E-mail

English






Żydzi i europejski wiek XX

Tygodnik Pwszechny, 16 czerwca 2002

Zapis dyskusji zorganizowanej w Warszawie przez Fundację Stefana Batorego i "Tygodnik Powszechny".

Pełny tekst jest dostępny na stronie www.batory.org.pl/forum

 

Aleksander Smolar: - Żydów czyniono odpowiedzialnymi za kapitalizm, socjalizm, liberalizm, komunizm, ateizm, kosmopolityzm, ale i nacjonalizm (w przypadku syjonizmu); mówiono i pisano o żydokomunie, żydomasonerii i żydowskiej plutokracji. Do dziś zjawisko antysemityzmu - a nawet Holocaust - tłumaczy się czasami współodpowiedzialnością Żydów za jedno z tych zjawisk.


Shlomo Avineri: - Jest pewien paradoks związany z procesami modernizacyjnymi. Z jednej strony Żydzi byli wśród promotorów modernizacji. Z drugiej, stali się ofiarami procesów, które zainicjowali. Jeśli modernizacja oznacza rozwój gospodarczy, oświecenie, edukację, urbanizację, to można powiedzieć, że pod koniec XVIII wieku Żydzi znaleźli się w korzystnej sytuacji. W Europie Środkowej i Wschodniej Żydzi mieszkali przede wszystkim w miastach. I stąd też znaleźli się bliżej centrum modernizacji. Modernizacja jest blisko związana z wykształceniem. Populacją, która w Europie Środkowo-Wschodniej około roku 1800 w najwyższym stopniu posiadła umiejętność czytania i pisania, byli Żydzi. Nie chodziło im o wiedzę dla wiedzy, raczej o umiejętność prowadzenia księgowości. Dlatego nie można się dziwić, że Żydzi byli zainteresowani powstaniem społeczeństwa obywatelskiego. Z tego powodu wielu z nich znalazło się w formacjach lewicowych czy liberalnych.


Należy jednak pamiętać, że problem równych praw związany jest z kwestią wspólnoty. W czasach Rewolucji Francuskiej Zgromadzenie Narodowe przyznało prawa Żydom indywidualnie, nie zaś Żydom jako społeczności. Podobnie było w Konstytucji 3 Maja.
Modernizacja wpłynęła również na określenie tożsamości. W 1715 Żyd powiedziałby: "jestem wyznawcą religii żydowskiej, wierzę w jednego Boga...". Gdy dominującą rolę odgrywać zaczyna tożsamość narodowa, pojawia się pytanie: a co z Żydami? Czy są częścią narodów, są w nich mniejszością narodową, czy reprezentują po prostu religię ludzi, którzy mają różne narodowości? Dawniej łatwiej było odpowiedzieć na to pytanie. Problemy pojawiły się wraz z koniecznością określenia przynależności do nowoczesnych państw narodowych. Wtedy też pojawiły się nowe aspekty antysemityzmu w tych społeczeństwach, które koncentrowały się wokół swoich Kościołów. W ten sposób Żydzi aktywnie przyczyniając się do modernizacji stawali się jej ofiarami.


Chciałbym zwrócić uwagę na drugą kwestię, związaną z Polską. Polska odzyskująca w 1918 r. niepodległość miała 35 % ludności należącej do mniejszości etnicznych. W polskim Sejmie pewne decyzje były często blokowane przez mniejszości narodowe, które domagały się równych praw i respektowania własnej tożsamości. Warto wspomnieć o pewnym symbolicznym wydarzeniu. Kiedy wybrano pierwszy Sejm, pojawiło się pytanie: kto uroczyście otworzy posiedzenie. Powinien to zrobić najstarszy członek parlamentu. A był nim rabin Icchak Meir z Rzeszowa. Niepodległa Polska, demokratycznie wybrany parlament i kto otworzy pierwszą sesję? Rabin. W żydowskim klubie parlamentarnym rozpoczęła się debata. Niektórzy, zwłaszcza syjoniści, mówili: jesteśmy równi, a więc dlaczego nie? Rabin i jego ortodoksyjna partia powiedzieli: mamy prawo, ale to jest polskie wydarzenie historyczne. I rabin zachorował tego dnia. Przedstawiciele mniejszości byli widoczni w pewnych zawodach. Stąd pojawił się bojkot firm żydowskich - wspierany przez rząd i przez parlament - czy bariery na uniwersytetach. Zostały one wprowadzone przez ekstremistów politycznych, ale było to następstwem procesów modernizacyjnych. Jakie było dla Żydów rozwiązanie tego problemu? Wyjazd do Stanów Zjednoczonych, do Izraela, albo przejście na komunizm.


