E-mail

English






Żywe spojrzenia umarłych

Katarzyna Lech

POLITYKA, Czytelnia
14 listopada 2003

Od Redaktora strony

Wystawe "I ciagle widze ich twarze" mozna bedzie obejrzec jeszcze tylko 29 i 30 listopada od 10 AM do 5 PM w Ratuszu Starego Miasta w Montrealu (wejscie bezplatne)

Podróżująca od 8 lat po świecie wystawa "I ciągle widzę ich twarze" gości po raz pierwszy w Montrealu. Otwiera tu nie tylko drzwi do odchodzącego w zapomnienie świata Żydów polskich, lecz także kolejny Sezon Kultury Polskiej w tym mieście.

"To są prości ludzie, nie żadni cadycy czy wielcy malarze" - powiedziała w montrealskim radiu polonijnym Gołda Tencer, pomysłodawczyni wystawy. "Myśmy się po prostu upomnieli o tych, o których historia by zapomniała". Czyli, na przykład, o rodziców urodzonej właśnie w Montrealu Lilki Elbaum - Marię Koper i Benjamina Rozenbaum - cudem ocalałych z ponad tysięcznej społeczności żydowskiej, zamieszkującej przed wojną Białą Rawską. Albo o rodzinę Słomków, których krewna przyjechała na montrealski wernisaż z USA, gdyż - jak twierdzi - pokazywane na wystawie zdjęcie jest wszystkim, co zostało po jej bliskich, nie posiadających nawet swoich grobów.

Lecz nie po to, by rozpaczać niczym na cmentarzu, są te fotografie. Bo to właśnie dzięki nim - jak powiedziała na otwarciu Lilka Elbaum - "dzieci tych, co przeżyli Holocaust, mogą teraz spojrzeć w ich świat i patrzeć na te same twarze, na które patrzyli ich rodzice". A twarze te są jak żywe. Czasem smutne, przerażone, a czasem zabawne. Uchwycone w pośpiechu lub wystudiowane, lecz zawsze prawdziwe. I dlatego przemawiają nie tylko do kolejnych pokoleń Żydów, lecz także do spotykanych na swojej drodze przypadkowych przechodniów, którzy - tak jak teraz w Montrealu - potrafią zatrzymać się przed którymkolwiek ze zdjęć i przez długą chwilę wpatrywać w mówiące stamtąd spojrzenia.

A słychać w nich bardzo wyraźnie to, co powiedział kiedyś Jerzy Waldorff: "Naród, który traci pamięć, traci też tożsamość". I właśnie jako hołd złożony pamięci, jako apel o ocalanie od zapomnienia - wystawa "I ciągle widzę ich twarze" optymistycznie rozpoczyna tegoroczny Sezon Kultury Polskiej w Montrealu. Czyli wydarzenie organizowane przez La Corporation Québec-Pologne pour les arts, której celem jest pielęgnowanie polskiej kultury, tradycji i tożsamości, przypominanie skąd i dokąd zmierzamy, nawet jeśli po drodze trafiliśmy do Kanady.

Bo to właśnie w Kanadzie Korporacja stworzyła Festiwal Filmu Polskiego, na którym od czterech lat pokazuje najnowsze dzieła naszej kinematografii, gości ich twórców (w tym roku swój przyjazd do Montrealu zapowiedzieli: Przemysław Reut, Łukasz Barczyk i Maja Ostaszewska) oraz organizuje retrospektywy twórczości mistrzów polskiego kina (tym razem Roman Polański). Ten Festiwal wrósł już na dobre w ofertę kulturalną Montrealu i razem z takim wydarzeniami specjalnymi, jak wystawa „I ciągle widzę ich twarze”, sprawia, że choć przez kilka tygodni w roku tętni w tym mieście polskie życie.

"Ta wystawa jest właśnie o życiu" - podkreśla polska aktorka Liliana Komorowska, która z ramienia La Corporation Québec-Pologne pour les arts sprowadziła te niepowtarzalne fotografie polskich Żydów do Montrealu. "Zależało mi między innymi, żeby moje dzieci mogły obejrzeć je ze mną i przekonać się, czym jest przeszłość, pamięć i trwanie" - tłumaczy Komorowska. A jednocześnie nie pozostawia chyba wątpliwości, że 24. otwarcie wystawy "I ciągle widzę ich twarze" budzi emocje równe wszystkim poprzednim odsłonom tej niezwykłej ekspozycji.

Sezon Kultury Polskiej w Montrealu potrwa do 8 lutego 2004.