnice narodowe i wyznaniowe - ale natrafiały na trudności w określeniu stanowiska wobec grup żydowskich ortodoksyjnie religijnych, ze wszystkimi tego politycznymi i społecznymi konsekwencjami, a tym bardziej wobec prawicowego ruchu syjonistycznego. Stosunkowo wpływowe w Polsce i obdarzone społecznym autorytetem koła intelektualne odrzucały w swojej ogromnej większości wszelkie tendencje nacjonalistyczne, antysemickie czy ksenofobiczne, ale preferowały oczywiście stosunki zawodowe i towarzyskie z odpowiednio liberalnymi przedstawicielami elit żydowskich.

 

Konkurencja ekonomiczna występowała w środowiskach mieszczańskich i drobnomieszczańskich, nie był to jednak obraz prosty, był różnie zarysowany w różnych częściach Polski. Stanowisko dominującego w Polsce Kościoła rzymskokatolickiego wobec Żydów było tradycyjne, nacechowane nieufnością i niewolne od stereotypów i uprzedzeń w postaci charakterystycznej dla widzenia przez Kościół konsekwencji wielowiekowego antagonizmu między chrześcijaństwem i judaizmem, co trwało aż do Soboru Watykańskiego II, a przezwyciężone zostało właściwie dopiero w okresie pontyfikatu pierwszego w dziejach papieża Polaka Jana Pawła II, i to głównie za Jego sprawą.

 

Wszakże w intelektualnych środowiskach katolickich zaznaczył się już w końcu lat dwudziestych i w ciągu lat trzydziestych poważny ruch na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Ruch ten nie był liczny, ani społecznie szerzej wpływowy, ale skupiał osoby o wysokich walorach intelektualnych i moralnych. Część z nich odegrała potem pozytywną rolę w czasie i po II wojnie światowej w kontynuacji rozpoczętego dzieła. Odgrywa ją w Polsce nadal i do dziś w środowiskach katolickich, także w następnych ich pokoleniach.

 

Rozważając problematykę stosunków polsko-żydowskich w naszych dziejach wyróżnić trzeba kilka okresów odrębnych pod względem warunków i tendencji występujących w życiu społecznym. Współżycie obu grup narodowych układało się w dawnym państwie polskim, aż do jego likwidacji przez rozbiory (1772-1795) między trzy sąsiadujące państwa, nie gorzej niż w innych państwach ówczesnej Europy, a w różnych okresach nawet lepiej. Okres nieistnienia państwa polskiego (1795-1918) przyniósł w tym zakresie niewątpliwie niekorzystne zmiany. Nie może być wtedy mowy o kształtowaniu się suwerennej, ogólnopaństwowej polityki polskiej wobec innych grup narodowych czy wyznaniowych na terenie dawnej Rzeczypospolitej. Sytuacja zarówno Polaków, jak i Żydów kształtowała się w państwach zaborczych - Rosji, Prusach, Austrii - różnie i zmiennie, najogólniej jednak rzecz biorąc polityka każdego z państw zaborczych brała pod uwagę możność wykorzystywania różnic i konfliktów między grupami narodowymi i wyznaniowymi. Niejednokrotnie konflikty takie, uwarunkowane gospodarczo i społecznie, stymulowała bezpośrednio lub pośrednio.

 

W wyborze dróg postępowania na rzecz przyszłości Polski, w kształtowaniu się programów i postaw, pasywnych i aktywnych, szczególnie w ostatnich dziesiątkach lat wieku XIX, zaznaczyły się niejednokrotnie poważne rozbieżności w zakresie zainteresowania i zaangażowania Polaków i Żydów. Polacy skłonni byli dostrzegać tendencję Żydów do daleko idącego dostosowania się i współdziałania ze strukturami i władzą państw zaborczych, jak też tendencje autogermanizacyjne i autorusyfikacyjne niektórych środowisk żydowskich. Jednak niektórzy Żydzi ze środowiska mieszczańskiego i inteligenckiego odgrywali dużą rolę w leżącej w interesie ogólnospołecznym pracy organicznej, a inni także w początkach ruchu socjalistycznego, w którym część Polaków upatrywała perspektywę przybliżenia niepodległości państwa. Dla mas żydowskich problematyka ta jednak była raczej odległa i nie znajdowała się w ogóle w ich świecie wartości i wyobrażeń. Nie zapominamy tu o przykładach patriotycznego współdziałania Żydów z walczącymi Polakami, ale charakteryzujemy postawy typowe.


W Rzeczypospolitej Polskiej po 1918 r. znalazła się, obok środowisk tradycyjnych, trudna do określenia liczbowo, ale bardzo znaczna grupa Żydów wychowanych w kręgu kultury rosyjskiej i nie odczuwających identyczności psychologiczno-politycznej z nowo powstałym państwem polskim. Było to zjawisko wytłumaczalne i zrozumiałe, mające jednakże swoje następstwa w życiu społecznym. Z upływem czasu sytuacja ta uległa zróżnicowaniu. Przyrost młodszej generacji żydowskiej wychowanej od urodzenia w państwie polskim powodował zmianę stosunku do wspólnej państwowości, a w środowisku elit umysłowych i gospodarczych sprawa wyglądała w ogóle odmiennie.


Światowy kryzys gospodarczy w latach 1928-1933/34 przyniósł Polsce znaczną pauperyzację już i przedtem ekonomicznie upośledzonych mas proletariatu polskiego i żydowskiego, a także biednego chłopstwa polskiego i drobnomieszczaństwa żydowskiego. Realnie istniej ące problemy ekonomiczne wykorzystywane były w walce politycznej i działalności propagandowej przez stronnictwa i grupy szeroko pojętego tzw. obozu narodowego (tj. Centrum i prawicy), zarówno przeciwko rządzącemu środowisku piłsudczyków, jak i polskim partiom liberalnym i lewicowym. Argument konkurencji ekonomicznej żydowsko-polskiej należał tej walce do najczęściej używanych i trafiał do przekonania wielu ludziom.