Dan Diner: - Zgadzam się, że podejście Żydów do nowoczesności było ambiwalentne. Jako jednostki byli pionierami nowoczesności. Jako grupa mieli z nią wiele problemów. Z jednej strony perspektywa żydowska w historii europejskiej wydaje się postmodernistyczna, z drugiej - premodernistyczna. Spójrzmy na Żydów: był to naród ponadnarodowy, ponadterytorialny, bardzo mobilny. Dlatego w pewien sposób byli narodem par excellence europejskim. Jednocześnie nowoczesność stała się problemem dla tożsamości żydowskiej. Jak radzili sobie z nim Żydzi? Można odróżnić zachodni model emancypacji oparty na prawach jednostki i wspólnych instytucjach, od dominującego w Europie Środkowo-Wschodniej modelu wspólnotowej identyfikacji etnicznej. Żydzi jako naród byli dobrze dostosowani do ram państwa imperialnego. W imperium austro-węgierskim posługiwali się przede wszystkim językiem niemieckim jako językiem instytucji tego państwa i dominującej kultury. W imperium Romanowów Żydzi napływający z Litwy do Królestwa Kongresowego byli również ukształtowani w ramach struktury imperialnej. To wpływało na przykład na stosunek syjonistów do państwa polskiego. Czy mogli oni stać się Polakami z pełnym zrozumieniem polskiego interesu narodowego? Żydzi zawsze byli mniejszością. Przedtem osadzeni w ramach imperium, którego reguły znali, teraz musieli znaleźć dla siebie miejsce w ramach nieznanego sobie państwa narodowego.
Oczywiście, nie ma Żydów bez religii żydowskiej. Na Zachodzie religia żydowska miała pozycję podobną do katolicyzmu czy protestantyzmu. Na Wschodzie symbole przynależności żydowskiej były traktowane jako symbole przynależności etnicznej czy narodowej. Żydzi na Zachodzie byli zintegrowani z otaczającym społeczeństwem jako obywatele. Na Wschodzie wyglądało to inaczej. W Europie Zachodniej religia żydowska uległa pewnego rodzaju protestantyzacji. Mojżesz Mendelssohn przetłumaczył na język niemiecki hebrajską Biblię, używając przy tym alfabetu hebrajskiego! To bardzo znaczący wybór: alfabet hebrajski oznaczał wierność świętemu znaczeniu Biblii, zaś jej przekład na niemiecki był przejawem pewnej laicyzacji.

Zrozumienie historii Żydów europejskich jest bardzo ważne dla zrozumienia całości dziejów Europy. Rewolucja lutowa 1848 roku w Paryżu posługuje się językiem politycznym i społecznym. Idąc na Wschód, rewolucja zmienia swój charakter: dominować w niej zaczyna wymiar narodowo-wyzwoleńczy.
Jest jeszcze kwestia amerykańska. W XIX wieku Ameryka była bardzo popularna wśród Żydów. Chętnie tam wyjeżdżali, organizowali się wedle własnych pragnień. Ale Ameryka była dla Żydów czymś więcej niż "złotą Medyną". Była uniwersalnym przedsięwzięciem. Ameryka stanowi uosobienie nowoczesności, przyszłości wszystkich państw narodowych. Zaś antyamerykanizm jako postawa jest bardzo podobny do antysemityzmu, jeśli pojmujemy antysemityzm jako reakcję na nowoczesność. Żydzi w nowoczesnym świecie ostatnich dwustu lat odnieśli bardzo duży sukces, ale jednocześnie byli pewnego rodzaju sejsmografem rozwoju i katastrof tego świata. Historia Żydów wydaje się także modelem ludzi przyszłości.


