E-mail

English






SZTUKMISTRZ Z LUBLINA

CZYLI NOSTALGIA ŻYDÓW POLSKICH

 

JAN   MAMOS

Zwoje, listopad 2003



Icchak Baszewis Zynger czyli Isaac Bashevis Singer przyszedł na świat w 1904 roku w Leoncinie, niedaleko Radzymina koło Warszawy, w rodzinie niezamożnego rabina. W rodzinie Singerów tkwiły głęboko zakorzenione tradycje chasydyzmu - ruchu mistyczno-religijnego i społecznego, etos Tory, Talmudu, Kabały, adoracji i jej fundamentów.

Młody Singer nie spełnił nadziei rodziców mimo wychowania w atmosferze religijnej, uczęszczania do chederu a później do warszawskiego seminarium rabinicznego - i nie został rabinem. Fascynowało go życie, ulica, tłum; ponosiły pasje i temperament. Stał się 'uczonym w piśmie', talmudystą, ale pochłaniał głównie literaturę świecką. Jako kilkunastoletni chłopiec, od starszego brata otrzymał w prezencie Zbrodnię i karę Dostojewskiego. Joshua Israel Singer - starszy brat Isaaca - buntował się przeciw tradycji dziadków i rodziców, strzygł się krótko, przebywał w otoczeniu artystycznej cyganerii Warszawy, żył wśród ludzi, którzy nie modlili się, nie przestrzegali kanonicznych reguł religii. Singer nie odrzucił jednak wiedzy talmudycznej, którą nasiąkł za młodu. Żył historią Żydów. W świecie starego żydostwa odnalazł nienaruszone skarby duchowe. Przechodzenie od jednego świata, świata warszawskiej bohemy, w który wprowadził go starszy brat, do świata historii i fascynacji czasem minionym stało się dla niego czymś, co stale towarzyszyło mu w życiu. Także w swojej twórczości Singer ulegał mistycnej niemal fascynacji wszystkim, co działo się dookoła niego.

Warszawa była wtedy tyglem, gdzie ścierała się mentalność środowisk tradycyjnie religijnych z poglądami inteligencji twórczej, zawodowej i plutokracji. Rozterki młodego Isaaka, który wcześnie zaczął szukać prawdy o Bogu, zaczęły się już podczas jego studiów w seminarium rabinicznym. Wspomina on, jak podczas trzyletniego pobytu w Biłgoraju, gdzie wiódł dysputy z miejscowymi talmudystami, pod wrażeniem dzieł Barucha Spinozy, ukazały mu się prawdy, których szukał od dzieciństwa. Wszystko bylo Bogiem - Warszawa, Biłgoraj, pająk na strychu, woda w studni, chmury na niebie... Wszystko było myśleniem i ciągłością.



Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Także świat w tworczości Singera, którego Sztukmistrz z Lublina jest najlepszym przykładem, zaludniony jest ludźmi z wielu środowisk, nie wyłączając marginesu społecznego, ale jest to także świat fałszywych mesjaszy, duchów, osobników nawiedzonych. Z wielką dokładnością i ciepłem odtwarza on wygląd i klimat miasta, w którym się wychowywał i żył przez swoje pierwsze 30 lat. Żydzi i Polacy żyli obok siebie, chociaż wzajemne relacje między nimi układaly się różnie. Galeria postaci wykreowana a raczej odtworzona z przeszłości, chociaż często przejaskrawiona, jest galerią barwną, krwistą i fascynującą. Ktoś nawet napisał kiedyś, że Singer to taka żydowska Maria Dąbrowska.

Isaac Bashevis Singer, laureat Literackiej Nagrody Nobla w roku 1978, zmarł w roku 1991.