Okres ostatnich lat przed wybuchem II wojny światowej, a szczególnie 1934-39 (pokrywający się z czasem ciężkiej choroby Józefa Piłsudskiego i latami walki o władzę po jego śmierci), przyniósł wprawdzie w Polsce stopniową poprawę gospodarczą, ale stosunki z mniejszościami narodowymi uległy raczej pogorszeniu. Przejawiało się to w stosunkach polsko-ukraińskich, polsko-białoruskich, ale także i polsko-żydowskich. Skrajnymi przejawami tego napięcia były organizowane przez stronnictwa i grupy prawicy brutalne awantury i manifestacje antyżydowskie na wyższych uczelniach w kilku dużych miastach w Polsce, jak też antyżydowskie wystąpienia motłochu w kilku mniejszych miastach i miasteczkach Polski środkowowschodniej (najgłośniejszewPrzytuykuw1936 r. i w Brześciu nad Bugiemw1937 r.).


Zjawiska te, choć nieporównywalne ani w swych rozmiarach, ani w skutkach z tym, co działo się na przykład na Ukrainie i w Rosji w XIX i na przełomie XX w., spowodowały przecież w opinii środowisk inteligenckich i intelektualistów poważny wstrząs psychiczny. Spotkały się z protestami profesorów, pisarzy, artystów, działaczy politycznych, wielu poważnych osobistości polskiego życia publicznego. Spotykały się też z reakcją policji i sądów. Ważnym czynnikiem była świadomość, że są to czyny karalne i przez państwo ścigane. Rząd jednak nie zawsze przeciwstawiał się tym zjawiskom dość konsekwentnie, choć znaczna część społeczeństwa uważała je za szkodliwe nie tylko dla Żydów, ale i dla Polaków. Powaga sytuacji spowodowała także zabranie głosu przez Kościół rzymskokatolicki. Ówczesny jego zwierzchnik w Polsce, kardynał August Hlond, stwierdził publicznie w 1936 r., że metody przemocy fizycznej wobec Żydów nie są do pogodzenia z nakazami etyki chrześcijańskiej, aprobował jednak separację od mniejszości żydowskiej i walkę ekonomiczną z nią.


Trzeba jednak powiedzieć jasno, że rozwój ruchów faszystowskich w Europie nie pozostał bez wpływu na polskie życie polityczne, nie tylko zresztą w zakresie stosunku do mniejszości narodowych. Organizacja bliska w swym modelu faszyzmowi - Obóz Narodowo-Radykalny, została wprawdzie po paru miesiącach jawnej działalności w 1934 r. zdelegalizowana i zakazana przez władze administracyjne, przejawiała jednak w dalszym ciągu działalność konspiracyjną, propagując przewrót faszystowski w kraju. Co gorsza, w niespełna dwa lata po śmierci Piłsudskiego założona przez część uległych mu dotąd ludzi organizacja polityczna pod nazwą Obóz Zjednoczenia Narodowego (OZON) podjęła - zapewne w intencji demagogicznej konkurencji z tradycyjnie antyżydowskim Stronnictwem Narodowym - hasła postulujące walkę ekonomiczną z mniejszością żydowską i jej stopniową emigrację z kraju. Trudno oczywiście powiedzieć (nikt nie prowadził takich badań),w jakim stopniu te tendencje podnoszone w propagandzie partyjnej znajdowały oddźwięk, i na ile dosłowny, w szerokich masach społecznych, dosyć zresztą zróżnicowanych. Nie brak świadectw, że ludzie żyjący od wieków w sąsiedztwie Żydów, w określonych, lepszych czy gorszych, ale względnie stabilnych z nimi układach, w dalszym ciągu traktowali ich obecność jako oczywiste sąsiedztwo, jako część tutejszego krajobrazu. Nie można nie doceniać jednak wpływu propagandy, posługującej się argumentacją tyleż demagogiczną, co trafiającą w odczucie aktualnej ciężkiej, nie dość szybko poprawiającej się sytuacji, wskazującą -uniwersalny kluczî mający rzekomo służyć jej poprawie. Odwoływanie się do niskich instynktów pod płaszczykiem haseł patriotycznych prawie zawsze znajduje jakiś posłuch, co można udowodnić na przykładach nie tylko Polski dotyczących. Wydaje się jednak, iż można stwierdzić, że nie pojawiały się w Polsce tendencje gwałtownego rozwiązania 'sprawy żydowskiej' i że takowe nie byłyby akceptowane przez społeczeństwo.



* * *



W chwili wybuchu II wojny światowej Polska była największym skupiskiem Żydów w Europie. Według danych ostatniego przedwojennego powszechnego spisu ludności z 1931 r. - 3 130 581 obywateli polskich zadeklarowało swą przynależność do wyznania mojżeszowego. Na podstawie szacunkowej oceny przyrostu naturalnego ludności żydowskiej w Polsce w latach 1931-1939 przyjmuje się (przy uwzględnieniu zjawiska emigracji Żydów z Polski w tym okresie), że liczba obywateli polskich-Żydów w dniu 1 września 1939 r. wynosiła 73 474 000. Stanowiło to około 10% ogółu ludności państwa polskiego. (Dla porównania: w ZSRR - 1,6%,wCzechosłowacji - 2,4%,wBułgarii - 0,8%,wJugosławii - 0,5%, we Francji - 0,8%, w Belgii - 1,2%, w Holandii - 1,7%, w Danii - 0,2%, w Norwegii - 0,1%, a nawet w państwach uchodzących za znaczące centra żydowskie w Europie, jak Rumunia czy Węgry, w granicach 4,5%).