Fritz Stern: - Jeżeli mówimy o Żydach w wieku XX, musimy pamiętać o odmiennych doświadczeniach różnych krajów w różnych okresach. Heinrich Heine powiedział, że Żydzi są tacy sami, jak narody wśród których zamieszkują, tylko w większym stopniu. Jak do 1914 r. Żydzi mogli rozumieć ambiwalencję swojej pozycji? Wielu z nas, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, może powiedzieć, że nie był to złoty wiek. Istniały uprzedzenia w stosunku do Żydów. Równocześnie, począwszy od napoleońskiej Francji, następowała emancypacja Żydów. Później te same zjawiska miały miejsce w Niemczech, w Austrii. Chciałbym przypomnieć przykład kapitana armii francuskiej Dreyfusa. Wiele osób wierzyło, że był on niewinnie skazany. W tej sprawie wypowiadali się również tradycyjni katolicy. W obronie Dreyfusa stanęli Francuzi. Wspomniałem o tej sprawie z kilku powodów. Po pierwsze, antysemityzm istnieje od bardzo dawna, nawet w swej nowoczesnej formie. I istnieje wszędzie, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Natomiast znaczenie ma sposób, w jaki bronieni są Żydzi przez resztę narodu. W Niemczech nigdy nie doszło do "sprawy Dreyfusa", bo tam było nie do pomyślenia, aby kapitanem w armii niemieckiej był Żyd. W Niemczech występował zupełnie inny rodzaj tak antysemityzmu, jak i asymilacji. Mogę powiedzieć, że w żadnym innym kraju w XIX wieku Żydzi nie byli traktowani tak wrogo, a jednocześnie tak gościnnie. Duża swoboda w działalności zawodowej, ale nie w służbie państwowej czy w armii. Stosunkowa swoboda w rozwijaniu własnej kreatywności spowodowała, że jeszcze przed 1914 rokiem wielu Żydów zdobyło nagrodę Nobla za swoje osiągnięcia naukowe. Ale nawet najlepiej zasymilowani niemieccy Żydzi w pewnym momencie odkrywali, że są obywatelami drugiej kategorii.


Żydzi odegrali w Niemczech i Austrii dużą rolę jako "agenci modernizacji", przyczyniając się do rozwoju nowoczesności. Ale jednocześnie należy pamiętać o tym, że w Europie nawet przed 1914 r. antysemityzm przyjmował różne formy: niebezpieczne i "grzeczne". Jeszcze przed 1914 r. istniał antysemityzm o podłożu rasowym. A równocześnie można było mówić o pewnej ograniczonej otwartości. Dlatego też bardzo trudno było Żydom ocenić swoją rzeczywistą sytuację. Chaim Weizmann przez kilka lat był nauczycielem w niemieckiej szkole, której dyrektor, zasymilowany Żyd, twierdził, że Niemcy zdają sobie sprawę z wielkiego wkładu Żydów w ich państwo. Na to dziewiętnastoletni Weizmann odpowiedział, że jeśli coś tkwi nam w oku, niezależnie, czy jest to kawałek złota, czy kawałek błota, chcemy go usunąć.


Jeśli mówimy o "grzecznym" antysemityzmie, to wyrażał się on w poglądzie "My nie jesteśmy do końca tacy, jak oni". Inny rodzaj antysemityzmu - obecny w Niemczech - zmuszał Żydów do większej kreatywności, dawał im dużą siłę psychologiczną. Powodował, że Żydzi specjalizowali się w tych obszarach, którymi inni nie byli zainteresowani, np. w medycynie. Byli liberałami, ponieważ na tym obszarze polityki byli akceptowani. I wojna światowa wszystko zmieniła. Już na początku wojny pojawił się antysemityzm wśród zorganizowanych grup nacjonalistów. W pokonanych Niemczech Żydzi raz jeszcze odzyskali znaczenie, tym razem nie jako siła ekonomiczna, ale w dziedzinie polityki i kultury. Nienawiść nabrała jeszcze większej intensywności. Chciałbym zaznaczyć, że gdy Hitler objął władzę, eksterminacja Żydów była nie do pomyślenia. Jeśli kilka lat później stała się ona celem polityki niemieckiej, to dlatego, że Żydzi nie byli wystarczająco chronieni przez społeczeństwo, w którym mieszkali.


