E-mail

English






Audycja powstanczego Polskiego Radia o uwolnieniu przez Armie Krajowa Zydów z Gesiówki

(Konentrationslager Warschau przy ul.Gesiej)

Warszawa. 18 sierpnia 1944


POLACY-ZYDZI 1939-1945. WYBÓR ZRÓDEL
Opracowanie: Andrzej Krzysztof Kunert
Przedmowa: Wladyslaw Bartoszewski
RYTM, Warszawa 2001


Warszawa, 5 sierpnia 1944. W piatym dniu Powstania Warszawskiego zolnierze batalionu "Zoska" Armii Krajowej uwalniaja z Konzentrationslager Warschau 348 Zydów greckich, wegierskich, rumunskich, francuskich, belgijskich, holenderskich i polskich.

Na zdjeciu grupa dwudziestu kilku sposród uwolnionych -
Zbiory Wladyslawa Bartoszewskiego (powiększenie)


Szereg zielonych baraków otoczonych zielonym murem, najezonym wiezami strazniczymi, i szary swit podwórka stwarza nastrój tepej, monotonnej udreki.

Jestesmy na terenie obozu koncentracyjnego, polozonego w getcie. Przed dwoma godzinami oddzialy nasze w brawurowym ataku zdobyly obóz, w którym przebywalo 350 jenców - Zydów. Piec celnych strzalów z polskiego zdobycznego czolgu, "Pantery" otworzylo droge do wolnosci Zydom z Polski, Wegier, Francji, Grecji, Czechoslowacji i Litwy.

- Nie mozemy jeszcze uwierzyc , ze jestesmy wolni - mówi mlody Zyd o wyrazistej, inteligentnej twarzy.
" Wydaje nam sie, ze snimy, albo zwariowalismy" - mówi drugi.

"Podczas natarcia lezelismy na podlodze. SS-man nie pozwalal podniesc glowy, grozil, ze bedzie strzelal, rzucal granatami"

-Mademoiselle - mówi do jednej z naszych dziewczyn inny - kiedy straznicy zobaczyli czolg, mysleli, ze to Niemcy ida na pomoc. Dopiero kiedy oddal strzaly, rzucili sie do ucieczki"

W oknach baraku coraz wiecej glów. Na podwórzu dokola mnie coraz wieksza gromadka. Otoczeni jestesmy róznojezycznym tlumem, odzianym w pasiaki, wykrzykujacych jeden przez drugiego, gestykulujacych, pijanych ze szczescia.

- Jeszcze bylismy w akcji, Niemcy prazyli zdrowo spoza Pawiaka, a tu baraki sie otwieraja i caly tlum zaczyna nas sciskac, calowac. Kolby karabinów calowali.
Pod niemieckim, zdobycznym helmem z polskim orzelkiem smieje sie szczera, jasna twarz zolnierza AK - harcerza opowiadajacego o tym ataku.


Skad panowie jestescie? - zwracam sie znowu do swiezo wyzwolonych Zydów.
Nous sommes de France, Mademoiselle, Paris, Brest, Nantes, Cherbourg - padaja nazwy.


Jak sie panowie tu dostali?


Oklamano nas. W roku 1042 wyznaczono nam dobre zajecia na Slasku. Wyjechalismy z rodzinami, z calym dobytkiem do Oswiecimia.


W obozie oddzielono od nas nasze rodziny, osobno starców, osobno matki z malymi dziecmi, osobno mezczyzn zdolnych do pracy. Pierwsi poszli do komór gazowych starcy i ciezarne matki. Musielismy pisac karty do znajomych, ze nam sie dobrze powodzi. Jako adres podawalismy nie Oswiecim, lecz malo znane Birkenau. Zamiast blok - pisalismy maison.


Niemiecka maszyna kazni funkcjonowala wspaniale - mówi lekarz z Paryza – obecnie elektrotechnik. Do komory gazowej podjezdzal pociag z ofiarami. Kazano im sie rozebrac, wejsc do lazni. Wchodzili nie spodziewajac sie niczego zlego. Komora gazowa polaczona byla z krematorium. Potem samochód zabieral tylko ubrania.


Pracowalem przy krematorium. Z komory przyniesiono na stosie trupów zywa dziewczynke. Chcialem ja ukryc, ocalic. SS-man zobaczyl, wrzucil zywe dziecko do pieca.. Wygrazal rewolwerem, ale jakos mnie nie zabil. Przechodze do Greków, z Salonik. I oni wyjechali dobrowolnie na roboty. Osiemdziesiat tysiecy zginelo w Oswiecimiu. Powtarza sie znowu to samo opowiadanie o nieprawdopodobnej gehennie, jaka przeszli.
Zydów w Rumunii, Wegier, Czechoslowacji, Litwy wywieziono przymusowo.


Ich muste selbst meine Kinder und meine Frau in Krematorium vebrennen (sam musialem spalic moja zone i dzieci ) - mówi jeden Zyd z Czechoslowacji.


To, co przezylem, wydaje mi sie tak straszne, ze sam
zaledwie w to wierze - dodaje drugi z Budapesztu.


Kiedy panów przywieziono do Warszawy?
Caly transport przybyl tu przed dziesiecioma miesiacami, Znajdowali sie w nim sami specjalisci, rzemieslnicy - razem 4500 osób, tuz jednak przed wybuchem powstania wymordowali Niemcy 4000 osób.


Jak bylo w Warszawie?


O wiele lepiej niz w Oswiecimiu. Polscy robotnicy pomagali, przynosili zywnosc.


-Polen sein feine Leute - rzuca z przekonaniem maly 16-letni chlopak z Kluj.
Tu grupka Zydów polskich. Kilka dnia przed rozpoczeciem powstania przewieziono ich z Pawiaka. Niecierpliwia sie.


Kiedy stad wyjedziemy? Nie mozemy bezczynne usiedziec, jak wy walczycie. Chcemy walczyc z wami.
Uspakajam ich, ze dowództwo przydzieli ich do odpowiednich prac, ze w tej walce, jaka toczy caly naród, zadne rece bezczynne nie pozostana.
W osobnym baraku znajduje sie 29 kobiet. Pracowaly w szwalni na Pawiaku. O wybuchu powstania wiedzialy.


Dzien i noc modlilysmy sie, zebyscie przyszli i uwolnili nas. Wiedzialysmy, ze przyjdziecie, Tak wszyscy udreczeni, ucisnieni ludzie, spedzeni tu niewinnie ze wszystkich krajów Europy, doczekali sie wreszcie dnia, gdy droge na wolnosc otworzyl im karabin zolnierza polskiego. Polska walczy o wolnosc narodów calej Europy.