W świetle hitlerowskich kryteriów rasistowskich liczby te były odpowiednio większe, gdyż - jak wiadomo - obejmowały one pojęciem -Żydaî również chrześcijan pochodzenia żydowskiego do drugiego pokolenia.


Żydzi polscy byli przeważnie skupieni w miastach i miasteczkach. Spis ludności z 1931 r. wykazał, że 77% Żydów mieszkało w miastach, a tylko 23% na wsi. Wśród niespełna 9 000 000 mieszkańców miast 5 500 000 - to Polacy, 2 400 000 - Żydzi (resztę ludności miejskiej stanowili Niemcy, Ukraińcy itd.). Ten stan rzeczy z 1931 r. nie uległ większym zmianom do chwili wybuchu II wojny światowej. Miało to w okresie okupacji tragiczne skutki: wielka koncentracja ludności pochodzenia żydowskiego w punktach miejskich i wielkomiejskich ułatwiła Niemcom realizację ich polityki dyskryminacyjnej, a następnie eksterminacyjnej.


Żydostwo polskie miało silne poczucie narodowe. Wyrazem tego może być fakt, że ok. 85% Żydów polskich podało w czasie spisu ludności w 1931 r. język żydowski lub hebrajski za swój język ojczysty. W roku szkolnym 1937/38 było w Polsce 226 szkół powszechnych i 12 szkół średnich ogólnokształcących (gimnazjów) oraz 14 szkół średnich zawodowych z żydowskim lub hebrajskim językiem nauczania, choć większość uczącej się młodzieży żydowskiej uczęszczała do szkół polskich (np. w roku szkolnym 1936/37 gimnazja ogólnokształcące ukończyło w Polsce 4132 uczniów wyznania mojżeszowego na ogólną liczbę 21 915 absolwentów, a dyplomy ukończenia wyższych uczelni uzyskało 911 Żydów na 6114 absolwentów). W tym samym czasie ukazywało się 130 czasopism w języku żydowskim lub hebrajskim, wśród nich 11 periodyków naukowych i 94 pisma informacyjne lub literackie. Wciągu roku 1937 pojawiły się na terenie państwa polskiego ogółem 443 publikacje nieperiodyczne (książki i broszury) w językach żydowskim i hebrajskim, w łącznym nakładzie 675 700 egzemplarzy. Funkcjonowało 15 teatrów i teatrzyków grających w języku żydowskim. Tak więc można stwierdzić, że życie umysłowe i kulturalne Żydostwa polskiego było w okresie poprzedzającym bezpośrednio wybuch II wojny światowej w pełnym rozwoju, stosownie zresztą do wielkiego znaczenia, jakie skupisko Żydów w Polsce miało w światowej diasporze żydowskiej.


Równocześnie inteligencja polska pochodzenia żydowskiego brała aktywny udział w życiu społecznym Polski. Bardzo wielu uczonych, pisarzy, artystów (plastyków, muzyków, ludzi teatru), dziennikarzy, lekarzy, prawników itd. przyczyniło się w poważnym stopniu do ożywienia ruchu intelektualnego w odrodzonym państwie polskim, do rozwoju nauki i sztuki.


Żydzi uczestniczyli też aktywnie w polskim życiu politycznym jako członkowie, a często i czołowi działacze partii demokratycznych i socjalistycznych, niestety także w nielegalnie wówczas działającej Komunistycznej Partii Polski, która we współczesnej historiografii polskiej oceniana jest jako siła zagrażająca suwerenności państwa polskiego.


Nie brak było inteligencji i mieszczaństwa żydowskiego w różnych ugrupowaniach politycznych tradycyjnego obozu piłsudczyków, jak np. w Bezpartyjnym Bloku Współpracy z Rządem.


Żydowskie partie polityczne - zarówno socjalistyczny Bund, jak również ugrupowania prawicy i lewicy syjonistycznej oraz konserwatywno-religijne - były reprezentowane w sejmie, a także, dość szeroko, w samorządzie terytorialnym (np. w Warszawie w chwili wybuchu II wojny światowej ludność żydowska miała 20 radnych, w Lodzi 17 radnych itd.).


W kampanii wrześniowej 1939 r. uczestniczyło w walce z Niemcami w szeregach armii polskiej ok. 120 000 obywateli polskich-Żydów. Według historyków żydowskich aż 32 216 żołnierzy i oficerów Żydów poległo, a 61 000 zostało wziętych do niewoli niemieckiej, z czego większość następnie zginęła; szeregowców i podoficerów zwalniano masowo z niewoli, trafili potem do gett i obozów pracy i podzielili los innych jako cywile. Należało to do szczególnie perfidnych form uchylenia się przez III Rzeszę od zastosowania zasad konwencji genewskiej.