Aleksander Smolar: - Pominęliśmy w naszej rozmowie II wojnę światową. I być może ten okres nie musi być głównym przedmiotem naszej dyskusji. Zakreśliłbym trzy okresy europejskiej historii stosunku do Żydów po II wojnie światowej. Pierwszy to dwadzieścia lat zakłopotanego milczenia. W Polsce ten okres trwał do 1989 roku. W Europie zmiany zaczynają się w latach 60., po procesie Eichmanna w Izraelu i wojnie sześciodniowej. Odzyskiwanie pamięci własnego cierpienia i poczucie zagrożenia państwa Izrael prowadzą do afirmacji przez Żydów swojej odmienności. Równolegle zachodzą istotne zmiany w świadomości chrześcijańskiej, m.in. pod wpływem II Soboru Watykańskiego. Zostaje postawione pytanie o odpowiedzialność Europy za żydowski los. Można powiedzieć, że ten okres jeszcze trwa, ale można też dostrzec zapowiedź zmian. Od końca lat 90. intensyfikują się nowe formy antysemityzmu, które przyjmują język antysyjonizmu, antyimperializmu. Wiąże się to z okupowaniem przez Izrael ziem na Zachodnim Brzegu Jordanu. W ostatnich dziesięcioleciach dominowało przekonanie, że chrześcijańska Europa pogodziła się ostatecznie z Żydami. Czy nie przeczy temu fakt obciążania Żydów i przede wszystkim Izraela odpowiedzialnością za groźbę "wojny cywilizacji"?


Konstanty Gebert: - Chciałbym zwrócić uwagę na paradoksalne funkcjonowanie Europy w żydowskiej tożsamości. Kilka lat temu pisałem artykuł o izraelskim rzeźbiarzu Igalu Tumarkinie. Odwiedziłem go w jego mieszkaniu w Tel-Awiwie. Półki były pełne Europy. Tam była cała literatura europejska w oryginale: od Dostojewskiego, przez Heinego, po wielką powieść angielską. Rozmawialiśmy w kilku językach naraz. Tam Europa była tuż za morzem, na wyciągnięcie ręki. Kilka dni później rozmawiałem w Jerozolimie z Zorachem Warhaftigiem, jednym z nielicznych żyjących jeszcze sygnatariuszy izraelskiej Deklaracji Niepodległości, założycielem partii religijnych syjonistów. I znowu pokój był pełen książek. Wszystkie po hebrajsku. Był tam Mojżesz Iserles, Majmonides, Gersonides. Także Europejczycy, ale ta Europa mogła znajdować się równie dobrze na innej planecie. Była niesłychanie daleko, gdzieś za morzem.

Z żydowskiej perspektywy Europa dużo bardziej jest problemem niż rozwiązaniem, pytaniem niż odpowiedzią. Im bardziej stajemy się Europejczykami, tym mniej jesteśmy Żydami. Im bardziej próbujemy zachować tożsamość żydowską, tym bardziej dzieje się to z dystansem, jeżeli nie w konflikcie z Europą. Ta ambiwalencja żydowska wobec Europy jest lustrzanym odbiciem europejskiej ambiwalencji Europy wobec Żydów.


