E-mail

English







Pamięć i przebaczenie

Stefan Wilkanowicz, redaktor naczelny "Forum", o Papieskim orędziu na Światowy Dzień Pokoju.

ZNAK-FORUM

07 SYCZNIA 2002

Nie ma pokoju bez sprawiedliwości
Nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia

 

Słowa te, powtarzane z naciskiem przez Jana Pawła II, w pierwszej chwili budzą opór. Wydaje się, że sprawiedliwość i przebaczenie należą do różnych porządków, jeśli nie są sobie przeciwne. Przebaczenie uznawane jest oczywiście za coś szlachetnego, ale jakby sprzecznego ze sprawiedliwością, która musi karać za złe czyny. Podnoszone są także wątpliwości co do samego rozumienia przebaczenia - czy możemy przebaczać w imieniu ofiar, w imieniu pomordowanych? Komu przebaczać? Potomkom katów? Narodowi czy jakiejś grupie społecznej? Co to właściwie znaczy - przebaczenie? Puszczenie w niepamięć czyli zapomnienie? Ale czy wolno zapominać?


W papieskim orędziu nie znajdujemy szczegółowych analiz tych problemów. Jest tam natomiast coś ważniejszego - refleksja nad przezwyciężaniem nienawiści. Ukazanie sprzeczności pomiędzy "obowiązkiem" odpłacenie złem na zło a obowiązkiem budowania pokoju.


Wszyscy dobrze wiemy, że skutkiem wojen i zbrodni są nie tylko zabici i ranni, nie tylko straty materialne, ale także deformacja tych, którzy przeżyli, ich zatrucie nienawiścią lub niewiarą w dobro. Zwykle wojny kończą się jakimś pokojem, lepszym lub gorszym, ale nagromadzony potencjał nienawiści może nawet dalej rosnąć i przenosić się z pokolenia na pokolenie. W sprzyjających warunkach owocuje nowymi zbrodniami.


Dlatego dążenie do trwałego i sprawiedliwego pokoju musi równocześnie leczyć ludzi zarażonych nienawiścią oraz zapobiegać wydarzeniom, które ją tworzą.


Nienawiść leczy się miłością. "Filarami prawdziwego pokoju są sprawiedliwość i ten szczególny rodzaj miłości, jakim jest przebaczenie" - pisze Papież. Sprawiedliwość należy praktykować w duchu przebaczenia i w pewnym sensie "uzupełniać przebaczeniem, które goi rany i odnawia zakłócone relacje pomiędzy ludźmi".


Zapobieganie nowym zbrodniom wymaga zrozumienia przyczyn poprzednich, mechanizmów czy szaleństw, które do nich doprowadziły. A zatem ich wnikliwej analizy oraz przekazywania uzyskanej wiedzy następnym pokoleniom. Inaczej mogą one łatwo ulec nowym pokusom oraz starym metodom wywoływania strachu, wstrętu i nienawiści. Są one uniwersalne, spotykaliśmy je w hitlerowskich Niemczech, stalinowskiej Rosji, na Bałkanach, w Rwandzie... Spotykamy także dzisiaj w propagandzie terrorystów ben Ladena.


I nie wolno nam zapominać, że w niektórych młodzieżowych środowiskach nienawiść znowu staje się modna.


Ale ta pamięć powinna być pozbawiona nienawiści i chęci zemsty. Raczej powinna pokazywać do czego prowadzi to swoiste perpetuum mobile nienawiści, jak ono niszczy wszystkich.


Być może jest to dobra droga do moralnego nawrócenia tych, którzy wykazują jedynie umiejętność zmieniania skóry i ponownego triumfowania. Ta umiejętność bywa największą przeszkodą dla przebaczenia, bowiem stawia przebaczającego w pozycji naiwniaka, słabeusza lub oportunisty. Stąd tak trudne są dyskusje o naszej przeszłości, na przykład o stanie wojennym. Przebaczenie (czyli przezwyciężenie nienawiści, pragnienie dobra dla złoczyńcy) nie może prowadzić do zamazywania prawdy, bowiem utrudniałoby w ten sposób to, co jest najważniejsze - wprowadzania rzetelnego dobra w miejsce zła.