Przebieg działań wojennych 1939 r. przyniósł, jak wiadomo, podział ziem państwa polskiego niemal dokładnie po połowie pod względem powierzchni pomiędzy Trzecią Rzeszą i ZSRR. Pod okupacją niemiecką znalazło się 48,8% terytorium Polski z 62,9% ogółu ludności, pod okupacją sowiecką (po wcieleniu Republiki Litewskiej do ZSRR) 51,2% terytorium z 37,1% ogółu ludności. Według przedwojennych danych demograficznych pod okupacją niemiecką znalazło się zatem 61,2%, a pod okupacją sowiecką 38,8% Żydów polskich (według wiarygodnych danych Ludwika Landaua). Wobec przemieszczeń ludności w okresie działań wojennych we wrześniu 1939 r. z zachodu na wschód przyjąć jednak można, że liczby zarówno Polaków, jak i Żydów, którzy znaleźli się na początku okupacji we wschodniej połowie Polski, były nieco wyższe, a w zachodniej nieco niższe, niżby to wynikało z przedwojennej statystyki stałego osiedlenia. Na ziemiach polskich na wschód od linii demarkacyjnej określonej w układach niemiecko-sowieckich z sierpnia i września 1939 r. sytuacja nie zapowiadała przyszłego zagrożenia biologicznego żydowskiej grupy narodowo-wyznaniowej. Masowe deportacje ludności w głąb Rosji dotykały przede wszystkim Polaków, choć zdarzały się też represje wobec przedwojennych żydowskich działaczy społecznych i politycznych, zarówno z organizacji syjonistycznych, jak z Bundu. Istnieje w odniesieniu do tego okresu okupacji wyraźna luka w badaniach naukowych i piśmiennictwie historycznym. Brak jest też sprawdzonych socjologicznie i statystycznie danych dotyczących udziału poszczególnych grup narodowych w aparacie administracyjnym i represyjnym nowej władzy sowieckiej na tym terenie. Spotykane w relacjach i wspomnieniach twierdzenia o masowym udziale proletariatu żydowskiego w akcji władz sowieckich przeciwko Polakom przyjąć należy z dużą ostrożnością, ale nie można ich lekceważyć. Zdaje się jednak nie ulegać wątpliwości, że według opinii Polaków z województw wschodnich przedwojennego państwa polskiego reakcje ludności żydowskiej nie wskazywały na to, aby upadek państwa polskiego i tragedię okupacji odczuwała ona na równi z sąsiadami-Polakami. Oczywiście okoliczność taką można w różny sposób wytłumaczyć, jak np. rosyjskim lub chasydzkim rodowodem kulturowym pewnej części Żydów - obywateli polskich zamieszkałych na tym terenie, ulgą, że nie rozciągnęła się tam władza Niemiec hitlerowskich, ale przede wszystkim może większą sympatią dla komunizmu i ZSRR niż dla państwa polskiego z jego przedwojennym ustrojem politycznym. Nie należy też wykluczać znacznej ewolucji poglądów w ciągu dalszych miesięcy życia na tym terenie pod władzą sowiecką. Fakty jednak pozostają faktami i w opinii bardzo wielu Polaków mniejszości narodowe w ośmiu województwach wschodnich (lwowskim, stanisławowskim, tarnopolskim, wołyńskim, poleskim, nowogródzkim, białostockim i wileńskim) zaangażowane były w akcji antypolskiej po stronie ówczesnego okupanta tych ziem.


Po napaści Niemiec na ZSRR, 22 czerwca 1941 r., Niemcy w ciągu paru tygodni zajęli cały obszar przedwojennego państwa polskiego. A więc w lipcu 1941 r. cała Polska i szyscy Żydzi polscy, którzy nie zostali deportowani w głąb ZSRR lub sami się tam nie schronili, znaleźli się pod władzą Trzeciej Rzeszy.


Niemal natychmiast po wkroczeniu Niemców, w lipcu 1941 r., w kilku miejscowościach województwa białostockiego - Grajewie, Radziłowie i Jedwabnem - doszło do masowych mordów na Żydach dokonanych przez grupy ludności polskiej lub przy jej współudziale. Historycy nie mają wprawdzie wątpliwości, że inspiratorami tych haniebnych zbrodni byli Niemcy, nie zmienia to jednak faktu, iż zostały one dokonane przez Polaków. W lipcu 2000 r. ukazała się w Polsce książka Jana Tomasza Grossa Sąsiedzi, będąca próbą rekonstrukcji masakry Żydów 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi - powołany w 2000 r. - polski Instytut Pamięci Narodowej, który przygotowuje się także do szczegółowych dochodzeń w sprawie mordów w Grajewie i Radziłowie. Część ich sprawców stanęła już przed sądami kilka lat po wojnie.


Straty krwawe Żydów polskich szacowane są przez poważnych historyków żydowskich na 2 900 000 do 3 000 000, a liczba Żydów, którzy uratowali się na terenach państwa polskiego okupowanych przez Niemców, rozmaicie - w granicach od 40-50 tys. (Filip Friedman) do 100-120 tys. (Józef Kermisz). Część zdołała przetrwać do końca wojny w niektórych obozach koncentracyjnych (Oświęcim, Majdanek), obozach pracy lub obozach jeńców. Reszta ocalała w partyzantce lub w ukryciu w otoczeniu polskim, w kontaktach ze społeczeństwem polskim i przy jego pomocy. Liczba tych ukrywających się - początkowo dość znaczna - malała jednak z roku na rok, w miarę wzrostu terroru okupanta i krwawych strat całej społeczności polskiej.


Pierwsze miesiące okupacji niemieckiej w Polsce charakteryzowały, jak wiadomo, zarządzenia dyskryminacyjne i represyjne wobec Żydów, które nie nasuwały jednak ani Żydom, ani Polakom podejrzeń o możliwości biologicznego zagrożenia całej ludności żydowskiej. Równocześnie bowiem administracja hitlerowska w okupowanej Polsce prowadziła już od jesieni 1939 do jesieni 1940 r. konsekwentną akcję eksterminacyjną polskich elit intelektualnych i politycznych. Pożną jesienią 1940 r. (Warszawa), a nawet dopiero w początku 1941 r. (Kraków), powstały na terenie Polski wielkie getta utworzone przez Niemców. Izolowano tam setki tysięcy Żydów. Sam proces tworzenia żydowskich dzielnic mieszkaniowych (gett) był różnorodnie oceniany zarówno w środowisku żydowskim, jak i polskim. Z jednej strony budziło to uzasadnioną podejrzliwość co do zamiarów niemieckich, jak też oczywiście opór moralny wobec dopuszczalności segregacji, z drugiej strony jednak występowały wśród Żydów opinie, że za cenę izolacji uda się w większości przetrwać wojnę, szczególnie że powszechna była i wśród Żydów, i wśród Polaków w 1940 r. ocena, że wojna potrwa krótko, że Niemcy rychło zostaną pokonane. Ten sposób myślenia przesądził też zapewne u wielu Żydów w gettach o włączeniu się do organów pseudo-samorządu pod nadzorem niemieckim, w uczciwym przeświadczeniu, że tą drogą uda się dopomóc wielu ludziom do skutecznego przetrwania okupacji .