* * *


Pierwszy w Polsce sięgnął po adaptację teatralną Sztukmistrza z Lublina Zygmunt Wojdan, w roku 1985. Prapramiera widowiska odbyła się na scenie Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Role Jaszy Mazura, czyli Sztukmistrza, gral Przemysław Tejkowski. Reżyser Wojdan wspominał o tym niedawno, w 2003 roku, w Gazecie Wyborczej z okazji jubileuszu 25 lecia swojej pracy reżyserskiej, dodając, że sama adaptacja tekstu powieści Singera, po uzyskaniu zgody autora, zabrała mu sporo czasu.

Wcześniej, bo w 1978 roku, Alan Arkin nakręcił w Izraelu film o tym samym tytule, znany również w Polsce, w którym grają miedzy innymi Louise Fletcher (pielęgniarka w Locie nad kukułczym gniazdem) i Shelly Winters (Lokator). W filmie, podobnie jak w spektaklu Wojdana, oprócz bardzo dobrze odtworzonej warstwy spoleczno-obyczajowej i fabularnej nie udało się zachować filozoficzno-mistycznej nuty i subtelnego klimatu prozy Singera.

W 1986 roku zmierzył sie z tym dziełem Jan Szurmiej, który zaprosił do współpracy Michała Komara - adaptacja, Agnieszkę Osiecką - teksty pieśni, Zygmunta Koniecznego - muzyka, sam zostawiajac sobie inscenizację, reżyserię i choreografię.

Tak napisała o pracy nad tekstami pieśni do spektaklu sama Osiecka:

"Dostałam wtedy propozycję z Wrocławia aby napisać piosenki do Sztukmistrza i pomyślalam "teraz albo nigdy". Sztukmistrz fascynował mnie od dawna i w bezczelności swojej uważałam, że jego życie to jest moje życie, a jego zwady z Bogiem, to są moje zwady. Wydawało mi się, że jeżeli mam coś wprząć w Sztukmistrza to muszę być łagodna i ciepła... Dopiero potem zrozumiałam, że Bóg, do którego zwracają się moje strofki, to jest Bóg mroczny, surowy, wymagający i wszystko zaczęłam od nowa' (Agnieszka Osiecka - Rozmowy w Tańcu).


Szurmiej wystawiał już wtedy od roku w Operetce Warszawskiej musical oparty na Sztukmistrzu z Lublina, ale dopiero praca nad ponad dwugodzinnym spektaklem w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu pochłonęła go głęboko i zaowocowała wspaniałymi rezultatami.

Sztuczność i surrealistyczność postaci ekscentrycznego, wszechstronnego i sprawiającego niemal cuda sztukmistrza, akrobaty, linoskoczka, magika, odkrywacza myśli, znikającego z zamkniętego na sztaby i kłódki pomieszczenia, wzbogacona jest myślami i refleksjami odkrywającymi przed widzami filozofa i mędrca. Fikcyjność postaci zanurzona jest w realne tło i epokę sprzed pierwszej wojny światowej; w rzeczywistość konkretnych ludzi, obyczaje, konflikty i rozrywki. Reżyser buduje na scenie Piaski, dzielnicę Lublina, odtwarza domy, ulice, karczmę, synagogę, nasyca cały ten mikrokosmos duchem współnoty chasydów. Przy pomocy dużego, zasilonego aktorami z innych teatrów wrocławskich oraz ówczesnymi studentami Państwowej Szkoły Teatralnej zespołu ponad 50 osob, Szurmiej porywał widzów w świat, który swą intensywnością, prawdą przeżywania, radością i dramatem równać się mógł z dziełami najlepszych teatrów na świecie.



Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Maestria reżyserska nie przysłaniała ogromnej roli muzyki i songów, zarówno indywidualnych jak i zbiorowych, w których aktorzy odnajdywali wielkie emocje i wzruszali widzów do łez. Mistrzostwo Agnieszki Osieckiej i Zygmunta Koniecznego było w tym widowisku naturalnym zwieńczeniem bogactwa i kunsztu aktorskiego, równoważąc wielowątkową akcję z refleksją i powagą modlitw.



Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Akcja Sztukmistrza toczy się wokół jej głównego bohatera: Jaszy Mazura, granego finezyjnie przez Macieja Tomaszewskiego. Jego życie nasycone jest zmysłową radością, spontanicznym seksem. Uważa się on za wielkiego artystę i jest przekonany, że zrobi światową karierę. Potrafi chodzić na rękach, tańczyć na linie, połykać ogień i ulatniać się ze szczelnie zaryglowanego pokoju. Jak w niewielu produkcjach teatralnych, na scenie Współczesnego pokazywano autentyczne sztuki cyrkowe, prestidigitatorskie a publiczność chłonęła to wszystko szeroko otwartymi oczami i uszami. Płynnie zmieniające się sceny zbiorowe, plany indywidualne i ewolucje napowietrzne budziły zachwyt, tak rzadko spotykany na tej scenie.



Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Magik, włamywacz, filozof i hipnotyzer jest także sztukmistrzem w miłości: kocha, i to kocha trzy kobiety: swoją żonę Esterę, pobożną i bogobojną, asystentkę Magdę i wreszcie Emilię - wdowę po profesorze uniwersytetu. I właśnie ta ostatnią miłość wiedzie go do zguby. Na sześć dni przed premierą widowiska, mającego otworzyć mu drzwi do światowej kariery, na skutek upadku z balkonu, po którym Jasza wspinał się do Emilii, zostaje prawie kaleką. Kończy się sztukmistrz, pozostaje słaby, kulejący, schorowany człowiek. Wstępuje w niego poczucie winy wobec żony. Nieudana próba ograbienia bogatego ziemianina i zwichnięcie nogi pozbawia go szansy wypłynięcia na światowe areny. Ten ciąg przypadków niszczy całe jego dotychczasowe życie, bujne, grzeszne; zmienia także jego filozofię usprawiedliwiającą takie postępowanie. Katastrofa przewartościowuje wyznawany system pojęć moralnych: "Muszę być Żydem - Żydem, jak wszyscy inni" - mówi do siebie. Odkrywa, że dylematy: 'Czy wierzę w Boga?, Co to jest Bóg?, Kto to wszystko stworzył: jabłonie, kamienie, pszczoły, życie zbóż i ich umieranie?' – nosił w sobie od dawna. Kiedyś był pół-Żydem - ani Żydem ani chrześcijaninem. Wierzył w istnienie Stwórcy, lecz nie w jego objawienia, ani w słowa gloszone przez prorokow. Przemiana, ów dramatyczny zwrot następuje po nieudanej próbie kradzieży, kiedy uchodząc przed pogonią Jasza chroni się w synagodze.



Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Szames proponuje mu: 'Jeżeli chce się pan modlić, przyniose panu tales i tefilin...' Jasza nie wie jak nałożyć tales. Pomagają mu wierni. Już nie jest pewnym siebie, dumnym i smialym sztukmistrzem. Jest niezdarnym, ukaranym przez Boga prostakiem, pełnym pokory, skruchy i niepokoju. Doznaje jakby objawienia. W tym kluczowym dla zrozumieia spektaklu momencie, Singer, a za nim Szurmiej, dają nam przeslanie, że Bóg ortodoksyjnego Judaizmu, będąc odtąd Bogiem Jaszy, nie pozwala krzywdzić i oszukiwać, mistyfikować i zdradzać. Oto, spod powierzchni kolorowych, lekko wzruszających i poetycko śpiewnych zachwyceń, "kokardek", jak powiedziałaby Agnieszka Osiecka, szelestów i estetycznych formułek wyłaniają się demony, syczy piekielny ogień. Słowa okazują się ważniejsze, niż rzeczywistość zamknięta w realnym i nieprzekraczalnym świecie. Bóg pozostaje tajemnicą nie dającą się ogarnąć.