Władysław Bartoszewski: - Nie można odrywać myślenia o relacjach Żydzi-Europa od zasadniczej sytuacji w Europie. Podział kontynentu w latach 1945-48 przesądził o różnicy dróg bytowania, możliwości i perspektyw milionów ludzi. Mimo zaangażowania pewnych grup w ruchu komunistycznym, zdecydowana większość populacji żydowskiej nie chciała żyć w tym systemie. Po 1945 r. setki tysięcy ludzi starają się wydostać z orbity komunistycznej nie tylko do Palestyny, ale do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii, Afryki Południowej, Francji, krajów skandynawskich. Następnie wielu z tych, którzy znaleźli się w obu częściach podzielonego kontynentu, odegrało ważną rolę w budowaniu Europy po roku 1945.
Jednak nie sposób zapominać też o narodzinach u schyłku wieku XIX ruchu syjonistycznego. I ten ruch znalazł oczekiwane zwieńczenie w rezolucji Narodów Zjednoczonych z 29 listopada 1947 i utworzeniu państwa Izrael w maju 1948 r. To nowy element w relacjach Żydzi-Europa, Europa-Żydzi. Musimy pamiętać również, że zrodzony w końcu XIX wieku świadomy ruch socjalistyczny, żydowski Bund, tak silnie rozwijający się w Europie Środkowo-Wschodniej, reprezentował inny nurt myślenia. Socjaldemokratyczny, żądający autonomii i równych praw, ale nie postulujący emigracji. Więcej: jeżeli już wymieniło się syjonizm, to należy powiedzieć, że były tam skrajnie różne skrzydła. Lewicowi syjoniści rozbijali lokale prawicowych syjonistów, prawicowi napadali na lewicowych i na lokale Bundu. Temu wszystkiemu przyglądają się nie-Żydzi i często nie rozumieją, co się tam dzieje. Tym bardziej, że w czasie, kiedy powstaje państwo Izrael, Europa ma zupełnie inne problemy. Dopiero w następnym roku - 1949 - powstaną oba państwa niemieckie. Tymi sprawami nie bardzo interesowano się w Izraelu. Tam były inne kłopoty: napaść pięciu państw arabskich na nowo utworzone państwo. Dopiero kiedy w 1953 r. Kneset uchwalił ustawę o Yad Vashem, zaczęło się myślenie o przeszłości. W Europie trwa milczenie. Zmianę przynosi dopiero proces Eichmanna.


Nikt chyba mnie nie posądza o sympatię do Polski Ludowej, ale muszę podkreślić, że odbywające się zaraz po wojnie procesy zbrodniarzy hitlerowskich były uczciwie robione. Ale później przyszły czasy milczenia i proces Eichmanna odbywa się w chwili głębokiej zimnowojennej polaryzacji bloku amerykańskiego i sowieckiego. Związek Sowiecki prowadzi proarabską politykę. Pierwsze ruchy liberalizacyjne w Polsce i na Węgrzech to 1956 r., później jest rok '68 w Czechosłowacji. W tych i późniejszych działaniach "rozmiękczających" totalitaryzm istotną rolę ma głos osób pochodzenia żydowskiego.

W ostatnich dwudziestu latach wieku XX powstają nowe problemy. We Francji i Niemczech pokolenie studentów w roku '68 stało się już pokoleniem ojców i matek. I pojawiły się tendencje, które pod hasłami wolnościowymi bywają antysyjonistyczne, co w praktyce oznacza: "antyizraelskie" albo "antyżydowskie".


Marek Edelman: - Zdziwiło mnie, że nie mówimy o tym, co się stało w czasie II wojny światowej ze społeczeństwem żydowskim. To, co się wydarzyło w drugiej połowie wieku, nie jest wytłumaczeniem dla pominięcia okresu wojny. Przecież wtedy stała się rzecz, która miała wpływ nie tylko na ludność żydowską, ale na całą Europę, a nawet świat.