Proces bezpośredniej eksterminacji Żydów (pośrednia bowiem zaczęła się z chwilą zamknięcia gett i utworzenia obozów pracy) rozpoczął się wczesną jesienią 1941 r. na zapleczu frontu wschodniego. Na ziemiach polskich podjęto go w grudniu 1941 r. w Chełmnie nad Nerem, a w ciągu 1942 r. w kilku innych ośrodkach zagłady, m.in. w Treblince i w Oświęcimiu. Ten metodycznie przeprowadzany mord masowy na setkach tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci stanowił wstrząs moralny dla ogółu Polaków. Dla ogółu, gdyż także i dla ludzi obojętnych, a nawet i dla tych, którzy byli Żydom nieżyczliwi, z jakichkolwiek by to nie było powodów. Istniała bowiem i dalej istnieje dość zasadnicza różnica między uczuciem obojętności, nawet nieżyczliwości a aprobatą czy choćby tylko moralnym dopuszczeniem straszliwego cierpienia i niewinnej śmierci, a przecież skala tego masowego mordu była czymś w historii ludzkości bezprzykładnym, nie mieszczącym się w doświadczeniu i wyobrażeniu, przez to samo budzącym uczucie tragicznej grozy.


Warto przypomnieć, że już od pierwszych miesięcy okupacji kształtowało się w świadomości Polaków przekonanie o biologicznym zagrożeniu narodu polskiego przez Niemców. Wynikało to z doświadczenia egzekucji publicznych na rynkach miast i miasteczek Pomorza, Wielkopolski i okręgu łódzkiego w 1939 i 1940 r., masowych egzekucji w Palmirach koło Warszawy i w lasach pod Krakowem i Częstochową, akcji AB przeciw inteligencji polskiej w lecie i jesienią 1940 r., więzień Gestapo jak Pawiak, Montelupich i Fort VII w Poznaniu, utworzenia w czerwcu 1940 r. KL Auschwitz, gdzie osadzano w ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy niemal wyłącznie polską inteligencję (od lata 1941 r. również sowieckich jeńców wojennych przeznaczonych na zagładę). Wszystko to koncentrowało w znacznym stopniu uwagę Polaków - jeszcze przed utworzeniem gett żydowskich oraz w pierwszym okresie ich istnienia - na własnych przeżyciach i własnym zagrożeniu. Brak jest danych naukowo sprawdzonych, czy i w jakim stopniu w zamkniętych środowiskach gettowych funkcjonowała świadomość prawdziwego natężenia terroru niemieckiego wobec Polaków, a zwłaszcza wobec planowo eksterminowanych środowisk inteligencji polskiej.


Po zamknięciu gett w dalszym ciągu dominowała w społeczności żydowskiej opinia, że ta forma izolacji, choć połączona z uciskiem i wyzyskiem, umożliwi jednak przetrwanie wojny. Panował również pogląd, że może ona w jakimś stopniu umożliwić przetrwanie za cenę dostosowania się i bierności. Tylko nieliczni - coraz jaśniej z upływem czasu i w wyniku obserwacji metod niemieckich - byli odmiennego zdania. Warunki bytowania w gettach, panująca tam nędza i choroby stopniowo wyniszczające ludzi słabszych fizycznie, uboższych były faktem w Polsce wiadomym. Uwzględniane były te informacje w sprawozdaniach o sytuacji w kraju przekazywanych rządowi polskiemu w Londynie, jak i też w polskiej prasie tajnej mającej dość znaczny obieg - jeszcze przed znanym listem Bundu w Polsce do rządu w Londynie z 11 maja 1942 r. Kolejne fale terroru prewencyjnego dotykające społeczeństwo polskie w różnych częściach kraju w latach 1941-42 i szczególne nasilenie terroru w Warszawie, jako największym skupisku Polaków na terenie kraju, przyzwyczaiło w pewnym stopniu ogół do dramatycznie twardych norm codziennego życia. Stałe aresztowania, przepełnienie więzień Gestapo i systematyczne transporty do różnych obozów koncentracyjnych, które z czasem doprowadziły do tego, że we wszystkich obozach hitlerowskich Polacy stanowili największą grupę uwięzionych - wszystko to przyczyniło się do pewnego stępienia uwagi w odniesieniu do tego, co działo się za murami gett.


Masowa zagłada Żydów w latach 1942-44 (a szczególnie od wiosny 1942 do jesieni 1943 r.) była więc zjawiskiem, do którego ani rzeczowo, ani psychicznie nikt nie był przygotowany: przekraczało ono zresztą możliwości przewidywania i zdolność do przeciwdziałania. Improwizowana, a z czasem nawet, od drugiej połowy 1942 r., organizowana pomoc dla ofiar stanowiła kroplę w morzu potrzeb. Dysproporcja infernalnej sytuacji i bardzo ograniczonych możliwości była ogromna. Lepiej od teoretyków, publicystów i pisarzy historycznych wiedzą dziś o tym ci nieliczni, którzy przeżyli, jak też ci, którzy usiłowali nieść pomoc często bezskutecznie, a czasem tylko skutecznie. Tylko że świadkowie epoki ogarniają tyle, ile znajdowało się w ich ówczesnym polu widzenia i osobistego doświadczenia. Potworna suma tych doświadczeń stanowić może dopiero materiał dla badań historycznych i socjologicznych. Podejmując takie badania trzeba jednak uwzględnić warunki życia społecznego panujące w krajach okupowanych lub z Trzecią Rzeszą sprzymierzonych (a więc nie tylko w Niemczech, ale i we Francji, w Rumunii, na Węgrzech i na Litwie), jak też warunki panujące na ziemiach polskich, a więc w kraju, który stał się miejscem kaźni wybranym przez Niemców. Faktem jest, że liczba Żydów zgładzonych w Auschwitz-Birkenau przewyższa przeszło dziesięciokrotnie liczbę nieżydowskich ofiar tego straszliwego miejsca. Faktem jest, że w specjalnie utworzonych przez Niemców ośrodkach wyniszczania ludzi, jak Treblinka II, Sobibór, Bełżec, ginęli tylko Żydzi polscy i spoza Polski. Ale faktem jest również, że w ówczesnej świadomości Polaków istniało poczucie - sądząc z dokumentów ujawnionych już przez oskarżycieli w głównym procesie zbrodniarzy hitlerowskich przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze - niebezzasadne, że po Żydach przyjdzie kolej na nas.