Jasza nie wiedział, że boskość to nie tylko relacja między istotą ludzką a dawcą życia. Z takim Bogiem można się spierać i wadzić. Można Go rozbawić i zagadać. Bóg sam w sobie, Bóg Nieskończoności pozostaje poza jakąkolwiek sferą poznania. Jest sędzią nieubłaganym i bezlitosnym. Jasza naruszył porzadek. Porządek Miłości i Prawa. To co się z nim stało, jest działaniem w interesie ładu, bez którego życie jest tylko ruchem obłoków na niebie. A życie ma zostawić ślad...




Hanna Bakuła:   Ilustracja do Sztukmistrza z Lublina 1986,
(z programu spektaklu we Wrocławiu, 1986).



Jasza każe się zamurować i już jako Jakub Pokutnik zostaje wydany robactwu i chorobom, zatraceniu i śmierci.

Dzięki zwartej (integrującej, jakbyśmy mogli dziś powiedzieć) kreacji aktorskiej, a przede wszystkim umiejętnościom inscenizacyjnym reżysera, ujrzałem wtedy na scenie, blisko dwadzieścia lat temu, niezwykłość ludzkiego losu, sile marzeń, iskrzenie miłosnych porywów i pragnienie szczęścia.

W końcowych scenach, Jasza, odcięty od świata, odwiedzany tylko przez żonę, wierną mu do końca, podającą przez szparę w murze jedzenie i święte księgi, rozmyśla i bezustannie robi rachunek sumienia.

* * *

Spektakl z ulicy Rzeźniczej we Wrocławiu nie roztrzygał najważniejszych kwestii, które każdy sam rozstrzyga na różnych ścieżkach życia. Bardzo solenna i artystycznie wierna najlepszym wzorom sztuki scenicznej adaptacja prozy Isaaca Singera przyniosła zespołowi Teatru Współczesnego z Wrocławia duży rozgłos i sukces; nie tylko w kraju, gdzie byl grany raczej rzadko, ale przede wszystkim w innych krajach Europy, a największy w Izraelu, gdzie grano sztukę przy wielkim aplauzie publiczności.

Oprocz wspomnianego na początku spektaklu w Radomiu, Sztukmistrza z Lublina wystawił w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku także Stanisław Różewicz w roku 1988. W cztery lata później Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie oraz rok później Teatr im. Wandy Siemaszko w Rzeszowie podjęły próby przeniesienia na scenę wielkiej powieści Żyda–Polaka Singera. W tych dwóch przypadkach były to właściwie repliki przedstawienia wrocławskiego, powielające rozwiązania oryginalnej koncepcji, w reżyserii tegoż samego Jana Szurmieja, który najwyraźniej próbuje dojść do perfekcyjnej wersji przedstawienia, szukając środków i ludzi w różnych miastach Polski aby ten cel zrealizować. Oto w Teatrze Żydowskim w Warszawie w listopadzie 2003 zapowiadana jest nowa premiera Sztukmistrza z Lublina. Nie mam wątpliwości, że reżyser tak głośnych spektakli jak Ósmy Krąg, Skrzypek na dachu, Piaf, czy Zorba odniesie kolejny sukces, I chyba będzie to sukces największy. Sukces wyrosły z wieloletniej pracy, ukoronowany wystawieniem Sztukmistrza w mieście, gdzie niegdyś jedną trzecią mieszkańców stanowili Żydzi i gdzie duchy Jaszy Mazura, rabinów, brodatych kupców, przekupek i odzianych w chałaty chasydów wciąż wędrują ulicami Powiśla, Gnojną, Żelazną, czy Bonifraterską.

Jan Mamos

* * *

Piosenki ze spektaklu   Sztukmistrz z Lublina


Słowa:   Agnieszka Osiecka,
Muzyka:   Zygmunt Konieczny

PIOSENKA SZABASOWA

Ucisz serce, ucisz serce,
W białym świetle szabasowych świec,
Ucisz serce, ucisz serce,
Jedno z tylu serc...