I druga rzecz. Antysemityzm w pierwszym rzędzie jest sprawą polityczną. I to polityka go rozwija. Kto wydał Mędrców Syjonu? Ochrana. Państwo, które czuło się słabe, szukało wroga i go znalazło. Proces Dreyfusa też był sprawą polityczną. Dzisiaj mówi się, że w państwach demokratycznych antysemityzm nie jest ani tak bojowy, ani taki straszny. To nieprawda. Proszę zwrócić uwagę na zalążki ruchu antysemickiego przed wojną w Polsce, Niemczech, we Francji, na komunistów w Rosji. Te faszystowskie czy półfaszystowskie ruchy nie spotkały się z odporem społeczeństwa. Hitler nie był swobodny w swoich morderczych zapędach. Przerwał zabijanie chorych psychicznie, gdy pojawił się opór w społeczeństwie niemieckim. Nie było tego oporu, gdy zaczął mordować Żydów.


Co się teraz dzieje? Minęło 50 lat i te ruchy nadal powstają. I mają wielkie oparcie. Myślę o terrorze, pogardzie dla życia ludzkiego, wydarzeniach 11 września, wojnie w Afganistanie. Jeszcze niedawno w Polsce nie było radykalnych ruchów. Dzisiaj jest Lepper, radiostacja księdza Rydzyka. Są tolerowane. Kilka dni temu w Niemczech odbył się marsz postnazistowski za zezwoleniem sądu. We Francji niszczono cmentarze żydowskie. Tylko że później odbyła się wielka demonstracja z prezydentem Mitterrandem na czele. To jest odpowiednia reakcja. Bo problemem nie jest istnienie w społeczeństwach europejskich pojedynczych Żydów. Oni muszą się stać równoprawnymi obywatelami. Jeżeli demokracja będzie wybiórcza, nie będzie wspólnej Europy, nie będzie wolności. A jak nie będzie wolności, to będą nowe morderstwa.


Shlomo Avineri: - Starałem się mówić o faktycznej historii Żydów w Europie. Nie traktowałem tego pojęcia jako metafory. Rozumiem jednak, że jak Konstanty Gebert można powiedzieć: jesteśmy dziećmi Europy i będziemy starali się również w Palestynie tworzyć "Europę". Chciałbym zasugerować, by Europejczycy wstrzemięźliwiej używali terminu "Europa". To tylko pewna idea. Rzeczywista Europa to również Holocaust, Sarajewo, Kosowo. Jeśli jutro terroryści zaatakują miasto europejskie, to Europa nie będzie miała pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Musiałaby poczekać na Amerykanów.


Dan Diner: - Jako Zyd i Izraelczyk muszę dokonać rozróżnienia pomiędzy dwoma konfliktami: Izraelczyków z Palestyńczykami, Arabów z Żydami, ponieważ w tym konflikcie izraelscy Żydzi są suwerenni, maja broń, są odpowiedzialni. Jest również różnica między Izraelem i Żydami izraelskimi a Żydami z Europy Środkowo-
-Wschodniej. Czy mamy do czynienia z antysemityzmem, czy jedynie z prawomocną krytyką Izraela?. Musimy zwalczać antysemityzm jakby nie było konfliktu między Palestyną a Izraelem. Zaś do konfliktu pomiędzy Palestyną a Izraelem podchodzić tak, jakby nie było antysemityzmu.


Jeszcze nie zamknęliśmy XX wieku. Popieram Europę, bo oznacza ona zinstytucjonalizowane społeczeństwo, przestrzeganie praw człowieka Ale chociaż Żydzi żyją dzisiaj w Rzymie, Wiedniu czy Warszawie, w pamięci żydowskiej Europa pozostała cmentarzem. Dlatego żydowskie reakcje na Europę są niejednoznaczne. Czy można jednak być optymistą, jeśli chodzi o integrację europejską budowaną w oparciu o prawa człowieka? Jeśli spojrzymy na Austrię, Holandię, na inne kraje europejskie, to widzimy też ksenofobię, antysemityzm. Pamiętajmy, że bez Ameryki nie będzie Europy - bezpieczeństwa, zabezpieczenia demokratycznych wartości i demokratycznych instytucji. Stosunek do Żydów uosabiających nowoczesność i świat pieniądza został w tej chwili przeniesiony na Stany Zjednoczone.


Opracowanie:

Grażyna Czubek, Piotr Kosiewski, Agnieszka Sabor