Żadne państwo świata nie zareagowało w sposób adekwatny do wagi problemu na notę polskiego ministra spraw zagranicznych do rządów Narodów Zjednoczonych z 10 grudnia 1942 r. (zob. dok. I/21), w której stwierdzano m.in.:


'[...] Najnowsze raporty przedstawiają straszliwy obraz sytuacji, do jakiej doprowadzeni zostali Żydzi w Polsce. Nowe metody masowego mordu stosowane w ciągu ostatnich kilku miesięcy potwierdzają fakt, że władze niemieckie z całą świadomością dążą do całkowitej eksterminacji ludności żydowskiej w Polsce i wielu tysięcy Żydów, których władze niemieckie deportowały z Europy zachodniej i środkowej i z samej Rzeszy do Polski.


Rząd Polski uważa za swój obowiązek podanie do wiadomości Rządów wszystkich krajów cywilizowanych następujących, bezwzględnie autentycznych informacji, otrzymanych z Polski w ciągu ostatnich tygodni, wskazujących aż nazbyt jasno metody eksterminacyjne stosowane przez władze niemieckie.


[...] Rząd Polski - jako przedstawiciel legalnej władzy na obszarach, na których Niemcy stosują systematyczne tępienie obywateli polskich i obywateli pochodzenia żydowskiego wielu innych narodowości, uważa za swój obowiązek zwrócenie się do Rządów Narodów Zjednoczonych w szczerym przekonaniu, że władze te podzielą pogląd Rządu Polskiego co do konieczności nie tylko potępienia zbrodni popełnianych przez Niemców i ukarania zbrodniarzy, ale również co do znalezienia środków, dających zapewnienie, iż Niemcom zostanie skutecznie uniemożliwione stosowanie w dalszym ciągu ich metod masowego mordu.'


Środków skutecznych nie znaleziono i właściwie nie usiłowano ich znaleźć. A przecież w tym momencie ponad połowa przyszłych ofiar była jeszcze przy życiu...


Instytut Yad Vashem w Jerozolimie ma dokumentację o ok. sześciu tysiącach ludzi (poszczególnych osób lub całych rodzin) z Polski, którzy pomagali ofiarom, sami znajdując się w warunkach ekstremalnego zagrożenia, o którym nie mają pojęcia ludzie, którzy nigdy nie żyli w warunkach systemu totalitarnego. O wielu ludziach, którzy usiłowali nieść pomoc Żydom, skutecznie lub bezskutecznie, nie ma i nie będzie już nigdy żadnej dokumentacji. Także dokumentacja przestępczości i zbrodni współpracy - w różnych krajach - z okupantem niemieckim jest tylko częściowa. I choć przestępczość tego rodzaju była w Polsce jeszcze w czasie trwania wojny i po jej zakończeniu ścigana, z całą pewnością ani prawnicy, ani historycy nie wiedzą o niej wszystkiego. Nie ma obecnie żadnej możliwości naukowego zbadania motywacji i przeżyć tej ogromnej masy ludzi w różnych okupowanych krajach (również w tych, w których reżym hitlerowski był dużo łagodniejszy niż w Polsce), którzy się po prostu bali, chcieli przetrwać wojnę. Nie robili nic złego, ale nie zdobyli się też na ryzyko ratowania kogokolwiek: ani własnego sąsiada, ani ukrywającego się oficera, ani uciekiniera z hitlerowskiego więzienia, ani, tym bardziej, całkowicie sobie obcego człowieka, z którym nie wiązały ich nigdy żadne stosunki. Inaczej rzecz się mieć mogła, gdy chodziło o ludzi znajomych, bliższych.


Już po II wojnie światowej wielomilionowe rzesze ludzi padły ofiarą ludobójstwa, np. w niektórych krajach Azji. Manifestująca się w tych przypadkach bezsilność świata skłania do refleksji, że zawiodła i zawodzi ludzkość, w takim stopniu, w jakim dopuszczała lub dopuszcza do rozwoju systemów totalitarnych. Jako chrześcijanin jestem zdania, że zawiodły też w poważnym stopniu społeczeństwa chrześcijańskie, ich organizacje społeczne i polityczne, jeśli nie umiały zawczasu dostrzec zła lub nie zrobiły wszystkiego, co w ich mocy, by skutecznie mu zapobiec. Ale w ostatecznej konsekwencji moralnej przyjąć można, że w warunkach próby, przed którą stanęły całe społeczeństwa w latach II wojny światowej wobec zagłady narodu żydowskiego i wobec wyniszczenia setek tysięcy ludzi z innych powodów, nie zawiedli i w pełni potwierdzili swoje człowieczeństwo tylko ci, którzy sami przeszli przez próbę ostatecznego wyboru. Wielu z nich przypłaciło to życiem. Nikt z żyjących nie może o sobie powiedzieć, że uczynił wystarczająco dużo dla ratowania innych. Ale też nikt, kto przed taką próbą nie stanął, nie powinien - dla celów politycznych czy polemicznych - oskarżać ryczałtowo innych, że nie byli bohaterami.