Wielki Panie winorośli,
Stworzycielu gwiazd,
Proszą dzieci i dorośli -
Nie zapomnij nas.
Ty, co gładzisz oceany
I prowadzisz w dal bezpieczną
Spojrzyj też na nasze rany,
Na kołyskę i miasteczko.

Rozesłano już kobierce
W białym świetle szabasowych świec,
Ucisz serce, ucisz serce,
Jedno z wielu serc...

Ty, co złocisz łany zboża,
Bielisz mąki pył,
Od pożaru i od noża
Chroń nas z całych sił.
Daj nam rodzić się w pokoju
I umierać w noc serdeczną…
Wodą z królewskiego zdroju
Pobłogosław to miasteczko.

Ucisz serca, ucisz serca,
W białym świetle szabasowych świec,
Ucisz serca, ucisz serca,
Czarne gwiazdy serc.

* * *

PIOSENKA JASZY

Zmierz się ze mną, Niewidzialny,
Porzuć tajny byt astralny,
Ukaż swoją boską twarz zza chmur.
Przybierz postać ptaka z chmur,
Przetnij łańcuch skalnych gór,
Stupiętrowy przeskocz mur,
To uwierzę, żeś Ty magik, szach i król.

Co to za sztuka zsyłać choroby
I dusić gardła, gdy nie widzi nikt,
Co to za kontrast do mojej osoby,
Którą cechuje wdzięk i szyk.
Co to za sztuka karać niewinnych
za to, że śmieli młode wino pić,
gdy się samemu w wulkanach nieczynnych
gniazda niezgody znów zaczyna wić…

Zmierz się ze mną, Niewidzialny
Porzuć tajny byt astralny,
Ukaż swoją boską twarz zza chmur.
Przybierz postać ptaka z chmur,
Przetnij łańcuch skalnych gór,
Stupiętrowy przeskocz mur,
To uwierzę, żeś Ty magik, szach i król.

Czy Ty potrafisz w cyrkowej budzie
Pijaną gawiedź bajką uwieść tak,
By bili brawo po każdym twym cudzie,
Choć cerowany nosisz frak.
Co byś powiedział, Stary Włóczęgo,
Na wspólny spacer nad dachami miast,
Chyba z potegą u Ciebie nietęgo
Skoro się kryjesz wśród milczących gwiazd…

Zmierz się ze mną, Niewidzialny
Porzuć tajny byt astralny,
Ukaż swoją boską twarz zza chmur.
Przybierz postać ptaka z chmur,
Przetnij łańcuch skalnych gór,
Stupiętrowy przeskocz mur,
To uwierzę, żeś Ty magik, szach i król.

Czy Ty byś umiał w czterdziestoletniej
wiosenną nocą wskrzesić młody żar,
Twoje pieszczoty są suche i letnie,
jak szare twarze ślubnych par.
Chodź, pojedziemy na wielorybie
pod jeden adres, który dobrze znam,
układ spiszemy przy wódce, na szybie,
dasz mi swój przepis, i ja Ci swój dam.

* * *

PSALM

Dzięki Ci, Panie, za ten świat
Dzięki Ci, Panie, za dzikich zwierząt śpiew.
Za Twoją sprawą kwitnie kwiat
I rodzi się człowiek – pisklę i lew

Grajmy Panu na harfie.
Grajmy Panu na cytrze.
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.
Grajmy Panu w dolinach.
Z jego światłem we włosach
każdy życie zaczyna.

Ty, który chronisz biedne domki ślimaków
I wielkie góry obu Ameryk.
Ty, który śledzisz tajne drogi ptaków
I krzyki nasze, jęki, szmery.
Dzięki Ci, że dałeś nam czas.
Dzięki Ci, że słuchasz i oglądasz nas.

Grajmy Panu na harfie
Grajmy Panu na cytrze.
Chwalmy śpiewem i tańcem
Cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.
Grajmy Panu w dolinach.
Z jego swiatłem we włosach
każdy życie zaczyna.