* * *


Wielusetletnie życie społeczności żydowskiej w Polsce, rozdział zamknięty w historii Żydów i w historii Polski, domaga się historycznej pamięci. Trzeba tu jednak jeszcze przypomnieć o tych elementach rzeczywistości polskiej po wojnie, których zrozumienie rzadko znajduje wyraz w opiniach o stosunku polskiego społeczeństwa do Żydów w tym już okresie. Nie miało to społeczeństwo możliwości stworzenia zróżnicowanych ośrodków kształtowania opinii publicznej, nie doszły do głosu, bo dojść nie mogły w systemie narzuconej unifikacji poglądów, autentycznie demokratyczne i humanitarne nurty antyszowinistyczne, antyksenofobiczne, nawiązujące choćby do dawnej, ale mocno tkwiącej w tradycji idei Rzeczypospolitej wielu narodów. Odpadnięcie od Polski terenów wielonarodowych, ogłoszenie 'idei' państwa jednolitego etnicznie jako szczęśliwego punktu dojścia i warunku dalszego rozwoju - aby już nie wspominać o innych konfliktogennych zjawiskach i działaniach - przyczyniło się w jakimś stopniu do zatarcia nastrojów, które w ostatnim okresie wojny i tuż po wojnie nacechowane były przede wszystkim przerażeniem wobec faktu zagłady i ludzkim współczuciem dla jej ofiar. Tylko w warunkach wolnego życia publicznego i swobodnej konfrontacji poglądów można owocnie działać na rzecz wychowania ludzi wolnych od uprzedzeń i odrzucających stereotypy w ocenie - innych i siebie.


Mimo tych niesprzyjających warunków wzrosła znacznie w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu liczba Polaków zainteresowanych poważnie historią społeczności żydowskiej w Polsce, religią, obyczajami, kulturą Żydów, których już nie ma. Rozwija się zainteresowanie tym, co Żydzi w ciągu stuleci wytworzyli w kręgu własnej kultury i sztuki, i tym, co wnieśli w różnych dziedzinach kultury kraju, w którym żyli wspólnie z Polakami czy obok Polaków, ale który przez wiele generacji był ich miejscem na ziemi.


Dziwnym i psychologicznie przekornym zrządzeniem losu lata 1967/68, które miały być w PRL czasem rozprawy z Żydami, organizowanej przez ówczesną władzę, przyniosły wśród Polaków znaczny wzrost zainteresowania Izraelem i życzliwości dla mieszkańców tego kraju, przyniosły w nie notowanych poprzednio w nowszej historii Polski rozmiarach przejawy solidarności środowisk intelektualnych i młodzieży akademickiej nie tylko z kolegami i koleżankami, lecz w ogóle z ludźmi dyfamowanymi, szykanowanymi z powodu pochodzenia lub wyznania ich czy też ich rodziców. Dla młodzieży wychowanej po wojnie szokiem stała się kampania wskazująca na ich kolegów i przyjaciół jako na obcych, innych, wrogich. Ludzie pamiętający wojnę i zagładę Żydów - przynajmniej ci bardziej świadomi - odebrali to jako budzenie upiorów i - mimo że to przecież nie społeczeństwo polskie było autorem nagonki - osobistą hańbę. I w tych kategoriach ocenili nowy, przymusowy exodus Żydów z Polski. Było oczywiście wielu takich, którzy w mniejszym lub większym stopniu ulegli manipulacyjnym chwytom propagandy, świadomie odwołującej się do przedwojennej antysemickiej retoryki obozu narodowego. Szczególnie głośni stali się wówczas przekonani antysemici, którzy ujawnili się zarówno w szeregach rządzącej wtedy w Polsce partii komunistycznej, jak i poza nią. Większość społeczeństwa polskiego była zdezorientowana i pozostawała -na bokuî - jak wszędzie i zawsze. W kilka zaś lat później z wielkim i szerokim, wcale nie tylko w środowiskach inteligenckich, zainteresowaniem spotykały się wszelkie odczyty i publikacje ludzi godnych zaufania traktujące o historii Żydów w Polsce czy o stosunkach polsko-żydowskich (odbywały się one na niektórych katedrach uniwersyteckich i na -uniwersytecie latającymî). Z poparciem opinii publicznej spotkał się w styczniu 1981 r., w miesiącach pierwszej 'Solidarności', apel 21 osób ze świata nauki i kultury o wyjaśnienie bliższych okoliczności nagonki 'antysyjonistycznej' w 1968 r. i naprawienie wyrządzonych krzywd.


Pozytywnie też przyjęty został przez elity kształtujące niezależną opinię publiczną w Polsce apel w sprawie stosunków polsko-żydowskich, który podpisali trzej wybitni Żydzi polscy - Michał Borwicz, Józef Lichten, Szymon Wiesenthal, i trzej kurierzy Polskiego Państwa Podziemnego - Jan Karski, Jerzy Lerski, Jan Nowak-Jeziorański, ogłoszony we wrześniu 1983 r. w miesięczniku 'Kultura' (Paryż, nr 9/432), a następnie w wielu pismach w języku polskim, niemieckim, angielskim i francuskim.


W apelu tym stwierdzono m.in.: 'Czas już, by położyć kres temu wzajemnemu antagonizmowi. Wyrządza on szkody obu stronom i jest szczególnie bolesny dla tych Żydów, którzy będąc patriotami polskimi nie zapominają o swym żydowskim pochodzeniu i chcą być wierni swemu dziedzictwu i religii. Nie służą temu celowi ani wzajemne rekryminacje, ani próby roztrząsania, kto w tym tragicznym bilansie ponosi większą winę. Po obu stronach ludzie dobrej woli dążą do nawiązania dialogu i wzajemnego zrozumienia. Szukajmy w tym dialogu tego, co dziś łączyć powinno Polaków i Żydów.'


Po kilku tygodniach do tego apelu przyłączył się Władysław Bartoszewski, jako młodszy kolega podpisanych pod nim Akowców zamieszkały w kraju (vide -Kulturaî, Paryż, nr 10/433 z października 1983 r.).


* * *


Możliwości obiektywnego zajmowania się badawczo i publikacyjnie problematyką stosunków polsko-żydowskich w latach 1939-1945 w kraju i w świecie - bo przecież nie tylko w warunkach okupacji, ale także w warunkach uchodźstwa wojennego np. w Wielkiej Brytanii czy na Bliskim Wschodzie, nie mówiąc już o środowisku deportowanych Polaków i Żydów w ZSRR - praktycznie nie istniały do 1989 r. Dopuszczalne było cząstkowe zajmowanie się problemami terroru hitlerowskiego i eksterminacji Żydów i Polaków w niektórych częściach Polski pod władzą III Rzeszy, z wyłączeniem dawnych województw Rzeczypospolitej położonych na wschód od Bugu i Sanu. Do godnych uwagi publikacji dokumentacyjnych pierwszego dwudziestolecia powojennego zaliczyć można pracę zbiorową Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów T. Berenstein, A. Eisenbacha i A. Rutkowskiego (Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1957). Udostępnia ona sto osiemdziesiąt siedem dokumentów.W opartej o tę pracę dokumentacji wydanej w NRD uzupełniono polską edycję dość bogatym materiałem ilustracyjnym (Faschismus - Getto - Massenmord, Berlin 1960).W zimie 1966/1967 r. udało się wydać w Krakowie tom relacji pt. Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945 w opracowaniu Władysława Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny. Dopiero jednak w kolejnym, rozszerzonym wydaniu tej książki w 1969 r. stało się możliwe dodanie stu wybranych dokumentów. Udostępniono je także w angielskim wydaniu książki Righteous Among the Nations. How Poles Helped the Jewish 1939-1945, London 1969.


Staraniem Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie ukazało się w 1981 r. anglo-amerykańskie wydanie Documents on the Holocaust. Selected Sources on the Destruction of the Jews of Germany and Austria, Poland, and the Soviet Union. Sto osiemdziesiąt dziewięć dokumentów dotyczących terytorium Polski zaprezentował tu wybitny izraelski uczony rodem z Warszawy, prof. Israel Gutman. W przygotowanej też pod jego opieką naukową amerykańskiej encyklopedii Holocaustu (Encyclopedia of the Holocaust, t. I-IV, New York - London 1990) dziesiątki haseł dotyczą stosunków polsko żydowskich w latach 1939-1945; są wśród nich także hasła monograficzne, zarówno dotyczące miejscowości, jak i instytucji, organizacji i osób w Polsce, w tym Rady Pomocy Żydom 'Żegota'.


Stan badań nad problematyką II wojny światowej posunął się w ostatnich dziesięcioleciach znacznie, a znane już dziś zasoby archiwalne w Polsce i świecie pozwoliłyby na przedstawienie wielotomowego wyboru dokumentów źródłowych na temat stosunków polsko-żydowskich w latach 1939-1945.


Obecna inicjatywa wydawnicza ogranicza się z konieczności do stu czterdziestu trzech tekstów zgrupowanych wpięciu częściach, które obejmują wybór: z dokumentacji władz Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie i w ogóle dotyczącej Polaków przebywających wtedy poza krajem, z dokumentacji Polskiego Państwa Podziemnego, w tym też Rady Pomocy Żydom - 'Żegota', wreszcie -w obrębie osobnego działu - z głosów żydowskich. Tom zawiera także - w aneksie - trzynaście podstawowych dokumentów niemieckich.


Przy doborze dokumentów świadomie zrezygnowano z prezentacji powszechnie dziś znanych generalnych założeń polityki hitlerowskiej, koncentrując się na tym wszystkim, co wydaje się szczególnie ważne dla zarysowania bezpośredniego obrazu stosunków polsko-żydowskich. Zrezygnowano zresztą też z bardzo bogatej dokumentacji działalności Rady Pomocy Żydom, częściowo zaprezentowanej we wspomnianym dziele Ten jest z ojczyzny mojej i w odniesieniu do Warszawy monograficznie opracowanej przez Teresę Prekerową (Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie 1942-1945, Warszawa 1982).


Dokumenty opatrywano tylko przypisami rzeczowymi, informacyjnymi, nie wartościując zawartych w nich poglądów, nie piętnując tego co odrażające, nie chwaląc tego co szlachetne, pozostawiając to ocenie użytkowników książki. Dzisiejsi czytelnicy w Polsce mają już swobodny dostęp do wielu set relacji pamiętnikarskich, jak też opracowań specjalistycznych opublikowanych w postaci książek lub w poważnych czasopismach. Byłoby rzeczą wskazaną, aby wejrzenie w niniejszy wybór źródeł zachęciło do dalszych lektur i przemyśleń.


Warszawa, marzec 2001 r. Władysław Bartoszewski


Więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz (Oświęcim), współzałożyciel konspiracyjnej Rady Pomocy Żydom (kryptonim 'Żegota') w 1942 r., Sprawiedliwy między Narodami Świata, Obywatel Honorowy Państwa Izrael

Powyzszy tekst jest przedmową do książki


POLACY - ŻYDZI
POLEN - JUDEN
POLES - JEWS
1939-1945

WYBÓR ŻRÓDEL
QUELLENAUSWAHL
SELECTION OF DOCUMENTS


Opracowanie/Auswahl/Edited by: Andrzej Krzysztof Kunert
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Instytut Dziedzictwa Narodowego


Przedmowa/Vorwort/Foreword: Wladyslaw Bartoszewski


Oficyna Wydawnicza RYTM
Warszawa 2001